Problemy zaczną się dopiero w szkole…

Problemy zaczną się dopiero w szkole…

… tak zawsze sobie myślałam. Oj ja naiwna!

Myślałam, że w przedszkolu Calineczka nie odczuje w żaden sposób swojej inności i że nie będziemy mieli problemów z powodu jej niskiego wzrostu… Wydawało mi się, że dzieci w tym wieku jeszcze nie odczuwają różnicy, pedagodzy są tolerancyjni, w końcu taki ich zawód… Niestety zawiodłam się.

Byłyśmy dzisiaj razem z Calineczką w przedszkolu państwowym, żeby ją zapisać od września do grupy pięciolatków. Calineczka szczęśliwa, że będzie chodzić do „dużej szkoły” jak „duże dzieci”. Niestety od samego wejścia pani szefowej już coś nie pasowało. Nawet nie zdążyłam przedstawić sytuacji, gdy dowiedziałam się, że jest za mała, a przedszkolanki są tylko dwie na 30 osobową grupę i nie mają czasu opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem. Wytłumaczyłam pani, że Cali jest bardzo samodzielna. Sama się ubierze, rozbierze, załatwi sprawy higieniczne, w niczym jej nie trzeba pomagać. Zresztą chodzi już do przedszkola prywatnego i świetnie daje sobie radę… Przedszkolanka mi nie uwierzyła, bo wzięła Cali do łazienki i kazała jej pokazać jak niby uda jej się wejść na kibel, skoro jest taka mała… Nie rozumiem takiego zachowania pedagoga przy dziecku, serio… Na moją sugestię, że może na nocniku byłoby łatwiej, Pani odpowiedziała, że nie mają w przedszkolu nocników i mieć nie będą… Po czym wzięła Calineczkę do umywalki i kazała jej pokazać jak się myje rączki, gdy Calineczka nie dosięgła, powiedziała krótko: „i widzi Pani nie da rady sama”. Postanowiłam walczyć o Cali i stwierdziłam, że przyniosę jej z domu schodki, które używa, bo przecież u nas w domu myje sobie ręce sama, tylko musi wejść na mały stopień i już nie ma z tym żadnego problemu…

Po załatwieniu spraw higienicznych doszła kwestia spaceru… Pani była strasznie zniesmaczona, gdy powiedziałam jej, że Calineczka chodzi wolniej niż jej rówieśnicy, bo ma dużo krótsze nóżki i na spacerach nie nadąża za dziećmi jej wzrostu… Po za tym gdy przejdzie jakieś 500 metrów to musi sobie zrobić krótką przerwę, bo zaczynają ją boleć kolana. Taka sytuacja jest niedopuszczalna, bo jak stwierdziła przedszkolanka: wolne spacery rozbiją im plan dnia, bo chodzą daleko i muszę zdążyć tam gdzie mają zaplanowane dotrzeć… Niestety o przyniesieniu do szkoły wózka na spacery nie chciała nawet słyszeć. Jedyne rozwiązanie tego problemu, według niej, jest takie, że każdego dnia na czas spaceru miałabym przychodzić po Calineczkę i brać ją na dwie godziny do domu, a po powrocie dzieci ze spaceru przyprowadzać z powrotem do przedszkola… Przecież nie mam daleko, tylko na drugą stronę ulicy… Niby tak, ale kurcze gdzie ta integracja z dziećmi? Dlaczego wszyscy wokół mieliby pokazywać Calineczce, że jest inna… Czy w ten sposób nie nauczy innych dzieci już na starcie dyskryminować chorych, czy słabszych?

Ja rozumiem, że niepełnosprawne dziecko w przedszkolu to jest problem, że kilka rzeczy trzeba przeorganizować, zmienić, trochę bardziej się postarać… Ale czy należy z tego powodu niepełnosprawnemu dziecku zabraniać chodzić do przedszkola? Mam zamknąć Calineczkę w domu i nigdzie z nią nie wychodzić, dlatego, że jest niska? Zwłaszcza, że jeśli chodzi o rozwój psychiczny to nie odbiega niczym od dzieci zdrowych… Ma tylko krótsze nóżki i rączki…

Zrozumiałabym nawet takie stworzenie problemów i niechęć przedszkolanki, gdyby w moim mieście były jakieś inne możliwości… Ale nie ma! Jest kilka placówek przedszkolnych, ale połączonych w jedną całość, którymi rządzi jedna osoba… Czyli jakby jedno przedszkole, tylko usytuowane w kilku miejscach… A oprócz tego jedno przedszkole prywatne, do którego Calineczka chodzi teraz… Tylko to przedszkole prywatne jest dla dzieci od 2 do 4 roku życia, a od września Cali będzie już pięciolatkiem… Gdybym miała możliwość to zostawiłabym ją w prywatnym, bo tam nie robią problemów z nocnikiem, z podnóżkiem, z pomocą w założeniu czapki (bo rączki Calineczki są za krótkie, żeby zrobiła to samodzielnie), a na spacer jeździ w wózku. Niestety takiej możliwości nie mam, więc mam nadzieję, że jakoś to będzie… A w pierwszych dniach września Cali udowodni tym wszystkim niedowiarkom, że wcale nie jest taką kulą u nogi i że potrafi zadbać sama o siebie doskonale…

Tylko czemu musi przez to wszystko przechodzić?

43 thoughts on “Problemy zaczną się dopiero w szkole…”

  1. ja i moje urwisy napisał(a):

    Wiesz pożyczę Ci męża pójdzie z wami zapisać Cali, jak on wchodzi to wszyscy się go boją (taki wyraz twarzy plus masa) i od razu znajdą wyjście z sytuacji…
    A patrząc tak to kpina zupełna, ja bym nie miała cierpliwości słuchać tego od razu nie dość że bym wyzwala babę to jeszcze wszyscy „u góry” by się o tym dowiedzieli, bo nikt nie ma prawa skazywac małej na wygnanie czy życie na uboczu to nie te czasy, a ludzie z niepełnosprawnością są naprawdę wyjątkowi…
    No i mnie zezłościło wrrrr

  2. Zwykła Matka napisał(a):

    W dzisiejszych czasach nadal sa takie absurdy…….. To jakiś obłęd! W kwestii toalety przyniosłabym malej ten stopień , z którego może sięgnąć do wszystkiego, co do spacerów to wyłącznie kwestia dobrej woli i chęci pań przedszkolanek, ale jak widać, pewne sprawy sa dla nich nie do ogarnięcia , więc może nie nadają się do tej pracy?

  3. Justyna napisał(a):

    Do kuratorium to zgłosić. Jawna dyakryminacja. Dyrektor placówki nie ma prawa się tak zachowywać. Skandal! Mamy XXI wiek!

    1. Zwykła Matka napisał(a):

      Popieram! Takie nauczycielki nie zaslugują na to, by pracować z naszymi dziećmi!!!

  4. Martyna napisał(a):

    Cześć!
    W zasadzie nie komentuje Twoich wpisów ale czytając ten przyznam, że mnie rozzloscil i zasmucil. Dokładnie w tej kolejności. Po pierwsze ta kobieta przenigdy nie powinna w ogóle pracować z dziećmi skoro tak się zachowała. W ogóle nawet nie wyobrażam sobie tej sytuacji, że miała odwagę i tupet zachować się tak przy Cali. Uważam,że nikt nigdy nie powinien się tak zachować, tak dobitnie. Oczywiście jeśli ma jakieś sprzeciwy, obawy czy zarzuty to jak najbardziej może je wyrazić ale tylko Tobie, na osobnosci i po prostu wytłumaczyć po ludzku i przyzwoicie. Cali nigdy nie powinna tego słyszeć a na pewno nie od pracownika oświaty… Przecież jest już duża i rozumie i na pewno było jej przykro. Nie będę pisała,że nie przejmuj się,że baba głupia itp bo to pewnie nie pomoże. Ale życzę Ci z całego serca żeby tak przykrych i dolujacych sytuacji w Twoim życiu i życiu Cali nie było. Życzę Wam siły, odwagi i bądźcie dzielne.

  5. mamahania napisał(a):

    Strasznie mi sie smutno zrobilo kiedy to czytalam :( Naprawde,wiem co czujesz. My tez mielismy w przedszkolu same problemy z Lukaszem moze nie przy zapisywaniu ale przez caly jego tam pobyt. Co dzien jakies problemy,pretensje i brak empatii. Cale szczescie w szkole mamy naprawde wspanialych nauczycieli,pomocnych,ktorzy sami z wlasnej woli wiele nam pomagaja. Zycze Wam abyscie od wrzesnia juz nie mialy takich przykrych sytuacji. Moze tylko ta szefowa taka anty jest? Moze panie przedszkolanki beda mialy wiecej empatii ? Sciskam mocno!

  6. AnkaJ napisał(a):

    Nawet nie wiem co napisać. Jasne, Cali jest niepełnosprawna. Ma jakieś ograniczenia związane ze wzrostem, jednak jest w pełni sprawna umysłowo. Oni sobie myślą, że Cali powinna uczyć się w szkole specjalnej, czy jak? I tylko dlatego, że Panią nie chce się odrobinkę wysilić??? Nie rozumiem też jednego. W pewnym momencie (nie wiem jak jest w Czechach) przygotowanie przedszkolne jest obowiązkowe, i co wtedy?
    Walcz, bo warto!!! Przytyłam ☺

  7. AnkaJ napisał(a):

    Nawet nie wiem co napisać. Jasne, Cali jest niepełnosprawna. Ma jakieś ograniczenia związane ze wzrostem, jednak jest w pełni sprawna umysłowo. Oni sobie myślą, że Cali powinna uczyć się w szkole specjalnej, czy jak? I tylko dlatego, że Paniom nie chce się odrobinkę wysilić??? Nie rozumiem też jednego. W pewnym momencie (nie wiem jak jest w Czechach) przygotowanie przedszkolne jest obowiązkowe, i co wtedy?
    Walcz, bo warto!!! Przytyłam ☺

  8. Agradabla napisał(a):

    Bardzo mi przykro, ze Calineczke i Ciebie spotykaja nieprzyjemnosci, ale ja postaram sie jednak spojrzec na sprawe z drugiej strony. Baba ma pod opieka 30 dzieci za ktore razem z jedna dodatkowa osobom jest odpowiedzialna. O ile kwestia schodkow w lazience to zwykle chamstwo o tyle w kwestii spacerow nie zupelnie sie jej dziwie. 5 letnie dzieci biegaja BARDZO szybko a one musza miec oczy wszedzie i raczej nie maja mozliwosci prowadzic wozka jak w przedszkolu gdzie dzieci jest polowa. Za to Ty moze powinnas wnioskowac o asystenta dla Calineczki. Mysle, ze sa spore szanse, ze by go dostala a tym zamklena bys kobiecie usta. Pozdrawiam serdecznie!

  9. Seuleriel napisał(a):

    Co za obłęd. Ta pani skreśliła dziecko od pierwszego spojrzenia, potem robi już wszystko żeby tylko się Was pozbyć.
    Dyskryminacja, tępota i zacofanie. Jak można?!
    Jak ktoś taki ma uczyć dzieci tolerancji?!
    Uważam, że nie powinnaś tego tak zostawić. Ta pani powinna się srogo z tego co zrobiła wytłumaczyć. SROGO!
    Sorry, ale u nas w przedszkolu pomoc dzieciom w wyżej wymienionych czynnościach to nie jest żaden problem.

  10. Nena napisał(a):

    Cali jest inna i zawsze będzie się różniła od większości dzieci. Nie w tym rzecz, żeby udawać, że tej „inności” nie ma, a w tym, żeby ją zaakceptować i zrozumieć, że „inny” nie znaczy gorszy. Myślę, że trafiłaś na nędzną nauczycielkę. Prawda jest taka, że na przyjęciu Twojej córki zyskałaby nie tylko ona, ale również reszta dzieciaków!O sposobie w jaki „przetestowała” małą, nawet żal wspomnieć. Jeśli jej intencją było pokazanie dziecku, że „się nie nadaje”, powinna szybko pomyśleć o zmianie zawodu. Trzymajcie się <3

  11. Sabina napisał(a):

    Aż mnie zatkało :-O to jest nie do pomyślenia ! Moja córka poszła do przedszkola mając 2 latka i 8 miesięcy była najmłodsza i najmniejsza w grupie taka kruszonka i na spacerach sie męczył tak ze w połowie stwierdziła ze ma dość i bolą ją nóżki. I co wtedy zrobiła pani ? Wzięła poprostu Marike na ręce i nie miała z tym żadnego problemu tylko mi opowiadała ze śmiechem. Można ? Można. Wystarczy tylko chcieć. Ja nie pojmuje jak PEDAGOG może tak potraktować dziecko.. człowiek bez wykształcenia ped. Ale z sercem nigdy nie potraktowalby tak dziecka. Co za babsztyl 😨

  12. Alicja napisał(a):

    Kurcze ale ta baba nawet nie dała jej szansy. Przecież mogła przyjąć dziecko na próbę chociaż i stwierdzić, czy da sobie radę a nie tak od razu ją skreślić :(

  13. 4razy M napisał(a):

    Nie zazdroszczę Wam tego wszystkiego. Ciężko to czytać a co dopiero przeżywać??? Trzymam za Was mocno kciuki i jestem przy Was myślami i całym serduchem.

  14. mini napisał(a):

    Teraz pewnie wszyscy na mnie naskoczą ALE Cali JEST niepełnosprawna!!! Za niepełnosprawność przyjmuje się niezdolność do pełnego funkcjonowania osoby w społeczeństwie. Można więc powiedzieć, że jest to stan kiedy osoba w jakimś stopniu ma trudności FIZYCZNE, społeczne, sensoryczne lub psychiczne w odnalezieniu się w środowisku, w którym żyje i pełnym korzystaniu z jego możliwości.T. zn. niepoprawne uformowanie szkieletu w okresie rozwoju płodowego lub w okresie rozwoju. Do tej grupy zaliczają się osoby dotknięte achondroplazją lub innymi rodzajami karłowatości, a także osoby u których struktura szkieletu nie rozwinęła się poprawnie w wyniku chorób i niedoborów, na przykład w związku z krzywicą.
    A Ty sama sobie przeczysz,najpierw mówiąc, że Cali jest samodzielna a później wspominając, że nie potrafi założyć czapki bo ma za krótkie rączki!!!!!!!!!!!!!!!
    Tak więc ja z moim nie całym 160 cm nigdy nie będę grała w reprezentacji Polski w siatkówce a Twoja córka nigdy nie będzie w pełni funkcjonalnym elementem społeczeństwa!!! W Polsce w myśl art. 14 ust. 1 ustawy o systemie oświaty wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci w wieku 3-6 lat i jest realizowane w przedszkolach, oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych oraz w innych formach wychowania przedszkolnego (3-5 lat).Kryteria rekrutacji do przedszkoli zostały określone w rozporządzeniu ministra edukacji narodowej i sportu z dnia 20 lutego 2004 r. w sprawie warunków i trybu przyjmowania uczniów do szkół publicznych oraz przechodzenia z jednych typów szkół do
    innych (Dz. U. Nr 26, poz. 232, z późn. zm.). Natomiast szczegółowe zasady rekrutacji dzieci
    do danego przedszkola powinny być określone w jego statucie, zgodnie z § 16 ust. 3
    załącznika nr 1 do rozporządzenia ministra edukacji narodowej z dnia 21 maja 2001 r. w
    sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół (Dz. U. Nr 61,
    poz. 624).
    DECYZJĘ O PRZYJĘCIU DZIECKA NIEPEŁNOSPRAWNEGO DO WYBRANEJ PRZEZ RODZICÓW PLACÓWKI WYCHOWANIA PRZEDSZKOLNEGO PODEJMUJE DYREKTOR TEJ PLACÓWKI !!!
    Więc wybacz jeżeli Twoje dziecko ma wpływać na rozwój dzieci wpełni sprawnych – a rodzice właśnie Tych dzieci nie wyraziły zgody na uczęszczanie do placówki koedukacyjnej- tj. z dzieckiem niepełnosprawnym w pełni popieram decyzję Dyrektorki tej placówki. Gdy w placówce na 15 sprawnych dzieci przypada 1 przedszkolanka i wg przepisów to jest minimum na sprawne dzieci te dwie Te przedszkolanki nie będą miały czau zająć się Twoim upośledzonym dzieckiem!! Bo mimo normalnego rozwoju psychicznego Twoje dziecko będzie „spowalniać” dzieci sprawne w poznaniu świata zewnętrznego poprzez swoją niepełnosprawność. Dyrektorka zaproponowała rozwiązanie,które mogłoby załatwić sprawę ale Ty w swojej ograniczonej rzeczywistości nie potrafisz obiektywnie spojrzeć na sprawę i odrzucasz najbardziej korzystne rozwiązanie bo dla Twojego NIEPEŁNOSPRAWNEGO dziecka, bo uważasz, że trzeba dopasować harmonogram dnia 29 dzieci sprawnych do jednego!!

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      W sumie miałam nie publikować tego komentarza, bo nikt nie będzie tutaj obrażał Cali, ani żadnych innych chorych dzieci… Ale postanowiłam, żeby go jednak opublikować, bo każdy będzie mógł sam wysunąć wnioski, kto tak naprawdę jest UPOŚLEDZONY!
      Buziaki Martusiu!

      1. sabina napisał(a):

        Przykro się czyta nie tylko Twój wpis, ale i podobne komentarze. Autorka rzuca paragrafami, a nie rozumie znaczenia słów, które przytacza. Moja droga, „niepełnosprawny”, a „upośledzony” to nie jest jedno, a to samo. Każdemu na miejscu mamy Calineczki zrobiłoby się przykro, słysząc taką odprawę. A niski wzrost nie przeszkadza w tym, by zostać kimś, czego przykładem jest np. aktor z „Gry o tron” (Peter Dinklage).

      2. Agradabla napisał(a):

        Forma wypowiedzi mini jest tragiczna, ale tresc niestety czesciowo prawdziwa. Calineczka jest swietna kobietka, sadze, ze intelektualnie duzo ponad przecietna, fizycznie jednak ma swoje ograniczenia i wymaga wiecej opieki. Oczywiscie, ze ma prawo do tej opieki i w zadnym wypadku nie w szkole specjalnej (chyba, ze výběrové:), ale rowniez nie kosztem innych dzieci (zwlaszcza ich bezpieczenstwa). Pomysl moze nad wypracowaniem jakiegos kompromisu z dyrektorka. Albo asystentem

    2. magda napisał(a):

      O czym Ty piszesz??????Mysle, ze wiekszosc rodzicow nie ma problemow z tym, ze ich dzieci beda mialy troche inny harmonogram ze wzgledu na obcowanie z dzieckiem niepelnosprawnym!
      A wogole poziom Twojego komentarza i obrazanie zarowno Mamy Cali jak i jej samej swiadczy tylko i wylacznie o Twoim tragicznym poziomie i jak to ujelas ” ograniczonej rzeczywistoci” ale tylko i wylacznie Twojej.

  15. Anna napisał(a):

    Jestem oburzona zachowaniem tej „pani”, żaden z niej pedagog!Wiesz poszłabym z tą sprawą do kogoś kto jest ponad nią, a w ostateczności postraszyłabym mediami. Walczcie!
    pozdrawiam serdecznie

  16. Antyterrorystka napisał(a):

    Wiesz co ja nic nie napiszę bo byś musiała komentarz usunąć. Nosi mnie okropnie. Powiem tyle wystarczy chcieć i wszystko można ogarnąć, pani widocznie nie chciała. Takie zachowanie przy dziecku- nosz k…

  17. puffa napisał(a):

    Smutno mi, że taka sytuacja Was spotkała, ale mam nadzieję, że przetrwacie dzielnie te ciężkie chwile, które przed Wami. Zachowanie tej pani zgłosiłabym do jej szefa (wójta, burmistrza) – nie zostaw tak tego.

  18. Anna Niezgódka napisał(a):

    Nie rozumiem takiego podejścia przedszkola.wnioskuję,że im się po prostu nie chce zajmować dzieckiem,które potrzebuje troszkę więcej uwagi,zamiast pomagać rodzicom to utrudniają życie.Mam nadzieję że uda ci się pomyślnie załatwić sprawę przedszkola

  19. Ania napisał(a):

    A czy nie macie gdzieś w pobliżu przedszkola integracyjnego? Takie przedszkola są bardziej wyspecjalizowane w opiece nad różnymi dziećmi, są mniejsze grupy. Pracuję w przedszkolu i wiem, że ta pani może obawiać się, że jeśli będzie musiała poświęcić aż TYLE uwagi jednemu dziecku (np dostosowywanie rozbieganej grupy 5 latków by zrobić przerwę na odpoczynek dla Twojej Córeczki, wożenie dziecka w wózku na spacerze!) to zaniedba grupę. Pani ma 2 ręce, 2 oczu i nie może ich poświęcić jednemu dziecku gdy ma w grupie 30. Rozumiem że rozmowa była niedelikatna ale sama wiesz że Calineczka ma swoje ograniczenia… Przyjęcie każdego dziecka to duża odpowiedzialność, a nigdy nie jest tak, że jedno wymaga pomocy a reszta nie – na pewno się trafi jakieś dziecko u którego się ujawni ADHD, autyzm lub zespół aspargera, duża nieśmiałość, agresja i inne…W grupie będzie kilkoro – kilkanaście dzieci bardziej wymagających uwagi bo tak jest zawsze. Trzeba mierzyć siły na zamiary i może dla tych pań te kilka rzeczy gdzie trzeba małej poświęcić więcej uwagi wydało się za dużo, ta pani bierze odpowiedzialność nie za 1 dziecko, lecz wszystkie w grupie…

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Nie ma u nas przedszkola integracyjnego, nawet w sporej odległości od nas nie ma… Prywatnego też nie. Więc możliwości innej nie ma tak naprawdę, o czym napisałam w poście.
      Gdyby było prywatne to zapisałabym ją na pewno do prywatnego.

      1. Mama Krzysia napisał(a):

        No ale co ta kobieta tobie poradziła. Uważała, że „do nich” Calineczka nie powinna chodzić. To co wg niej powinnaś w takiej sytuacji zrobić? Przecież masz obowiązek zapisać dziecko do przedszkola.

      2. Cukromania napisał(a):

        A czy nie można gdzieś tego zgłosić?? Tego typu zachowanie jest niedopuszczalne…. Aż strach pomyśleć co może być od września… Oby Calineczka nie miała jakiś przykrości ze strony wychowawców przedszkolnych ;( Jest mi bardzo smutno i przykro po przeczytaniu tego wpisu…
        Walcz Kobieto!

  20. JustInka napisał(a):

    Wiesz, nawet nie wiem co napisać. Przepełnia mnie wściekłość i wstyd! Wstyd, bo jako niedoszły pedagog nie wyobrażam sobie, aby pani przedszkolanka( wiem wychowawca przedszkolny, ale ten osobie nie należy się żadna kulturalna nazwa) tak się zachowała! Złożyłabym na nią skargę i mimo wszystko zapisała Cali do przedszkola. Nie można dziecku pokazywać jakoby miało być inne, gorsze czy opieka nad nim była większym ciężarem niż nad innymi.
    Bardzo jestem zła, ale i smutna, bo niestety zdaję sobie sprawę, że to pewnie początek tego typu sytuacji, które będą bezpośrednio uderzać w Maleńka, nie tylko w Ciebie. Należy jednak wierzyć, że jakimś cudem na Jej drodze od dziś będą stawać ludzie dobrzy i serdeczni.

  21. Iza D napisał(a):

    I najgorsze jest to, że dysryminuje osoba dorosła, pdegagog, która właśnie powinna zrozumieć takie sytuacje. Ale nie, bo im się pewnie nie chce. Bo mają wygodnie, więc po co starać się bardziej. Ehhh. Życzę Wam by jednak Calineczka mogła chodzić do przedszkola i niech im tam wszystkim pokaże, że mały dużo może :)

  22. Tygrysiaki napisał(a):

    Nie rozumiem pani przedszkolanki, ale po takiej rozmowie nie ma innego wyjścia jak poszukać innego przedszkola. Nawet jeśli uda Ci się ją zapisać, to nie masz pewności jak Calineczka będzie przez nią traktowana…

  23. anelise napisał(a):

    Z jednej strony postawa dyrektorki jest bulwersująca, z drugiej trochę jej się nie dziwię. Opieka niepełnosprawnym dzieckiem to przeogromna odpowiedzialność, ale mogłaby Ci to powiedzieć w jakiś kulturalny sposób, a nie tak chamsko :/

  24. Ewiczka napisał(a):

    Kuzwa, sama niekulturalne slowa mi sie cisna na usta. No, nie wierze, ze mozna tak postapic z inna osoba, a zwlaszcza z dzieckiem i w dodtaku przy dziecku. W pale sie nie miesci! Nie wiem czy w gre wchodza jakies skargi, typu postarszenie kuratorium, ministerstwem, przepisami prawa? We Wloszech istnieje instytuacka tzw ”wychowawcy pomagajacego), ktora przyznaje sie dzieciom z ”problemami” .

  25. Pani Miniaturowa napisał(a):

    Jeżeli nie zależy Wam bardzo na tym przedszkolu to napisałabym skargę do kuratorium oświaty, bo zachowanie tej pani było urągające godności dziecka. Z pewnymi środkami pomocy świetnie sobie radzi, więc czemu nie przyjąć? Powody wykręcania się moim zdaniem absurdalne.

  26. MPFanaberie napisał(a):

    Absurdy, które tworzą dorośli, wykształceni ludzie. Po raz kolejny przekonuję się, że to nie dzieci dyskryminują siebie nawzajem tylko uczą się tego od dorosłych. Mój syn chodzi do państwowego przedszkola. Razem z nim chodzaą naprawdę różne dzieci, również takie, które wymagają większej uwagi czy opieki i nikt nie robi z tego problemu. Panie sar cudowne, a dzieci nie zauważają różnic między sobą. Widać jednak, że empatia i dobra wola to dla niektorych tylko niezrozumiałe hasła.

  27. Anjanka napisał(a):

    Link do Twojego tekstu zobaczyłam u Zwykłej Matki. Teraz po przeczytaniu dosłownie targa mną z oburzenia i frustracji. A na tą panią to po prostu mam, nie napisze co, bo to trochę brzydkie słowo. Dlaczego ludzie z niby odpowiednim wykształceniem nie posiadają ani grama empatii? Nie dziwi mnie niedostosowanie placówki, bo z tym różnie bywa, są rozwiązania, sama im na tacy podałas. Ech

  28. MamaSpace napisał(a):

    Jak czytam takie artykuły to się zastanawiam w jakim świecie my żyjemy. To się w głowie nie mieści! Ostatnio niepełnosprawna dziewczynka opowiadała mi, że w szkole był konkurs, trzeba było coś narysować. Gdy zaniosła rysunek Pani powiedziała, że bardzo ładny, ale nie może wziąć udziału w konkursie, bo jest niepełnosprawna, a to konkurs dla dzieci pełnosprawnych! Takie rzeczy w szkole integracyjnej! Z trudem powstrzymałam łzy.

  29. Mama Filipa napisał(a):

    Uwaga będą wulgaryzmy!
    Po pierwsze
    Ja jako osoba w pełni sprawna, nie mająca styczności z niepełnosprawnymi dziećmi, nie widzę żadnego problemu. Kurwa! Jestem zwykłą kobietą, siedzącą w domu z rocznym synem, skończyłam tylko technikum, a matury nie zdałam, bo poległam na matmie, będąc na miejscu tej bezmózgiej „pani szefowej” sama zaproponowałabym jakieś rozwiązanie! ba nawet bym nie chciała słyszeć, że to rodzic ma coś dac od siebie, tylko szukałabym sama!
    Po drugie
    Takich „pedagogów” powinno się oddawać na przymusowe leczenie, bo to nie problem jest z niepełnosprawnymi dziećmi, tylko zacofanymi pseudo pedagogami.
    Szlag mnie trafił jak to przeczytałam, idę zapalić!

  30. Sylwia N napisał(a):

    Jestem załamana tym, jacy potrafią być dorośli ludzie. Jak bezduszną „Pania przedszkolanką” trzeba być, by kazać dziecku robić rzeczy w sposób, w jaki wiedziała przecież, że Cali nie da rady zrobić. Jak mała musiała się poczuć? Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Rozumiem, że może byłyby to kłopotliwe czynności, które wymagają jakiegoś przygotowania, zaopatrzenia przedszkola w nocnik czy schodki, ale robienie pokazówki na dziecku to gruba przesada. Ta Pani nie powinna opiekować się dziećmi. A Calineczka? wiadomo, że da radę! Bo zdolna jest, i ma wspierająca i kochająca mamę! i tyle osób trzyma za nią kciuki:)

  31. joannaef napisał(a):

    Aż się nóż w kieszeni otwiera! Gdyby taki babsztyl „testował” moje dziecko, to ja bym jej zrobiła taki test życia, że na zawsze popamięta! I to jeszcze babsztyl z instytucji stworzonej DLA DZIECI!!!! Nie no jest mi wstyd za taką osobę bo sama jestem nauczycielem i ie mieści mi się w głowie jak można tak dziecko upokarzać! Calineczko, trzymaj się, nie dawaj się! Aż mi się łzy do oczu cisną jak dziwny jest ten świat….

  32. Ania napisał(a):

    A czy stawienie się z dzieckiem na tej rozmowie było obowiązkowe? Może lepiej było porozmawiać z panią bez córeczki…

  33. Autorka hityikity.pl napisał(a):

    Przykro sie to czyta. Wiem co czujesz bo moj synek choruje na niskoroslosc. W przedszkolu i szkole na szczescie trafialismy na swietnych pedagogow ale dokuczaly mu za to….dzieci. Przezywaly, wysmiewaly…synek bardzo to przezywa bo zawsze znajdzie sie dziecko ktore nazwie go kurduplem albo maluszkiem czy dzidziusiem.

    1. Marzek napisał(a):

      Hej.Strasznie mi przykro, że trafiłaś na taki mało reformowalny egzemplarz – mam na myśli panią z przedszkola. Faktycznie jesteś w przymusowej sytuacji, nie mając w ofercie przedszkola integracyjnego i wielu innych do wyboru. Jak wiesz, Mały Rycerz „od zawsze” jest w zwykłych placówkach oświatowych i staramy się wypracowywać z „władzami” kompromis. Ja rozmawiam, tłumaczę, ale też przynoszę stołeczki i podsuwam udogodnienia, mając świadomość, że „zwykłe” publiczne przedszkola czy podstawówki nie mają obowiązku dopasowywać się do mojego syna i ograniczeń wynikających z jego wzrostu. Jeśli chcą, proponują (co się w większości przypadków zdarza) to super. Jeśli nie – ja sama wychodzę z inicjatywą.

      Jeśli chodzi o nas, wszelkie szkolne wycieczki do teatru, czy inne dłuższe – zawsze organizujemy tak, że albo ja sama dowożę syna na miejsce (do teatru, kina itp) albo gdy idą na nogach – Samek bierze rower i jedzie. Nauczycielki wiedzą, rozumieją i nie stwarzają problemów.

      Kurcze, szkoda, że nie wiedziałam wcześniej, bo byśmy mogli Wam i nawet wysłać – Mały Rycerz miał taki malutki, swój pierwszy rowerek, na którym jeździł do przedszkola i z powrotem. Taki przy którym był w stanie dosięgnąć do pedałów. Może to by było rozwiązanie akceptowalne dla pań z przedszkola? Pamiętam, że my szukaliśmy takiego rowerka, na którym pedały nie były z przodu, na przednim kółku, ale właśnie na dole, tak aby MR mógł dosięgnąć… O! Coś takiego jak w tym linku, znalazłam!
      http://megashop24.pl/rowerki-dla-dzieci/4059-smoby-rowerek-zooky-czerwony-3032164540112.html

      Myślę, że – jak zawsze – idealne rozwiązanie jest gdzieś pośrodku – nie da się zrobić tak, żeby cały świat zmniejszył się do rozmiarów naszych dzieci, tak się po prostu nie stanie…. więc pewnie jest jakiś kompromis – nasze starania, żeby nauczyć dzieci „sobie radzić”, trenowanie ich do umiejętności proszenia o pomoc w sytuacjach tego wymagających i proponowanie „światu” rozwiązań, udogodnień. Rozmowy, rozmowy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *