Pierwszy w życiu gips…

Pewnego sierpniowego dnia Calineczka obudziła się z płaczem… Dosłownie… Narzekając, że boli ją ręka… Spojrzałam – nadgarstek spuchnięty i gorący, ale myślę sobie: przecież nigdzie się nie uderzyła, nic nie zrobiła… nie mogła go złamać…

Stwierdziliśmy, że nasmarujemy maścią i poczekamy… Ból jednak nie mijał, był coraz gorszy, więc jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do szpitala…

Mieliśmy takie „szczęście”, że lekarz w ogóle nie słyszał nigdy o chorobie Cali. Najpierw wypytywał na czym ona polega, jakie są objawy i rokowania na przyszłość… Potem stwierdził, że może w jej chorobie występuje łamliwość kości i złamała rękę nawet nie wiedząc kiedy. Nie, nie złamała, bo łamliwość kości u niej nie występuje – tego byłam pewna… Lekarz zlecił rentgen i złamania, ani pęknięcia na zdjęciu nie było widać… Za to zauważono postępującą osteoporozę. I to właśnie ona była po części przyczyną bolącej rączki – zapalenie stawu w nadgarstku. Calineczce założono gips, od pachy aż po same paluszki. Dobrze, że Cali jest oburęczna, bo gips na prawej łapce.

Dostaliśmy zalecenie, żeby za kilka dni pojawić się na kontroli, wtedy zostanie ściągnięty gips i zobaczymy co dalej…

Na początku Calineczka nawet się cieszyła z gipsu… Choć może cieszyła to za duże słowo… Czuła się taka ważna, powtarzała ciągle: mam gips jak duże dzieci, bo tylko takie starsze dzieci noszą gips, prawda mamo? Nawet podpisy zbierała od wszystkich… Nie muszę chyba mówić jaką sensację wzbudzała na ulicy? Jeszcze większą niż zwykle.

Potem Cali z gipsem marudziła strasznie… Że jej gorąco – bo upały wtedy były. Że spać nie może, że nie może się bawić – istna katorga, i dla niej i dla mnie…

Po kilku dniach na kontroli lekarz ściągnął gips i na szczęście rączka nie była już spuchnięta… Zaczął jednak okręcać tym nadgarstkiem na wszystkie strony i naciskać w różne miejsca pytając, czy boli… Cali dzielnie twierdziła, że nie… Dostaliśmy więc przykaz nienadwyrężania rączki przez kilka dni i w razie czego przyjść na kontrolę… Gdy wyszliśmy z gabinetu po policzkach Cali spłynęły wielkie łzy, a gdy zapytałam co się stało, odpowiedziała: wiesz mamo, bolało mocno jak lekarz kręcił ręką, aż wytrzymać nie mogłam, ale mówiłam, że nie boli, bo nie chcę więcej tego głupiego gipsu…

Jestem pełna podziwu, że ona wytrzymała ten ból, że nawet nie dała przez chwilę po sobie poznać, że coś ją boli. Moja dzielna mała dziewczynka… Cóż miałam więc zrobić? Powiedziałam, że tylko zabandażujemy rękę i będziemy wcierać w nią kremy przeciwzapalne, ale ma mi obiecać, że gdy przez 2-3 dni ból nie przejdzie, to wtedy pojedziemy jeszcze raz po gips… Na szczęście przeszło, po kontuzji nie ma nawet śladu…

Nie ma śladu na rączce Calineczki, bo w mojej głowie jest i to ogromny… Ogromny strach przede wszystkim. Obawa przed tym, że jak już teraz zaczęły się tak wielkie problemy ze stawami Calineczki, to co będzie wkrótce?

 

IMG_8059 IMG_8064 IMG_8076 IMG_8108

12 thoughts on “Pierwszy w życiu gips…”

  1. Dominika napisał(a):

    Kochana dzielna jak zawsze. Piąteczka Cali zawsze bądź dzielna i do przodu :)

  2. Katarzyna Dinst napisał(a):

    Trzeba być dobrej myśli, bo po co być złej. Cali z całą pewnością przetrzyma nie jeden ból i nie jedno zapalenie. Ma w sobie wewnętrzną siłę i odporność na ból. Poradzi sobie. A ty najwspanialsza mamo na świecie nie pękaj ;). Cali poradzi sobie. A nic tak nie koi bólu całusy mamy i w tulenie się w mamine ramiona.
    Pozdrawiam Was i ślę tysiące buziaków. :*

  3. Marta mamawbiegu.pl napisał(a):

    Kochana bohaterka :*

  4. Bożena napisał(a):

    Współczuję :((( mam ma osteoporozę, którą zaczęła zbyt późno leczyć. Złamała śródstopie w dwóch miejscach siedząc. Odrzucając „jaśka”-poduszeczkę wybiła bark ze stawu. Bierze silne leki. Przytulasy dla Cali.

  5. Leptir napisał(a):

    Moja kochana, dzielna Viki…..
    ale teraz skoro wiesz , że to może byc osteoporoza to pod tym katem trzeba chyba ja tez leczyc, ech jakby mało było problemów….
    ściskam was mocno a dzielną dziewczynkę mocno całuję

  6. Sylwia K-a napisał(a):

    Jak to mówią, w małym ciele wielki duch! Ucałuj Cali :*

  7. Milena- Cytryniaki napisał(a):

    Twarda jest 😊
    Nie martw się na zapas. Bądź dobrej myśli i zapamietaj- dobre myśli, dobry owoc. Złe mysli- zły owoc… tak więc głowa do góry i mocne uściski przesyłam dla Cali :)

  8. 4razy M napisał(a):

    Ależ dzielna dziewczynka! Buziaczki dla Wiki. Będę mocno trzymać za jej zdrowie kciuki. Myślami ciągle jestem z Wami 😊

  9. Zwykła Matka napisał(a):

    WOW!!!! Zachowała się dojrzalej niż niejeden dorosly !!! ja bym nie potrafila ukryc leż gdybym czuła taki ból :)

  10. Rivulet napisał(a):

    Kochana, dzielna dziewczynka :*

  11. meandmyspace.pl napisał(a):

    Ale Ona dzielna, masz wspaniałą, mądrą córkę. Nie martw się na zapas bo wcale nie musi być źle. Pozdrawiam

  12. Marta (mama dwóch córek) napisał(a):

    Nie dziwię się, że się martwisz… A można jakoś tej postępującej osteoporozie przeciwdziałać?
    Buziaki dla Was, Dziewczyny!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *