Przedszkolne obawy

Czy jest tu jakiś rodzic, który nie miał obaw przed pierwszym dniem w przedszkolu swojego dziecka?

Wydaje mi się, że nie…

Ja również je miałam, tylko były one troszkę inne, niż u dzieci zdrowych.

 

Nie bałam się tego, że Calineczka będzie płakać, że będzie tęsknić, że ja będę tęsknić za nią – to chyba naturalna kolej rzeczy, każdy przez to przechodzi, a smutek z czasem mija w natłoku przedszkolnych zabaw i obowiązków. Z czasem dziecko się aklimatyzuje i naprawdę lubi przedszkole…. Ja bałam się tego jak ona sobie poradzi ze swoim wzrostem pół rocznego niemowlaka w grupie czterolatków. Czy inne dzieci nie będą traktowały jej jak dzidziusia? Calineczka tego nienawidzi. A czasem zdarzały się sytuacje na przykład na placu zabaw, gdzie dzieci w jej wieku nie bawiły się z nią, bo jest „dzidzią, a dzidzie jeszcze tego nie mogą, nie potrafią, nie umieją”. Wiadomo – to nie wina dzieci, ale Calineczka wtedy odchodziła smutna, zamiast tłumaczyć, że wcale takim niemowlakiem za jakiego ją uważają nie jest.

Bałam się tego strasznie, że będzie siedziała w kącie i nie nawiąże żadnego kontaktu z rówieśnikami z obawy przed odrzuceniem.

Kolejną rzeczą której się bardzo bałam to bariera językowa. Wiadomo – w domu rozmawiamy tylko po polsku. Calineczka czeski język zna ze słyszenia, czy z telewizji. Dużo rozumie, ale nie za bardzo potrafi mówić. Nie wiedziałam, czy da sobie z tym radę, czy się dogada, czy będzie umiała powiedzieć o co jej chodzi, gdy będzie chciała siku, pić, będzie głodna… Najważniejszych zwrotów nauczyłam ją przed samym przedszkolem i postanowiłam być dobrej myśli…

Choroba Calineczka chyba nauczyła mnie tego, żeby nie przejmować się błahymi rzeczami, że są na świecie poważniejsze problemy niż te, które mam na swojej drodze, że zawsze może być gorzej. I nie chodzi mi o to, że chcę wyśmiać tych, którzy przeżywają na przykład pierwszy dzień w przedszkolu swojego dziecka… Nie, nie – ja to rozumiem i też to przeżywam, ale po prostu w porównaniu z innymi problemami jakie Calineczka spotka na swojej drodze akurat te „czysto-przedszkolne” przestają wydawać mi się aż tak wielkie. Wiadomo jednak jak jest – dla każdego jego własne problemy są najważniejsze i jest to rzeczą naturalną.

 

Powiem Wam jednak, że niepotrzebnie się obawiałam. Calineczka jest naprawdę mądrą dziewczynką, a w dodatku bardzo rozważną i samodzielną. Poradziła sobie wyśmienicie. Pierwszego dnia wszystkie dzieci płakały przy rozstawaniu z rodzicami oprócz niej. Ona chodziła i podawała wszystkim chusteczki, tłumaczyła, że nie ma sensu płakać, mama wróci niedługo, że lepiej się pobawić zamiast płakać. Nie miała problemu ze swoim wzrostem, wszystkie dzieci ją zaakceptowały. Ma już nawet najlepszą koleżankę i kolegę. Pani przedszkolanka natomiast każdego dnia ją chwali, mówi, że takiego grzecznego i kochanego dziecka to chyba jeszcze nigdy nie miały. Ahhh to miód na moje uszy, aczkolwiek czasem zastanawiam się co się dzieje z tym grzecznym dzieckiem, gdy przychodzi do domu… :)

Jeśli natomiast chodzi o język to opanowała go bardzo dobrze. Zaczęła sporo mówić po czesku, ale co najważniejsze – rozróżnia który język jest który i nie myli jej się to podczas rozmowy. W domu opowiada mi zawsze jakich nowych czeskich słów się nauczyła i stała się bardzo ciekawska jeśli chodzi o języki. Często pyta się mnie jak coś jest po czesku, jak ma coś powiedzieć pani, albo jak coś opowiedzieć dzieciom. Bardzo się z tego powodu cieszę. :)

 

I powiem Wam jedno – oby tak dalej!

16 thoughts on “Przedszkolne obawy”

  1. leptir napisał(a):

    masz cudowne, mądre dziecko, Cali poprzez chorobę wyprzedza w rozwoju swoich rówieśników, jest inteligentna i zrównoważona….
    no a w domu hulaj dusza…. :) gdzieś się trzeba wyszumieć….
    i zadziwia mnie że tak szybko uczy się języka czeskiego….
    wrzuć może jakieś zdjęcie z przedszkola….tej mojej Blondaski :)
    buziaki

  2. Rivulet napisał(a):

    Calineczce nie zawsze będzie łatwo – ale komu jest? Chyba tylko takim, co to wszędzie się wcisną i po trupach idą do celu. Ale ja osobiście wolałam osoby wyjątkowe, takie jak Calineczka. I chyba nie tylko ja :)
    Rozumiem Twoje obawy, miałabym takie same. Rok temu bałam się o swojego najstarszego, że oberwie przez swoją wrażliwość i nieśmiałość. Na szczęście niepotrzebnie. Ale wiadomo, dzieci potrafią być okrutne, mnie moje wspomnienia z zerówki paraliżują do dziś :/ W tym roku poszedł do przedszkola drugi synek i nie bałam się wcale, znając jego otwartość i odwagę. Jemu było łatwiej…
    Calineczka jest wspaniałą, mądrą dziewczynką i jeszcze nie raz pokaże, na co ją stać. Będziesz z niej dumna :)) No, na pewno już jesteś ;) Buziaki!

  3. Rivulet napisał(a):

    Swoją drogą opis Calineczki rozdającej chusteczki dzieciom mnie rozwalił :) Ta mała osóbka jeszcze będzie ogromnym wsparciem dla innych.
    “Even the smallest person can change the course of the future” – Tolkien mi się przypomniał.

  4. mamahania napisał(a):

    Ciesze sie,ze Calineczka tak dobrze odnalazla sie w przedszkolu:) Dzieci mimo naszych obaw potrafia lepiej zaakceptowac innosc niz dorosli,takie przynajmniej sa moje obserwacje. Patrzac na naszego Lukasza,ktory w szkole rozdrapuje sie ze stresu do krwi,ciesze sie,ze ma tylu serdecznych przyjaciol w klasie,ze nikt mu tej jego innosci nie wytyka,nikt nie przezywa. .. A Agatka tez startuje w przedszkolu bez znajomosci jezyka i to w zasadzie na poziomie zerowym ale to juz dla nas nie nowosc,wszystkie nasze dzieci uczyly sie jezyka w przedszkolu i w szkole :0
    pozdrawiam Was serdecznie :)

  5. Marzek napisał(a):

    Och, pamiętam dobrze swoje obawy gdy Mały Rycerz szedł do przedszkola! Więcej płakałam ja niż on…Brawo dla Dzielnej Dziewczynki! I wiesz co, przy okazji udało Ci się powiedzieć coś ważnego, kto wie, może tutaj o to głównie chodzi – „ona nie miała problemu ze swoim wzrostem i została zaakceptowana” – może właśnie dlatego? Jeśli ona nie robi z tego problemu, po co inni mają robić? Tak czy siak – bardzo się cieszę, że te przedszkolne „pierwsze koty za płoty” już za Wami!

  6. czar-życia napisał(a):

    Super, że w przedszkolu tak świetnie się układa…ale nie mogło być inaczej Calineczka to słodka i bardzo mądra dziewczynka :-)

  7. Mama Krzysia napisał(a):

    Miałam takie same obawy mimo, że mój Krzyś jednak wyższy od Calineczki. W głowę zachodziłam jak to będzie ‚wyglądało’ jeśli jedyny Krzyś będzie wołał Panią do łazienki, bo sam nie sięgnie klamki, nie wdrapie się na toaletę, nie sięgnie tablicy. Ale mój Krzyś dzielnie dźwiga ze sobą wszędzie swój podnóżek i wcale mu to nie przeszkadza jak na razie. Dzieciom też nie. Słyszałam tylko jedną historię, że dzieci powiedziały na niego bobas, ale ponoć im odpowiedział, że ma bobasa w domu (brat 2-miesięczny) i im pokarze jak bobas wygląda :D. Zresztą podejrzewam że tym dzieciom o wzrost wcale nie chodziło, ot takie przezwisko jak każde inne.

  8. Megi napisał(a):

    Kazda mama ma jakies obawy przed posłaniem dziecka w nowe miejsce, w tym przypadku do przedszkola. doskonale Ciebie rozumiemiem. Nasze obawy wynikaja z obawy i troski. Mam nadzieje, że wszystko pójdzie okej. U mnie najwieksza obawa jest to, ze synek bedzie chorował, a w domu mamy noworodka;) i jak na razie młody siedzi w domu z katarem po pas i kaszlem.
    ps. podziwiam dwujezyczne dzieci, maluchy maja niesamowitą zdolność do języków!

  9. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Zdolniacha…ja zawsze bałam się chorób przynoszonych z przedszkola i jak na urok dopadają nas za każdym razem…
    Może Calineczka będzie chciała zwiedzać świat to i podłapie więcej języków…

  10. Marta (mama dwóch córek) napisał(a):

    O rany, ale mnie rozczuliła z tymi chusteczkami. Zuch dziewczyna, a mama tak się martwiła :)
    Rozumiem, naprawdę Twoje obawy. Na szczęście okazały się bezpodstawne.

  11. Mama na wyspie napisał(a):

    Sama też miałam obawy przed przedszkolem. Calineczka super sobie poradzila, mądra, zdolna dziewczynka. Brawo

  12. Mama-to-wie.pl napisał(a):

    jestescie obie dzielne i wspaniale

  13. madziulllaaaa napisał(a):

    Dzieci jeśli zauważą różnice w wyglądzie innych to nie robią z tego wielkiego problemu. Wydaję mi się, że to rodzice często niepotrzebnie wytykają przy dziecku jakieś wady innych i wtedy dzieci biorą z nich przykład. Bardzo fajnie, że uniknęliście jakiś nieprzyjemnych sytuacji, a Calineczka tak fajnie się zaaklimatyzowała w przedszkolu. Podziwiam! Zwłaszcza, że musi opanować drugi język! :) Mój Synek od września też rozpoczął swoją przygodę z przedszkolem i pierwszy miesiąc był dość ciężki – sporo chorował, płakał… teraz już jest na szczęście pozytywnie i nabrał odporności, wiec już nie przychodzi co drugi dzień zasmarkany ;)

  14. Ania napisał(a):

    Masz racje choroba mojego dziecka mnie nauczyła że się niczego nie boję nawet w pracy dyrektor powiedział , że się zmieniłam. Ważne że nasze dzieci żyją i jest najukochańsza Pozdrawiam

  15. Mariola napisał(a):

    Twój artykuł mnie niezwykle zainspirował. Wielkie dzięki.

  16. Marek napisał(a):

    Absolutnie zgadzam się z tym co umieszczasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *