Wyjątek

Jakiś czas temu zaczepiła nas na spacerze pewna
Pani z dzieckiem. Niby nie byłoby w tym nic dziwnego, bo na każdym spacerze
ktoś nas zatrzymuje i zadaje pytania. Jednak tym razem odbyłyśmy nieco inną
rozmowę. Pierwszy raz mi się taka konwersacja zdarzyła, dlatego utkwiła mi
bardzo w pamięci… Pani oczywiście była ciekawa, ale zaczepiła nas słowami:
-Przepraszam, czy mogę zadać Pani
pytanie?
-Tak
-Przepraszam, że pytam, i że tak prostu z
mostu walę, ale czy pani dziecko jest karłem?
-Słucham???
-No karłem… Małym człowiekiem który nie
urośnie
-No yyyy tak…
-Tak właśnie myślałam, bo mądra i
rozgadana jest i tak super chodzi, choć wzrostowa wygląda jak pol
roczne dziecko. Powiem Pani szczerze, że dorosłych karłów już widziałam, ale
takiego małego dziecka jeszcze nigdy.
-Tak właśnie jest, dziękuję pani
-Za co?
-Za nazywanie rzeczy po imieniu ;)
Następnie Pani zawołała swoją córkę. Na
oko w wieku Calineczki. I zaczęła jej tłumaczyć, że Calineczka jest mała, że
jest chora i na czym polega jej choroba…
Ktoś by pomyślał, że niby powinnam się
obrazić, za kolejne pytania, za wścibskość… Ale mi ulżyło. Pierwszy raz ktoś
zauważył, że moje dziecko jest mądre i zachowuje się jak na swój wiek
przystało. Pierwszy raz ktoś nie pomyślał, że jest niemowlakiem. I szczerze Wam
powiem, że walenie prosto z mostu było dla mnie dużo łatwiejsze. Nazywanie
rzeczy po imieniu mimo wszystko jest doskonałym rozwiązaniem. Obyło się bez
tłumaczenia i głupich uśmiechów. Było tak po prostu naturalnie..

22 thoughts on “Wyjątek”

  1. Ja i moje urwisy napisał(a):

    To miała ta Pani wyczucie :)

  2. Agnieszka G. napisał(a):

    Czasami chyba lepiej jak ktoś zapyta po prostu, a nie owija w bawełnę :)

  3. Anonimowy napisał(a):

    Oby to nie okazał się jednak wyjątek. Może z upływem czasu coraz większej ilości ludzi zapali się żaróweczka za uchem?
    Ilcza

  4. Marta W napisał(a):

    Myślę, że część ludzi zachowuje się idiotycznie, bo po prostu nie wie jak się zachować…
    I oby więcej takich wyjątków na Wasze drodze! Albo nie- żeby wyjątek stał się regułą :)

  5. Matka Polki napisał(a):

    Pani widać bardzo miła, bo w sumie prosto z mostu nie walnęła, tylko się zapytała, czy moze zapytać :)
    Ale chyba lepiej w tą stronę, niż głupie zdziwienia i godzinne tłumaczenie :)

  6. Dominika Frankowska napisał(a):

    Dokładnie, najlepiej jest powiedzieć wprost takie owijanie w bawełne, głupie pytania są najgorsze.. Dobrze że ludzie choć niektorzy są oswojeni z chorobami.. :)

  7. Aneta Flow napisał(a):

    Bardzo fajna była Twoja reakcja. Staram się Bubala wychowywać w total tolerancji i zawsze odpowiadam na niewygodne pytania. mam nadzieję, ze gdy się kiedyś zapyta o kogoś na wózku, czy innego pod jakimkolwiek względem, reakcja będzie taka jak Twoja. Swoją drogą – niesamowite jest, ze Cię nie wkurza, że was ludzie zaczepiają, każdy ma czasem dość. Byłam w zeszłym roku ze szwagrem w górach i gapili się na niego jak na kosmitę i zdjęcia chcieli sobie robić (jest czarny). Na stałe mieszka w Londynie, ale gdy wpada czasem do PL nie chce wychodzić z domu…

  8. czar-życia napisał(a):

    Z tym mówieniem wprost to różnie wychodzi bo nie wiemy jaki charakter ma nasz rozmówca, czasem komuś jest przykro

  9. mama_pietruszki napisał(a):

    O popatrz, nie pomyślałabym, że właśnie na taką rozmowę zareagujesz najlepiej. Dobrze wiedzieć :).

  10. Panna Oceanna napisał(a):

    Też wolę jak ktoś walnie z daną rzeczą prosto z mostu, niż owija w bawełnę i ja muszę coś tłumaczyć i wyjaśniać… ;)

  11. AniaJ napisał(a):

    U mnie zależy to od dnia. Czasami wkurzam się, że ludzie wchodzą Agnieszce na kolana, a czasami mam to w głębokim poważaniu. Czytam o co powiedziała ta Pani i trochę się zjeżyłam. Ja nie wiem, może jestem bardziej przewrażliwiona od Ciebie ;) Wynika z tego, że nigdy nie wiemy jak zareaguje ktoś na nasze bezpośrednie pytanie. Dobrze, że nie uraziła Cię ta kobieta i Ty odebrałaś to we właściwy sposób.
    Pozdrawiam!

  12. Matka Kubiczkowa napisał(a):

    Rozumiem co chciałaś napisać. Dobrze, że prosto z mostu… Calineczka nie urośnie a ta pani jest albo bardziej głupia niż ślepa :P
    Wyobraziłam sobie, że mnie ktoś na ulicy zaczepia i pyta: "Przepraszam, a pani to chyba gruba jest?"
    Calineczce Zosia przesyła uściski i pyta się nieustannie o tą fajną dziewczynkę :) i chce ją do Norwegii zabrać :*

    1. adm napisał(a):

      My również przesyłamy uściski i buziaczki dla Zosi i Miłka. I dla rodziców tych kochanych dzieciaczków także. :) :*
      Właśnie planujemy paszport tymczasowy Calineczce wyrobić. A potem mam nadzieję, że nawiedzimy w końcu Norwegię! :**

    2. adm napisał(a):

      A poza tym! Zosia z Calineczką teraz by się dobrze dogadała, bo Cali w końcu mówić zaczęła. Dużo mówić. :D

    3. Matka Kubiczkowa napisał(a):

      Zapraszamy więc serdecznie :)
      Może Miłoszka nauczy mówić, bo on nadal po swojemu ;)

  13. projektdziecko napisał(a):

    Ty akurat bardzo obiektywnie i dojrzale podchodzisz do tematu, ale wiele osób odebrałoby takie pytanie jak atak. Ale bardzo dobrze, że tak reagujesz, bo Calineczka obserwując reakcję mamy też będzie odporna na tego typu "zaczepki":)

  14. Paula S. napisał(a):

    Przez długi czas byłam wolontariuszką w ośrodku szkolno wychowawczym – i te trzy lata bardzo wiele mnie nauczyły , ale do tej pory mam problem z mówieniem prosto z mostu gdy chodzi o czyjeś emocje – a tutaj w gre wchodzą wielkie emocje.
    Ale bardo fajnie że zdroworozsądkowo do tego podchodzisz :):*

  15. Gosia J napisał(a):

    Pani była mocno odważna. Czasami obawa przed reakcją rodzica powoduje owijanie w bawełnę… Zamiast zadać proste pytania konstruujemy zdania wielokrotnie złożone co często bywa kłopotliwe :) buziaki :)

  16. Cynamonowa napisał(a):

    No i fajnie, że są jeszcze ludzie potrafiący mówić wprost nie będąc przy tym chamem i prostakiem :) Ściskam mocno.

  17. Anonimowy napisał(a):

    Witaj , a dlaczego calineczka jest chora ? czy w rodzinie ktoś był karłem ? przeepraszam że pytam .
    A calineczka fajna :)

    1. adm napisał(a):

      Witaj :)
      Nie mieliśmy nikogo w rodzinie, kto byłby niskiego wzrostu.
      Po prostu u mnie i u męża zmutowały się jakieś geny i dały właśnie taką chorobę jaką jest karłowatość.
      Pozdrawiam. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *