Wypadek w przedszkolu

W tym tygodniu limit pecha wykorzystałyśmy do maksimum. Zdecydowanie. Chociaż tydzień zaczął się zupełnie normalnie i nic nie zapowiadało tego, co miało się wydarzyć.

 

W niedzielę Calineczka wróciła z wakacji od babci. W poniedziałek rano wstałyśmy jak zawsze i poszłyśmy – ona do przedszkola, ja do pracy. Już nie pracuję w przedszkolu, więc zostawiłam ją tam i pobiegłam do swojej pracy. O 10 dzwoni dyrektorka przedszkola, robiłam coś ważnego i nie mogłam odebrać – ona często dzwoni z jakimiś pierdołami, więc pomyślałam, że oddzwonię za chwilę… Ale telefon cały czas brzęczał. Odebrałam i usłyszałam tylko: – Angeliko, Viktoria miała wypadek, jest nieprzytomna, czekamy na karetkę, przybiegnij szybko.

W jednej chwili poczułam jak grunt osuwa mi się pod nogami, a cała krew odpływa mi z twarzy… Chwyciłam torebkę i wybiegłam bez słowa. Nie byłam w stanie nawet wydusić z siebie słowa w ramach wytłumaczenia.

Dobiegłam do przedszkola w momencie, kiedy pielęgniarz wnosił Calineczkę do karetki… I od tego momentu pamiętam wszystko jak przez mgłę… Albo bardziej jak stopklatki w zwolnionym tempie… Jakby wszystko działo się jakby obok. Wszędzie była krew, mnóstwo krwi… Calineczka miała nieobecny, zamglony wzrok, patrzyła w jeden punkt. Dowiedziałam się, że biegała w przedszkolu i uderzyła głową w szafę. To stąd ta krew, bo głowa rozcięta porządnie. I do tego najprawdopodobniej wstrząs mózgu.

O okolicznościach wypadku nie będę się rozpisywać, nie ma sensu tego tu poruszać.

Droga do szpitala ciągnęła się strasznie. To niby tylko 20 km, ale czułam jakby upływały godziny. Jechaliśmy na sygnale. Lekarz z karetki chciał ode mnie dokumenty z onkologii, żeby podać Cali krew… I żeby wiedzieć jakie leki może dostać… A ja miałam taką pustkę w głowie, że nie umiałam się podpisać, a gdzie tu dopiero cała reszta informacji. Ręce trzęsły mi się strasznie… Dostałam coś na uspokojenie. Dojechaliśmy do szpitala….

Tam dowiedziałam się, że konieczna jest operacja pod całkowitą narkozą. Trzeba zaszyć ranę i ją wyczyścić. W dodatku rentgen potwierdził wstrząs mózgu.

Na operację czekaliśmy około 3 godzin, bo Cali dopiero co zjadła śniadanie i nie można było jej uśpić. Te 3 godziny były okropne. Calineczka na przemian śmiała się i płakała. Strasznie bełkotała, nie mogłam momentami zrozumieć, co mówi. To chyba skutki upadku.

 

Operacja skończyła się – efekt 11 szwów na czole… I dwa dni w szpitalu na obserwację.

Wyszliśmy już do domu. Rana na szczęście ładnie się goi, ale blizna zostanie pewnie na całe życie.  Mimo wszystko cieszę się, że tak to się skończyło… Czasem tak niewiele potrzeba, żeby wydarzyło się wielkie nieszczęście. Szkoda, że na co dzień o tym nie pamiętamy.

W każdym razie… W takich chwilach jak te, wszystkie inne problemy stają się nic nie znaczącymi błahostkami.

 

 

9 thoughts on “Wypadek w przedszkolu”

  1. Dominika Goralska napisał(a):

    Super dzielna Cali no i mama tez

  2. Nieznajoma wokalistka napisał(a):

    Biedactwo … Życzę zdrówka dla Calineczki jak i całej rodziny 😊

  3. Iza O. napisał(a):

    Przesylamy duuuuuuzo cieplutkich uścisków,i moc ogrooooooomnych buziaków dla pieknej ksiezniczki Viki – od Izy i Borysa :-) :-******* Zyczymy duuuuuzo zdrowka! Do rychlego zobaczenia :-)

  4. Leptir napisał(a):

    szok…. biedna Cali, ale szczęśliwie wszystko jest w porządku….. trzymam kciuki aby jak najszybciej sie rada zagoiła…
    wiem co przezywałaś, bo ja też wybiegałam z pracy po telefonie opiekunki, że Gosi zaczeła rosnąć temperatura, jak dobiegłam do domu to Rka zabierała ja do szpitala, więc współczuję ci bardzo….
    ale taki jest los mam , których dzieci chorują
    całuski dla was kochane

  5. Marlena. napisał(a):

    Współczuję. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

  6. jamaska napisał(a):

    Jesssu, ale przeżycie. Pilnuj, żeby się nie drapała, ja jak byłam mała sama sobie szwy z nosa wyskubałam :)

  7. Agata napisał(a):

    Matko z córką! Co tam się musiało wydarzyć, że aż takie poważne rzeczy się zadziały?! Dobrze, że wszystko wraca do normy <3 Przesyłam uściski!

  8. Megi napisał(a):

    Życzę zdrowia! Ale musiałaś przeżyć straszne chwile. …

  9. TomatoJanusz napisał(a):

    Witam,

    Dzisiaj chciałbym przedstawić przepis na bombę witaminową: owoce, warzywa i blender. Efekt? Pełnia zdrowia, zgrabna sylwetka, piękne włosy, paznokcie i skóra. Poznaj 10 przepisów na zdrowie w płynie: soki z warzyw i owoców.
    A oto moja stronka: https://wolnowyciskane.com/

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *