Talent kulinarny.

Matka się dziś poparzyła. Przy gotowaniu rosołu. Zaraz – nie, „rosołu” to za duże słowo na takie beztalencie kulinarne jak ja. Poparzyłam się przy gotowaniu makaronu na rosół. A gdzie? W usta, bo chciałam sprawdzić, czy makaron już jest miękki. Mam wielki wodny pęcherz na obydwóch wargach i brodzie. Nie pytajcie jak to zrobiłam – z tym po prostu trzeba się urodzić. :)
Boli jak cholera.
Pół dnia siedzę z przyłożonym lodem do ust. Tylko go co chwilę wymieniam jak się stopi.
Naprawdę boli.
Niech ten dzień już się kończy.

15 thoughts on “Talent kulinarny.”

  1. kropka306 napisał(a):

    Ojoj! To ja też się urodziłam z podobnym talentem do robienia sobie krzywdy, a kuchnia jest wprost idealnym środowiskiem do poczyniania kolejnych błędów. Potrafiłam się nawet zarżnąć łyżką… Mam nadzieję, że szybko się zagoi! :)

    1. adm napisał(a):

      Ja też mam taką nadzieję. :D

  2. anluna napisał(a):

    Widzę, że nie tylko ja mam takie "kulinarne" talenty ;P

    1. adm napisał(a):

      Też myślałam, że jestem jedyna. :D

  3. Ela Bednarek napisał(a):

    Bardzo mi przykro… :-( ale pocieszę Cię bo nie jesteś sama… ja też jestem kulinarnym beztalenciem. :-*

  4. Żaneta Rakowiec napisał(a):

    To się nazywa…łakomstwo:D Za szybko chciałaś dobrać się do makaronu;)

  5. patita napisał(a):

    auć, współczuje.

  6. MaMa MJ napisał(a):

    Kochana, my sobie również możemy rękę podać ;-) Mój mąż się śmieje, że ja to nawet jedzenie w proszku potrafię popsuć :P Jedyne co mi wychodzi to pieczenie, ale cóż, gdybym tak się żywiła to hohohoho, przez drzwi bym się raczej nie przecisnęła :P Pozdrawiam cieplutko w ten mroźny poranek i życzę szybkiego zagojenia paskudnej rany :-*

  7. znajomy leszno napisał(a):

    To sobie znalazłaś zupę do gotowania – jak ja nie lubię rosołu :D no ale współczucia dla ciebie jak i twojej polówki…embargo na całowanie :P

    1. adm napisał(a):

      Ja też nie, ale M. lubi, więc czasem ugotować muszę. :D

  8. ania- brunetka napisał(a):

    Ojj współczuję.. ja też się parę razy poparzyłam, ale herbatą i bolało, a co dopiero gorący rosół..

  9. friggia napisał(a):

    O matko, Ty to masz talent jednak. Musi boleć niemiłosiernie

  10. fluffycat napisał(a):

    dziewczyno, następnym razem szybciutko jakiś zgrabny środek do oparzeń (i nie próbuj go zjadać;-)) zamiast lodu, bo szybciej przestaje boleć. lód tylko na chwilę załatwia sprawę. i chuchaj zanim weźmiesz do pysia;-)

    1. adm napisał(a):

      Potem wpadlam na ten pomysł i tak też zrobiłam. Ślad mam do dzisiaj. ;)

  11. http://forskolin.pl/ napisał(a):

    Dobrze, że trafiłem na ten artykuł. Nie zawiodłem się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *