W Rumunii nas jeszcze nie było…

Zadzwonili do mnie wczoraj ze szpitala onkologicznego, w którym leczona jest Calineczka…. Nie powiem, że widząc numer przestraszyłam się, że może coś nie tak z ostatnimi wynikami. No bo przecież jeśli byłoby wszystko ok, to po co mieliby dzwonić?
Pani lekarka chyba po głosie poznała moje zdenerwowanie i powitała mnie słowami: Proszę się nie martwić! Wyniki córki są znakomite! Dzwonię w innej sprawie…
No to słucham…
A ona mi mówi, że jedzie wraz z ordynatorem szpitala do Rumunii na konferencję naukową na której będą poruszać temat leczenia białaczki i przeszczepów u niemowlaków i małych dzieci. Calineczka jest ich sztandarową pacjentką, którą się wszędzie chwalą. Bo najmłodsza transplantowana w Czechach, u której przeszczep się udał. W dodatku ma fantastyczne wyniki, wręcz wzorowe.
I tu sedno sprawy. Pani doktor spytała się mnie, czy mogą przedstawić historię Calineczki, przebieg jej całego leczenia i wyniki stare i aktualne na tym sympozjum, bo bardzo chcieliby o tym opowiedzieć innym lekarzom i szpitalom… Bardzo mnie tym zaskoczyła, no ale dlaczego nie – zgodziłam się. No bo przecież to może w jakiś sposób pomóc innym chorym dzieciaczkom, czy przyczynić się choć w nieznacznym stopniu do rozwoju medycyny. A jeśli możemy pomóc choć minimalnie, to będziemy to robić, bo ważne jest by uratować jak najwięcej takich malutkich biednych dzieciaczków, jakim była kiedyś Calineczka… W końcu rak to okropna choroba, chyba jedna z najgorszych jaka może spotkać człowieka…

Pani doktor poprosiła mnie też o wysłanie jej kilku aktualnych zdjęć Calineczki, by mogła je wydrukować i pokazać w tej Rumunii. W tym jedno wielkie, które posłuży na coś a’la plakat. Hmmm… No wysłałam, w końcu w Rumunii nas jeszcze nie było, więc będziemy tam chociażby duchem i na zdjęciach, a może kiedyś zaproszą nas na osobiste spotkanie?… ;-)

24 thoughts on “W Rumunii nas jeszcze nie było…”

  1. Dorota W napisał(a):

    Wizyta w tak słusznym celu, a dobrymi wynikami trzeba się chwalić:))

  2. Sabina Trzęsiok-Pinna napisał(a):

    To teraz nie dość, że będziecie w Rumunii, to jeszcze w słusznej sprawie:).

  3. Anonimowy napisał(a):

    ta twoja klinika jak widać jest na poziomie…. a skoro pomogli Calineczce to byc może i innym dzieciom….
    świetnie że Malutka ma dobre wyniki, więc tylko sie chwalić…..
    A zdjęcie z plakatu wklej….. tez sie pochwal….
    serdeczności

  4. mama_zochulka napisał(a):

    A no właśnie, poprosimy o zdjęcie z plakatu:)
    W ogóle chciałam trochę poniewczasie – ale wciąż – wyrazić podziw dla wszystkich Calineczkowych zamieszczanych tutaj zdjęć. Czytam bloga na bieżąco, tyle że zwykle przez telefon (i z komentowaniem mi nie po drodze). Cali jest śliczna:) i widać że charakterna:)))

    Serdecznie pozdrawiam. Cieszę się, że wyniki trzymają poziom, no a teraz Wasza historia wspomoże (choć psychicznie, ale i merytorycznie pewnie też!) inne maluszki, ich rodziców i lekarzy! Buziaki!

  5. Ja i moje urwisy napisał(a):

    No to ładnie zwiedzicie nowe miejsce i pomożecie innym :)

  6. Agnieszka M napisał(a):

    No nie zwiedzą, bo ich nie zaprosili, a powinni. Może następnym razem.

  7. adm napisał(a):

    Właśnie dziewczyny! ;) My osobiście nie jedziemy… Tylko nasze wyniki, historia choroby i zdjęcia. ;)

  8. Monika KB napisał(a):

    Cudownie, że myślicie o innych dzieciach. Ja pracuję w szpitalu i jak do Was zaglądam za każdym razem myślę, że miałyście szczęście, że trafiłyście do ośrodka, w którym tak wspaniale się wami zajęli. Chociaż z moich obserwacji wynika, że na pracę z dziećmi decydują się osoby, które je kochają i mają do małych pacjentów dobre nastawienie i dużo serdeczności.

  9. AniaJ napisał(a):

    Super sprawa!!! Calineczka robi się sławna!! A jak dobrze, że ma tyle pięknych zdjęć, mówiłam, że na modelkę się nadaje?
    Cieszę się, że Wasza historia, tak trudna, może komuś pomóc!
    Pozdrawiam serdecznie!!!

  10. Teresa Tereska napisał(a):

    mala gwiazda z Calineczki :)

  11. Anonimowy napisał(a):

    Żeby jej tylko ta sława do głowy nie uderzyła :)
    Kminek

  12. czar-życia napisał(a):

    Super sprawa, każda pomoc się liczy, szkoda tylko że nie osobiście :-)

  13. burzynka patyczak napisał(a):

    A dadzą znać, jak im poszło na tym sympozjum z historią Calineczki? Duchem siedzę na rumuńskiej sali konferencyjnej i biję brawo!

    1. adm napisał(a):

      Zapytam na najbliższej kontroli jak poszło ;)

  14. Agnieszka G. napisał(a):

    O to Wy teraz sławne babki jesteście :)

  15. Świat Sikuni napisał(a):

    Świetna sprawa, a wiedzą trzeba się dzielić nie wiadomo kiedy może ona się przydać innym :)

  16. HeniaP napisał(a):

    To świetnie, że wyniki Calineczki są tak dobre, że lekarze chcą się nimi dzielić z innymi. Oby więcej było tak dobrych wiadomości :)

  17. Super, że możecie w taki sposób pomagać innym! Calineczka jest sławna ;).

  18. Aneta Flow napisał(a):

    Nie jesteście lekarzami, a pchacie naukę do przodu!

  19. Ela Bednarek napisał(a):

    Wspaniale. <3

  20. Monika Madej napisał(a):

    Takie historie jak Wasza dają nadzieję rodzicom chorych dzieci, a jest ona czymś bezcennym w ciężkich sytuacjach.

  21. samotna_droga napisał(a):

    wzruszyłam się jak czytałam jacy jesteście otwarci by pomagać innym i ile w Was wdzięczności a oto w czasach dzisiejszych trudno :(

  22. fluffycat napisał(a):

    fajnie! myślę, że warto chwalić się takimi pozytywami, bo dzięki temu także inni mogą poczuć się lepiej, znaleźć nadzieję dla siebie. może Calineczka uratuje komuś życie samym tym, że żyje i jest szczęśliwa, bo ktoś w sobie również znajdzie siłę do życia?

  23. Anonimowy napisał(a):

    moja ulubiona postać z gry o tron to Tyrion Lannister. Peter Dinklage jest pomimo niskiego wzrostu boski!!!! Calineczka też może być kim tylko zapragnie. wzrost to nie przeszkoda. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *