Wredny dziadek!

Podniósł mi ostatnio ciśnienie pewien dziadek! Ahh, nadal mną trzęsie jak o tym myślę!

Wracamy z Calineczką ze spaceru. Calineczka jak zwykle idzie jedną nogą po krawężniku (od strony trawnika) drugą po chodniku. Zawsze tak chodzi. Zresztą co to za krawężnik, pół centymetra wysoki – może mniej.
Idzie dziadek z naprzeciwka. Dobiega do Calineczki, jakby się paliło. Łapie ją za rękę i krzyczy: -Gdzie twoja mama?! Gdzie twoja mama?!
Calineczka przestraszona pokazuje paluszkiem na mnie, bo idę koło niej przecież… Na co dziadek odzywa się do mnie na cały głos:
-Chwyć ją za rękę, no chwyć! Przecież zaraz się przewróci!
Odpowiadam ze spokojem:
-Nie przewróci się, codziennie tak chodzi….
Na co pan z wielką pretensją w głosie, krzyczy:
-Przewróci się zaraz! Coś sobie zrobi! Dwanaście dzieci wychowałem to wiem! Przecież jest za mała, żeby chodzić sama! Co z Pani za matka!

Nie odpowiedziałam Panu nic, bo nie widziałam sensu. Przecież dwanaście dzieci wychował, wie lepiej. Odwróciłam się do niego bokiem i idę… A on się drze za nami na całe osiedle:
-Boże co za matka! Widzicie to?! Widzicie? Idzie z małym dzieckiem i nawet za rękę nie weźmie!

Dobiega do niego jakaś Pani, chyba żona, którą zostawił gdzieś w tyle, gdy biegł ratować biedną Calineczkę. Kobieta pyta się go, co się stało. A on znowu na cały głos:
-No zobacz! Idzie jak święta krowa! Nawet dziecka za rękę nie weźmie! Zaraz pójdę i sam to zrobię
Żona odpowiada:
-Idź, idź, masz rację!

Na szczęście zdążyłyśmy dojść do naszej klatki i wejść do środka. Gdybyśmy miały dalej do domu, to nie wiem jakby się to skończyło. Może nawet interwencją policji.

Nienawidzę takich sytuacji. Nienawidzę takich ludzi.
Czy nie lepiej zająć się własnym życiem, własnymi dziećmi. Trzeba komentować i obrażać innych?

Czy naprawdę jestem złą matką, bo prawie 3,5 letnia dziewczynka chodzi po krawężniku i nie chce iść z mamą za rączkę, bo przecież: „mamo jestem duzią i mądlą dziewcynką, umiem sama”.

Rozumiem, że Calineczka jest mała, że pewnie pomyślał sobie, że nie ma nawet roczku, że nie umie dobrze chodzić i że może zaraz się przewrócić i coś sobie zrobić… Ale przecież to nie znaczy, że od razu trzeba tak reagować…
Mam nadzieję, że więcej nie będzie nam dane spotkać się na osiedlu.

 

17 thoughts on “Wredny dziadek!”

  1. Sabina Trzęsiok-Pinna napisał(a):

    Ja bym szału dostała chyba! Moja mała ma dwa lata i za Chiny mnie za rękę nie weźmie. Ucieka i tyle, bo takie są dzieci. A dziadek wychował może 12 dzieci, ale chyba idąc z nimi nie wszystkie brał pod rękę (no bo jak), więc co się czepia? I co to w ogóle go obchodzi? Ludzie to już zmartwień nie mają…

    1. adm napisał(a):

      Pewnie się tak zbulwersował, bo myślał, że ona nie ma nawet roczku, przez co nie ma wprawy w chodzeniu po krawężniku… No ok, ale to nie powód, żeby tak reagować..

  2. Matka Antyterrorystka napisał(a):

    O rany…no takich akcji to moje oczy jeszcze nie widziały. Mi mówią żebym Młodą puściła bo ona cały czas za rękę chodzi ( na placu zabaw biega sama)

  3. AniaJ napisał(a):

    Nieodpowiedzialna byś była, gdyby Cali szła jedną nogą na krawężniku, drugą po ulicy, nie trawniku. A takie sytuacje często widzę. Bo musisz zrozumieć starszego Pana, jakbym wychowała 12 dzieci, to też bym miała nerwicę. A jak teraz wszyscy się zjadą, jest dopiero co po świętach, ze wszystkimi wnukami… Kochana, człowiek nie zdążył się jeszcze uspokoić ;) To tak dla rozładowania napięcia.
    Problem jest w tym, że tam gdzie trzeba, to ludzie nie reagują, a tam gdzie jest wszystko ok, to wścibiają nochal, bo tam bezpieczniej…
    Głowa do góry :) Przytulam!!

  4. Ewiczka napisał(a):

    Współczuje. Sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. Mnie już wszystko w środku rusza gdy teściowa syna na siłe chce za rękę prowadzić (bo dziecko zawsze musi iść za rękę), a co dopiero oby ludzie. Dzieci mają to do siebie, że nie lubią za rękę chodzić. My staramy się uczyć małego, że jak jedzie samochód to musi dać rękę itp…iw innym wypadku, u nas może to przynieść efekt odwrotny od zamierzonego, bo gdy teściowa próbuje go prowadzić za rękę, syn naturalnie się jej wyrywa i nieszczęście gotowe!

  5. Rivulet napisał(a):

    Ręce opadają :(( Kocham takie komentowanie zachowania innych na ulicy… Mnie ostatnio jakaś babcia zlustrowała wzrokiem, szłam sobie z moją trójeczką, a ona patrzy na nas i na głos "O boże…". W sensie że niby troje dzieci to tak dużo. Niby nic, ale miałam ochotę kobietę wysłać na księżyc :P

  6. Agnieszka napisał(a):

    Co za dziad, no ale nie ma to jak ocenianie po pozorach, to takie ludzkie niestety… Obyście już więcej dziadygi nie spotkały!

  7. Elenka napisał(a):

    Takich akcji to ja jeszcze nie widziałam :O

  8. seuleriel napisał(a):

    WARIAT.

  9. Tigi napisał(a):

    ech. z jednej strony to takie ważne, że ludzie reagują, że widzą, że coś się złego dzieje. bo przecież znieczulica, egoizm, itp itd. no właśnie – że coś się dzieje. przecież nawet roczne dziecko, ledwo chodzące może samo chodzić po chodniku. moje w żadnym momencie nie chciało z nami za rączkę. zmuszam ją do tego, żeby trzymała rączkę, jak idziemy przy ulicy (bo wariat biegnie przed siebie, nie patrząc na auta;-)), ale spokojnie radziłaby sobie bez ręki. a że upadnie? i co? każdy upadek czegoś uczy, takiego jestem zdania.

    smutne jest to, że dziadek zareagował na Was, a być może nie zareagowałby, gdyby była taka konieczność (np rodzic bijący dziecko czy coś).

    przesyłam ciepłe uściski:*

  10. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Facet po prostu był przewrażliwiony, ona jest taka słodka, że po niej choroby nie widać, pewnie dlatego zaczał panikować…czasem tacy ludzie się napatoczą…

  11. Aneta Flow napisał(a):

    Tia… I takie wypieszczone, wychuchane dzieci, które się cały czas za rękę prowadzało, jako 40-latki pewnie się przewracają jak małe misie, gdy wchodzą na taki krawężnik. Ciekawe kiedy w ogóle przy 12 dzieciakach miał czas i odpowiednią ilość rąk, by wszystkie trzymać… Oj, polecam maść…

  12. HeniaP napisał(a):

    Co za ludzie! Przecież mama, która idzie obok, wie na co może dziecku pozwolić, co ono potrafi…
    Zyczę Ci, byście nie musiały go już oglądać.

  13. kropka306 napisał(a):

    Co za palant, dziecko straszy! :/ Swoją drogą dziwne, 12 dzieci wychował, to powinien być bardziej wyluzowany, bo nie sądzę, że był w stanie wszystkie z nich prowadzić za rękę :P

  14. Kropkowo :-)))) napisał(a):

    o rany ! Robię właśnie wielkie oczy i rozdziawiam buzię ze zdziwienia

  15. dorota kobietapo30.pl napisał(a):

    Oj tak…dziadek nie wytrzymał…szkoda takich uwag, ale co zrobić. niestety my matki jesteśmy na nie szczególnie narażone

  16. Pani Miniaturowa napisał(a):

    Też takiego specjalistę ds. wychowywania dzieci spotkałam. Syn zaczął mi pomiałkiwać w wózku i jakiś żul zaczął na niego krzyczeć, żeby się zamknął, a do mnie, że on 6stke dzieci wychował i czemu ja smoczka dla dziecka nie mam. Miałam ochote przegryźć gościowi tętnice (gdyby tak nie śmierdział) opierniczyłam go, że nie każde dziecko lubi smoczek, a zaraz wychodzimy i będzie miał spokój. A ten dalej swoje. Wkońcu wyciągnęłam telefon i mówie, że jeszcze słowo, a zadzwonię po policję i narobię rabanu, że szarpał mi dziecko. Zaraz się uspokoił. A TŁUM LUDZI W AUTOBUSIE CO ZROBIŁ? GÓ**o… zostawili niepełnosprawną mamę na pastwę żula. Co się będą wtrącać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *