Po kontroli.

Byłyśmy z Calineczką na kontroli w szpitalu. A z racji tego, że zbliża się druga rocznica przeszczepu czekają ją takie całościowe roczne badania. Będą badać jej dosłownie wszystko.

Z tego powodu, że tych badań jest mnóstwo, podzielili nam je na kilka części i już wczoraj zaliczyliśmy kilka z nich.

Powiem Wam, że te badania to dla nas wielka katorga. Nie wiem dla kogo większa, dla mnie, czy dla Calineczki? Z każdego gabinetu wychodziłam zdenerwowana i spocona, bo nie dało się Cali przetłumaczyć, że to nic takiego, że nic nie boli, że nie ma się czego bać.. Ona dostawała histerii już przed samym wejściem do jakiegokolwiek gabinetu, nawet jeśli chodziło tylko o zbadanie ciśnienia.

No ale od początku.

Najpierw zawitałyśmy na oddziale onkologicznym, żeby pobrać krew. Dużo krwi. Około 6 całych (!!!) probówek. Zazwyczaj na zwykłych kontrolnych badaniach pobierają ją około 2-3 probówek, ale teraz te roczne badania… Więc już wczoraj zaczęli pobieranie krwi na nie, żeby w rocznice nie pobierać ich tak wielu. Żyły Calineczki mają już mnóstwo zrostów. Pani doktor zawsze wbija się w rączkę, i pod skórą szuka żyły, bo inaczej nie da rady. Gdy już się uda, krew kapie powolutku, po kropelce, więc wieczność trwa nim uzbiera się choćby jedna kroplówka. Calineczka oczywiście przez cały czasz krzyczy i wrzeszczy, wyrywa się. Zazwyczaj trzymają ją dwie pielęgniarki i ja, bo inaczej nie można jej utrzymać. Straszne to i serce kraje mi się za każdym razem, gdy pobierają krew Calineczce.

Przejdźmy jednak do wyników. Są one baaardzo, bardzo dobre, wręcz wzorowe. :)
Jedynie lekko podwyższone CRP, na poziomie 13, ale to przez tą niedawno przebytą chorobę i pozostałości po niej. Oprócz CRP jedyne odchylenie od normy, to leciutko podwyższony poziom aspartataminotransferazy, co pewnie i tak nic nikomu nie mówi. Ale to na szczęście nie jest dużym problemem. ;)
Osłuchowo płuca ma czyste, gardło ładne, nic tylko się cieszyć.
Wyniki moczu również dobre.

Z onkologii wysłano nas na EKG serca i tu zaczęły się problemy.
Calineczka po odbiorze krwi była już tak zła i spanikowana, że zaczęła się histeria przed samym wejściem do gabinetu. Gdy ją rozebrałam i położyłam na kozetce, strasznie płakała. Ściągała sobie te urządzenia z nóżek i rączek, i nie można jej było utrzymać bez ruchu przez pół minuty, a gdzie się ruszała, i wyrywała wyniki wychodziły złe i przekłamane.
Próbowałam ją przekupić na wszelkie sposoby, ale nic nie działało.
Pielęgniarki miały do mnie wielkie pretensje, że jak to tak może być, że nie potrafię własnego dziecka uspokoić. Łatwo im mówić. Ciekawe w jaki sposób uspokoić dwulatkę, która prawie połowę swojego dotychczasowego życia spędziła w szpitalach i boi się na sam widok ludzi w białych fartuchach. Strasznie się zdenerwowałam i ostatkiem sił starałam się nie wybuchnąć na te pielęgniarki.
W końcu Panie z EKG poddały się. Zamiast wyników badania dały mi kartkę, gdzie napisane było, że dziecko jest niespokojne i nie chce poddać się badaniu, dlatego wyników brak.
Stwierdziły, że spróbujemy za miesiąc.
Wątpię, żeby za miesiąc zmieniło się coś w tej materii i żeby Calineczka nie bała się tego badania, no ale ok.

Z EKG poszłysmy na ECHO serca.
Tu było nieco łatwiej. Można ją było trzymać na siłę, a lekarz czynił swoją powinność i po 15 minutach miałyśmy to z głowy.  Wyniki wyszły bardzo dobre. Calineczka ma serce jak dzwon. :)

Następnie wróciłam na oddział onkologiczny położyć Calineczkę spać, bo była wykończona wszystkim co ją tego dnia spotkało. Gdy zasnęła przyszła Pani doktor od EEG mózgu. Założyła jej na głowę czepek i zaczęła badania. Specjalnie czekałyśmy z tym badaniem, aż Calineczka zaśnie, bo w innym wypadku, byłoby to samo co z EKG, Calineczka ściągałaby czepek i nie dałaby się zbadać.

Po tych wszystkich badaniach zrobiła się godzina 13 i wróciłyśmy do domu. Następna kontrola i kolejna część rocznych badań za miesiąc. Już się boję, jak sobie pomyślę, że to nawet nie połowa…

Czeka nas jeszcze okulista, dentysta, ortodonta, psycholog, neurolog, rehabilitacja, ortopeda, antropologia i dalsza część pobierania krwi. Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam i to wszyscy lekarzy, których musimy odwiedzić w najbliższym miesiącu.

35 thoughts on “Po kontroli.”

  1. www.meandmyspace.pl napisał(a):

    Uff dużo tego jak na jedną Calineczkę ale dobrze że wyniki ok, trzymamy kciuki za pozostałe badania. Mnie się serce krajało jak mojemu P pobierali krew z paluszka i strasznie płakał więc podziwiam Was że tak dużo musicie znieść obie.

  2. Anonimowy napisał(a):

    Jesuuu ale mi żal Calineczki, wiem jaki to jest stres dla dziecka….
    moja najmłodsza córka – dziś 20 latka przez 6 pierwszych lat życia przwie mieszkała w szpotalu, jest po dwu operacjach przeszczepu moczowodów…
    pamietam to cierpienie i łzy jak nie było juz gdzie sie wkłuć, a cystografia, ginekologia…musiała przez to przejśc…cierpiałam razem z nią więc dobrze wiem co czujesz…..jako mama
    ale wszystko robi sie dla dobra dziecka, tylko jak to wytłumaczyc maluchowi?
    moja przeszła sepse jak miała niecałe dwa latka, chodziła do żłobka i …..
    przytulam was obie mocno….najważniejsze że wyniki dobre…
    serdeczności i buziole dla Calineczki jest i tak dzielna dziewuszką :)

    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

  3. Magdalena Michalczyk napisał(a):

    Cieszę się, że wyniki są dobre!

    Widziałam kiedyś jak pobierali krew mojemu wtedy 2 letniemu synkowi. Miał zapalenie oskrzeli. Wyrywał się strasznie, trzymały go trzy pielęgniarki, a czwarta próbowała się wkłuć. Chciałam go ratować, ale pielęgniarki kazały mi wyjść. To okropny stres dla dziecka i dla matki również.

    Pozdrowienia dla dzielnej Calineczki!

  4. iza napisał(a):

    dzieki za odwiedziny, zapraszam częściej

  5. Inez R napisał(a):

    Najważniejsze, że wyniki bardzo dobre :)

  6. Inspiracje Pati napisał(a):

    Biedaczka nasza kochana, ale wazne ze zdroowa, i niech sie chowa tak dalej ;)

  7. Anna Niezgódka napisał(a):

    biedna Calineczka,sporo musi przejść
    a te EKG to następnym razem moze od razu zróbcie? kup jej jakąś zabawkę ulubioną czy słodycz,nie wiem i niech sobie to trzyma na badaniu?

    1. Anna Niezgódka napisał(a):

      no i cieszę się ze póki co wyniki są dobre i oby tak dalej!

  8. Przewijka napisał(a):

    Może to pobieranie krwi na końcu niech robią?

    1. adm napisał(a):

      Właśnie o to chodzi, że się nie da, mimo, że prosiłam, bo oddział otwierają o 8, a laboratorium jest czynne do 9, więc muszą pobrać krew jako pierwszą, żeby zaraz ją wysłać do laboratorium i w czasie jak czekamy na wyniki idziemy robić inne badania. Pociesza mnie jedynie fakt, że takie całościowe badania są tylko raz w roku, a tak to tylko pobieranie krwi dwa razy w miesiącu, lub rzadziej.

      Kiedyś na pobieranie krwi jeździliśmy 3 razy w tygodniu, więc to i tak sukces..

  9. Seuleriel napisał(a):

    A może też drzemkę w czasie EKG?
    Trudno sie dziwic dziecku, że tak reaguje, czasem nawet w normalnych warunkach cieżko uspokoić takiego maluszka.
    Wpieram Was i ściskam mocno, życzę dużo siły i powodzenia w pozostałych badaniach!

  10. adm napisał(a):

    Calineczka śpi raz dziennie po godzince, więc niestety nie da rady uśpić ją dwa razy w ciągu jednego dnia, już to przerabialiśmy, po prostu nie zaśnie i już. :(

    1. Inspiracje Pati napisał(a):

      Tak już jest… Maksymilian też śpi raz dziennie, i to 40 minut, i nawet do spania już na nockę jest ciężko go uśpić mimo, że zasypia po 12 i o 13 żywe srebro :)

    2. adm napisał(a):

      Calineczka jak w dzień za długo śpi, potem w nocy też nie chce. Zastanawiam się, czy jej nie zakończyć tych popołudniowych drzemek, ale lekarze mówią, że dobrze by było jakby jeszcze spała po południu jak najwięcej.

  11. Marta W napisał(a):

    Kochana, nie przeszłyśmy tego co Wy, ale wiem dokładnie o czym po części piszesz. Eliza mając 4miesiące przeszła zapalenie wątroby, miesiąc w szpitalu- w porównaniu do Was to pikuś, ale w ost dni nie było się już Jej gdzie wkłuwać, bo żyły pękały jedna za drugą, zrobili Jej w końcu wejście centralne…
    Potem 2lata pod kontrolą poradni hepatologicznej- najpierw co miesiąc, później co 3… I też tych próbówek od chuja i ciut ciut, że tak się brzydko wyrażę. Pamiętam, że prawie za każdym razem ledwo żywą Ją wynosiliśmy, tyle Jej krwi pobierali. Bardzo, bardzo Wam współczuję, że musicie Obie przez to przechodzić. Cali cierpi, ale Ty nie mniej. Ja się przez te nasze przejścia nerwicy nabawiłam. Do dzisiaj tak mam, że jak coś z dziewczynami się dzieje, to do razu jestem chora.
    Całe szczęście, że wyniki super.
    A te pielęgniarki to po prostu wredne, głupie baby.

  12. Cukromania napisał(a):

    Kochane trzymajcie się! Ja niestety też wiem co to pobieranie krwi u dziecka, szukanie żył i cała masa nieprzyjemnych badań. Kiedy jednak wyniki są dobre i bardzo dobre serce rośnie od radości i nadziei! Dacie radę – Ty i Calineczka :*

    1. adm napisał(a):

      Witam Cię u nas serdecznie Mamo dzielnego Frania. :)
      Dobrze, wiem, że Ty mnie rozumiesz…
      Trzymajcie się ciepło. :)

  13. Dominika Frankowska napisał(a):

    boże dlaczego tak malutkie bezbronne maleństwo musi być narażone na tyle badań tyle stresu co się z tym wiąże.. podziwiam Was rodziców a ją przede wszystkim BARDZO.. wielki szacunek, niektórzy nie dali by rady psychicznie.. ściskamy mocno!

  14. izba27 napisał(a):

    Dużo siły Wam życzę :* Smutno mi, że musicie się tak męczyć :(

  15. kropka306 napisał(a):

    Lekarze i pielęgniarki działają czasem jak maszyny, jakby miały do czynienia z przedmiotami, nie żywymi ludźmi, a co tu mówić o dzieciach? Córa jak miała roczek, przeszła cystografię, lekarz wprowadza rurkę przez cewkę moczową…tak samo darła się, wyrywała, kopała, a nam się dostało za to, że nie leży spokojnie… Miałam ochotę zbluźnić cały personel, ale łzy już ciekły mi ciurkiem, nie chciałam bardziej stresować dziecka.
    Najważniejsze, że Calineczka ma piękne wyniki! :)) Trzymam kciuki za resztę!

  16. Aneta Flow napisał(a):

    O matko, biedna Calineczka! Tyle stresu i bólu, musisz być bardzo silna, żeby ją wspierać… Dobrze, ze ma chociaż ten miesiąc spokoju. Podziwiam Cię…

  17. AniaJ napisał(a):

    No niezła ilość tych badań!! Agniesia też ma krew gęstą i nakapanie 5-6 ml, to dramat. jak mamy 3 probówki, to jestem cała w strachu, a Agnieszka nie wyrywa się, ostatnio nawet nie spina się przy wkłuwaniu.
    Z tego co piszesz, to ta gorsza część już za Wami. Jeszcze tylko dentysta, ortodonta mogą bardzo przerazić małą. Może spróbuj ją przygotować, kup jakiś zabawkowy zestaw do przeglądu ząbków?
    Dzielna Calineczka! Agnieszka nawet we śnie nie pozwoliła sobie założyć czepka do EEG ;)

  18. Współczesna Mama napisał(a):

    Ojj ta krew,młodszemu wyciskali kropelki z paluszka do testu na alergię. Długo to trwało i ciężko było go utrzymać.Jako dziecko często bywałam w szpitalach. Rany,pamiętam jaką miałam histerię przed pobraniem krwi;) Nie ma co się Calineczce dziwić,każdy miałby dość. Podziwiam mamę za wytrwałość!:) Wiem jak serce się kraje,kiedy dziecko walczy a trzeba je zbadać.

  19. Elenka napisał(a):

    Masakra ile tego :/
    Może miesiąc opowiadania i nastawiania na to, że Ci lekarze chcą dobrze da skutki?
    Ja mam książki o dentystach, zastrzykach itd – jak Demolka wie, co po kolei będzie i jak będzie wyglądało, to jest łatwiej…

  20. Strzyga napisał(a):

    Przykro mi, że maleńka musi to wszystko przechodzić :(

  21. alejubra napisał(a):

    zycze wytrwałości w tych badaniach

  22. iza napisał(a):

    dzięki za odwiedziny i zapraszam na moje audycje, będę pod nickiem Iskierka

  23. Kariera Mamy napisał(a):

    Rety biedactwo… ale najważniejsze, że wyniki ok :) na przyszłe badania ekg zaproponuj żeby pielęgniarki ściągnęły fartuchy – może będzie lepiej :) czasem nawet dorośli mają syndrom białego fartucha i na sam widok skacze im ciśnienie – moja mama tak ma :) a po zdjęciu już ok! Powodzenia dziewczyny – trzymamy kciuki :*

  24. Żaneta Rakowiec napisał(a):

    Najważniejsze, że wyniki poprawne! A co do zachowania i strachu malutkiej- cierpliwości! Ja miałam to samo. Każda wizyta była męką, bywało, że kilka osób nie mogło utrzymać małej. Teraz jest już w odpowiednim wieku, żeby współpracować. Dużo cierpliwości, tłumaczenia, może zestaw mały lekarz. No i …przekupstwo:D Zobaczysz, będzie lepiej!

  25. fluffycat napisał(a):

    oj, ogromnie tego dużo. dzielne jesteście obydwie. trzymajcie się ciepło! dużo zdrowia, trzymam kciuki za jak najlepsze wyniki!

  26. Majerankowo.pl napisał(a):

    Biedna dziewczynka. Ale najważniejsze że wyniki są dobre. My też byliśmy w szpitalu 3 dni w tym tyg. Naprawdę szacun dla Was wielki, bo to wszystko wymaga tyle zszarganych nerwów, że szkoda gadać :-(

  27. malamoda napisał(a):

    Współczuję Calineczce i życzę dużo zdrówka. Wyobrażam sobie przez co obie przeszłyście. Ja byłam ze swoją córcią tylko na pobieraniu krwi i to był koszmar. Dzielna Calineczka, naprawdę dzielna dziewczynka i mama też.

  28. Ela Bednarek napisał(a):

    Jesteście niesamowocie dzielne! Trzymam kciuki żeby dalsze wyniki były równie dobre.

  29. Monika KB napisał(a):

    Jak pisałam wcześniej jesteś WIELKA. Ja właśnie zwlekałam z wynikami ze względu na pobieranie krwi. Dzisiaj się zbieram w sobie i chcę pójść w końcu z małym to załatwić. Jak byliśmy z małym na oddziale noworodkowych z zapaleniem uszów to napatrzyłam się na pobieranie krwi. Ale byłam przyzwyczakjona, że to sprawnie idzie. Raz tylko jak pielęgniarka była zdenerwowana i mały nabrał troche energii to akurat do pobrania krwi u małego musiała poprosić koleżankę. No ale Puciunek miał wtedy kilka dni. Przyzwczajeni do sprawnego pobierania krwi poszliśmy do lab do którego dostaliśmy skierowanie. Szok. Normalna rzeź. Tak wrzeszczącego małego nie widziałam. Dlatego teraz zwlekałam. Dzisiaj mam w planie pójść do innego laboratorium. Zobaczymy. Nawet chciałam sobie też dać pobrać krew, żeby zobaczył, że to nic takiego.

    1. adm napisał(a):

      Ja raz zabrałam Cali na moje pobranie krwi na badania. Siedziała grzecznie na kolanach i obserwowała. A po badaniu zaczęła się śmiać i stwierdziła: Mama ała, nie Viki ała. :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *