Tak niewiele

Jak niewiele trzeba, by tak wiele stracić…
Czasem jedno słowo, gest… – potrafią dużo zmienić, czy popsuć. Często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy.
Czasem wszystko psuje się i rozpada bez naszej ingerencji. Czysty przypadek, losowy traf i człowiek zostaje z niczym…
Mam czasem takie dni jak dziś, kiedy boję się o to co przyniesie jutro, bo wiem, że wszystko w okół jest strasznie kruche i nietrwałe.
Jak widmo roztacza się nade mną, że stracę wszystko co kocham, wszystko co jest dla mnie najważniejsze i bez czego nie wyobrażam sobie swojej egzystencji.
Wiem jak niewiele brakowało, by stracić Calineczkę. Pamiętam jak dziś te nerwy, strach, niepokój i obawę… Boję się, że kiedyś znów nas to spotka. Boję się straty… Zarówno Calineczki jak i męża, bo to oni są dla mnie najważniejsi w życiu… Co ja gadam – są całym moim życiem.
Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy rodzic boi się o życie swojego dziecka, ale ja mam czasem takie chwile, że ten strach mnie po prostu paraliżuje i myślę o tym ciągle. Czuję jak lęk rozsadza mnie od środka. Najczęściej wtedy płaczę by rozładować te negatywne emocje. To pomaga.
Płaczę, bo boję się, że coś się stanie, że nie będzie jutra, a ja tak wielu rzeczy nie zrobiłam, nie powiedziałam, nie przytulam właśnie Calineczki…

Te chwile trwają zazwyczaj bardzo krótko, bo wiem, że nie ma czasu na łzy trzeba iść dalej… Czasem po prostu to wszystko mnie przerasta.

33 thoughts on “Tak niewiele”

  1. Kochana rozumiem Cię. Każdy rodzic takie chwile ma, a ten który przeżył tak ciężkie momenty związane z dzieckiem, szczególnie. Ale głowa do góry! Wiara czyni cuda.

  2. Patrycja F napisał(a):

    Ja jestem pełna podziwu dla Ciebie, Calineczki i męża za to ile przeszliście i jak dzielnie sobie poradziliście. Rozumiem, że czasem paraliżuje Cię strach, to normalne. Wypłakać się to ludzka rzecz, każdy ma swoje sposoby na rozładowanie napięcia. Skoncentruj się na tym co jest teraz i ciesz się z każdej małej chwili. Ściskam!

  3. gem_ma napisał(a):

    cal, moja kochana. Przepędzaj te złe myśli i dopuść tylko te najlepsze, najkochańsze. Jesteś cudowną mamą, a każdy dzień jest wam dany po to, abyście byli szczęśliwi, kumasz? więc nie smuć się. Korzystaj :-))) :*

  4. Katarzyna Karwas napisał(a):

    Wczo­raj do ciebie nie na­leży. Jut­ro niepew­ne… Tyl­ko dziś jest twoje :)

  5. Agnieszka M napisał(a):

    Chyba każdy rodzic boi się o swoje dzieci, ale to co Wy przeżyliście to dużo więcej niż zwykły rodzic przeżywa. Podziwiam Was za tę siłę, ale czasami trzeba się wypłakać.

  6. SHEkoku napisał(a):

    kochana…. popłakałam się …. rozumiem…a z drugiej strony czuję zażenowanie…. zajrzałam do Was po dłuższym czasie…bo od czasu do czasu w myślach pojawia się myśl " co tam u małej Calineczki?? …"
    serdecznie Was pozdrawiam!

  7. Megi W napisał(a):

    rozumiem Cię, też mam takie obawy, jak mnie najdą, to zżerają od środka, taki silny strach, że coś mogłoby się stać najbliższym. nie lubię tego uczucia i boje się go.

  8. Dominika Frankowska napisał(a):

    Jakbym czytała SIEBIE.. mnie ten strach nachodzi coraz częściej, nawet przy zabawie gdzie się śmiejemy skaczemy nagle nachodzi mnie myśl "a co będzie jak go strace" dla mnie jest to już nie do wytrzymania :(

  9. Dorota W napisał(a):

    Będzie dobrze kochana, dacie radę. Tworzycie wspaniałą rodzinę

  10. Agnieszka St napisał(a):

    Mnie takie myśli nachodzą najczęściej wieczorem, kiedy leżę już w łóżku, Martynka już dawno śpi. I boję się jeszcze, że to mnie się coś stanie i że Martynka zostanie bez mamy… Nie umiem się pozbyć tych myśli

  11. Seuleriel napisał(a):

    To takie ludzkie strachy, matczyne. Czerp siłę z tych trudnych doświadczeń, a od rozpędzania chmur jest nasza mała bohaterka, Twoja ukochana córeczka Calineczka i silne mężowskie ramię. Życie pisze różne scenariusze, ale choćby nie wiem co już nigdy przenigdy nie będziesz sama. :*

  12. Anonimowy napisał(a):

    To chyba całkiem normalne… Najważniejsze, by nie poddawać się tym emocjom – bo myślenie o nieszczęściach przyciąga nieszczęścia…
    Jak będą próbowały najść Cię złe myśli, to łap córę i przytulaj, przytulaj, przytulaj i całuj :) Kochaj z całych sił i skupiaj się na tym co piękne i dobre… a wszystko co niedobre pójdzie sobie precz! Tego Ci życzę i pozdrawiam ciepło – mama bliźniaczek :)
    (Chyba muszę zacząć się logować przez jakieś konto, bo jestem tu już stałym gościem :))

    1. adm napisał(a):

      Cieszę się, że Ci się u nas spodobało i zapraszam częściej Mamo Bliźniaczek. ;)

  13. Świat Sikuni napisał(a):

    Z takim bagażem doświadczeń jak Twój łatwiej o takie refleksje, obawy stają się wówczas bardzo rzeczywiste, bardziej świadomie zdajesz sobie z nich sprawę. Jednak myślę, że to co najgorsze już za wami, nikt nie pozwoli po raz drugi na takie cierpienie.

  14. Aneta Flow napisał(a):

    Dobrze Cię rozumiem. Wasze przejścia dały Ci świadomość kruchości życia i bezsilności w obliczu losu, ale dały również dużo siły i świadomości. Lęk o dziecko faktycznie jest paraliżujący…

  15. Agnieszka G. napisał(a):

    :*
    Silna babka z Ciebie! A wypłakanie się jest dobre…

  16. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Każda matka tak ma, boi się o dzieci. Mnie strach łapie zawsze jak jedzie pogotowie w kierunku szkoły Daśka i trzyma dopóki nie wróci do domu…

  17. mama_pietruszki napisał(a):

    Każdą z nas to czasem przerasta. Ale po deszczu zawsze wychodzi słońce. Uściski.

  18. Ewiczka napisał(a):

    Czasami tak bywa, ale mysle, ze to zupelnie naturalne. Wiele na pewno przeszliscie i stad Twoje leki.
    Ja mialam bardzo podobnie gdy syn urodzil sie przedwczesnie i gdy walczyl na Instensywnej Terpaii. Balam sie wrecz cieszyc sukcesami by nie zapeszyc. Teraz mi lezej choc czasami pojawiaja sie czarne mysli.
    Placz pomaga, o ile nie jest go za duzo.

  19. Hania napisał(a):

    Masz racje-kazda matka to przechodzi. Mnie czesto nachodza takie mysli typu co by bylo gdyby? i ten strach absurdalny kiedy maz telefonu nie odbiera albo nie dzwoni kiedy wiem,ze powinien byc juz na miejscu a ciagle go nie ma… Strach o dzieci,o meza… I wystarczy czasem jedno przytulenie i czule slowo aby zrozumiec,ze to co najwazniejsze dzieje sie teraz a to co bedzie moze kiedys jest w tej chwili nie wazne bo i tak nie mamy na wszystko wplywu. tylko co z tego skoro rozum to wszystko ogarnia a serce i tak sie boi..

  20. Strzyga napisał(a):

    Jakbym czytała o sobie. Niby mam zdrowe dzieci, ale grudzień pokazał mi, ze życie jest kruche, że nawet zdrowe dziecko może ledwo wywinąć się śmierci…

    :*

  21. Ela Bednarek napisał(a):

    Ściskam Cię mocno! :*

  22. Monika napisał(a):

    Dasz radę. Mamy są bardzo silne, bo po prostu nie mają innego wyjścia. Ktoś kiedyś powiedział, że Bóg nie mógł być wszędzie i dlatego stworzył matkę.

  23. Sabina Trzęsiok-Pinna napisał(a):

    Mnie też czasem paraliżuje taki strach. Obawa, że ktoś może skrzywdzić moje dziecko jest tak silna, że czasem siedzę i płaczę. Chyba każda kochająca matka ma takie myśli, a już szczególnie ta, która dużo przeżyła, jak Ty. Pozdrawiam Cię i ściskam Calineczkę!

  24. AniaJ napisał(a):

    Tak dobrze Cię rozumiem. Ja tych chwil płaczu i paraliżującego strachu mam ostatnio mniej, na szczęście!! Nie da się ukryć, że boję się każdego leczenia, każdej choroby, każdego pobytu w szpitalu. Ba, nawet boję się rehabilitacji z nowym terapeutą. Na szczęście, umiem jakoś opanować ten strach, bo szpital psychiatryczny byłby blisko…
    Buziaki!!

  25. HeniaP napisał(a):

    Wcale Ci się nie dziwię, dzieci to nasz największy skarb i całkiem normalne jest, że się o nie boimy. Ściskam cię mocno i wierzę, że będzie dobrze :*

  26. Elenka napisał(a):

    Ja, matka zdrowego dziecka mam takie chwile, takie myśli… A co dopiero ktoś kto przeszedł tyle co Wy…
    :*

  27. czar-życia napisał(a):

    Takie chwile sa bardzo trudne, ale wiara i milosc moga zwyciezyc wiele, pozdrawiam serdecznie :-)

  28. Budująca Mama napisał(a):

    Łzy oczyszczają atmosferę. Życzę wszystkiego dobrego!

  29. Wiola Ch. napisał(a):

    Trzymaj się .. Dasz radę. :*

  30. Mamazone.pl napisał(a):

    Każda mama się martwi o swoje maleństwo – to normalne. Dużo przeszliście i świetnie sobie poradziliście, a to oznacza że jesteście mocną drużyną i dacie sobie radę ze wszystkim, bo w kupie siła :)

  31. kropka306 napisał(a):

    To już jest wpisane w macierzyństwo, takie zamartwianie się. Ja często tak mam w samochodzie, wystarczy jeden idiota, pijany kierowca… Bardzo też przeraża mnie fakt, że moglibyśmy zostawić Córę samą, bo co wtedy? Mój mąż nawet nie chce słuchać jak poruszam taki temat, a szkoda, bo to jest jak z ubezpieczeniem od nieszczęśliwych wypadków, warto by je mieć ;)
    Kochana, to, że Ty się martwisz jest kilkakroć bardziej zrozumiałe, bo swoje przeszliście, ciągle macie wizyty lekarskie, badania. Ale jak to mówią, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wasze doświadczenia mają też i dobre strony, na pewno lepiej niż "zwykła matka" potrafisz docenić fakt, że Calineczka jest obok i cieszy się życiem :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *