Telewizja i koncert.

Pewna fundacja czeska, która pomaga dziecięcym szpitalom onkologicznym będzie obchodzić niedługo 14 rocznice swojej działalności. Z tej okazji powstaje wiele akcji promujących fundację. Do tych akcji została zaproszona Calineczka, jako najmłodsza transplantowana pacjentka w Czechach. Będzie to między innymi koncert, który będzie na żywo w telewizji, program w tv, a także wywiad w gazecie, oraz zdjęcia do kalendarza charytatywnego.

Wczoraj z tej okazji przyjechała do nas czeska telewizja nakręcać program o Cali. Nagrywali jak się bawi w domu, potem poszliśmy na plac zabaw, gdzie również nagrano kilka pięknych ujęć. Potem Calineczka powiedziała jak się nazywa, ile ma lat, oraz wyrecytowała krótki wierszyk. :)

Następnie przeprowadzono wywiad z nami. Osobno ze mną, osobno z mężem. Co mąż mówił, nie wiem – nie słyszałam… Ale ja zrobiłam z siebie kompletną idiotkę i chyba nawet nie włączę telewizora gdy program będzie emitowany. ;)

Pytania miałam podane wcześniej, więc się przygotowałam. Pan od dźwięku założył mi mikrofon, drugi Pan ustawił kamerę, posadzili mnie na krześle w pokoju i się zaczęło…  Początek nawet jakoś szedł – aż sama się dziwiłam, że tak łatwo. Odpowiadałam na zadane pytania dość ogólnikowo i pobieżnie… Pani dziennikarce chyba to nie przypadło do gustu, bo zaczęła pytać bardziej szczegółowo… Naciskała i naciskała, aż w końcu zadała mi trzy pytania podczas których kompletnie się rozkleiłam, jak jakaś idiotka, poryczałam się, smaki mi nawet poleciały i nie mogłam się dłuższą chwilę uspokoić. Nagrało się wszystko, będą mieli wzruszający program, więc pewnie i oglądalność wzrośnie. A mi głupio strasznie jest. :)

Oprócz moich ogólników, które opowiadałam, Pani zapytała mnie jaki był najtrudniejszy moment całego naszego pobytu w szpitalu, jaka była moja pierwsza myśl, gdy lekarz powiedział nam, że Calineczka jest w tak ciężkim stanie, że najprawdopodobniej nie przeżyje najbliższej doby, oraz jakie myśli przebiegały mi przez głowę gdy dowiedziałam się o diagnozie. Te pytania mnie rozkleiły kompletnie. Wydawało mi się, że już potrafię o tym mówić normalnie, bez emocji, bo w końcu minęły 3 lata… Jak się okazało jednak nie potrafię. Ciekawe, czy kiedyś w ogóle będę potrafiła…

 

Na koniec opowiedziałam trochę o blogu, o tym, co daje mi pisanie i dlaczego w ogóle zaczęłam pisać.

Dokładnej emisji programu jeszcze nie znam. Dam znać jak poznam konkrety.

10 thoughts on “Telewizja i koncert.”

  1. Antyterrorystka napisał(a):

    Czekam na konkrety:) Na pewno będzie super!!!

  2. Ewiczka napisał(a):

    A ja myślę, że wyszłaś świetnie, naturalnie. Każdy by się rozkleił w podobnej sytuacji.

  3. Iza D napisał(a):

    To czekamy. A łez nie ma się co wstydzić :) I tak jesteś silna

  4. kropka306 napisał(a):

    Nie dziwię Ci się! Są w życiu sytuacje, o których nie sposób mówić bez emocji, zwłaszcza, że kamery już same z siebie emocje w człowieku nakręcają. Zresztą to nie był konkurs na Miss Świata ;) Podejrzewam, że pani redaktor celowo zadawała takie pytania, żebyś pękła, wtedy serca widzów zostaną poruszone i fundacja na tym zyska. I o to chodziło, także nie przejmuj się łzami i glutem, na szczytny cel poszły ;)

    1. Ca-lineczka.pl napisał(a):

      To ja wiem… Im więcej łez i wzruszeń, tym lepsza oglądalność. ;) I fakt – sam przyjazd telewizji to wielki stres, cały dzień nic nie jadłam, bolał mnie brzuch, a jak zaczęłam mówić to głos mi się trząsł i nie mogłam oddechu złapać… Może następnym razem będzie łatwiej. :D

  5. mamahania napisał(a):

    Jestem pewna,ze nie wygladalo to zalosnie jak mowisz. Naturalnie z sercem i tyle. Nie przejmuj sie.Jestescie teraz gwiazdami :)

    1. Ca-lineczka.pl napisał(a):

      Jakimi gwiazdami? ;) Do gwiazd to nam daleko. :P

      1. mamahania napisał(a):

        Super gwiazdy! :) Sciskam mocno!

  6. ja i moje urwisy napisał(a):

    Ja chętnie obejrzę :)
    Na pewno wyśliszcie super…

  7. Ilona napisał(a):

    Też bym się poryczała. Z tą różnicą jednak, że już po pierwszej minucie nagrywania. To i owo się wytnie, będzie pięknie! Nie mogę się doczekać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *