Pajączek – Eric Carle

Każdy zna „Bardzo głodną gąsienicę” Erica Carle’a. U nas była hitem już dawno temu, kiedy drobniutkie paluszki Calineczki były w stanie wejść w dziurki w owocach. Z ciekawością sięgnęłam więc po książkę pod tytułem„Pajączek”, mimo że książeczka dedykowana jest raczej młodszym dzieciom.
Bardzo szybko okazało się, że z niektórych książek nie wyrastają nawet mamy, o dzieciach nie wspominając. Wspólnie dzielimy więc wieczorny zachwyt nad tym genialnie prostym pomysłem na książeczkę.
Zaliczyłyśmy kilka wieczorów, kiedy to sekundę po dotarciu do końca usłyszałam: „jeszcze raz!” – przekleństwo zmęczonej mamy i radość mamy szczęśliwej, że dostarczyła swojej pociesze takich doznań, że nie ma dość.
Uwielbiam książki, których rytmika jest tak prowadzona, że posiada spójny, wręcz jednostajny rytm. Tutaj ten rytm tworzy każda lewa strona, na której znajome zwierzęta zadają pytania tytułowemu Pajączkowi i każda prawa strona, na której – jak refren – powtarza się jedno zdanie: „Ale Pajączek spokojnie snuł swą nić”. Czyta się to jak wiersz a rytmika tego „wiersza” wprowadza jakąś słodką magię do wspólnego czytania, wyciszając Calineczkę.
Dlaczego napisałam „wspólnego czytania”? Bo Calineczka, odwracając mi karty książeczki, podkłada głosy pod zwierzęta i pilnuje, abym starała się całą kwestię Krowy przeczytać „po krowiemu”, Owcy „po owczemu” a Kozy „po koziemu”. Dzięki temu każda postać zyskuje swój charakter: Pies jest głośny i odrobinkę agresywny, Krowa jowialna i gościnna, Kot leniwy a Kogut niecierpliwy.
A sam Pajączek? Pajączek skrzy się cały a jego nić nie jest wcale srebrna, ale złota i wypukła. Nawet z zamkniętymi oczami czy po ciemku można wodzić paluszkiem po jego dziele, notując postępy. Na początku sieć wydaje się chaotyczna i nie wiadomo, jak będzie wyglądała na następnej stronie. Calineczka prowadzi paluszek po złotej nitce, starając się odgadnąć, jak też Pajączek utkał te długie linie. I kiedy pojawia się wreszcie „ślimaczek” sieci – wtedy paluszek przyspiesza i radośnie biegnie w koło. A ja już oczami wyobraźni widzę niezliczone szlaczki, ślimaczki i inne kształty, które Calineczka za kilka lat będzie ćwiczyła w szkole – tym razem za pomocą ołówka.
I na koniec o wydźwięku książeczki: zwierzęta chcą się bawić i chcą odciągnąć Pajączka od jego pracy. Ten nie reaguje na zaczepki i robi swoje, by na końcu okazać się tym, który osiąga swój cel. Od razu przypominają mi się moje studia i ci wszyscy zawodowi „odciągacze”, którzy zawsze potrafili znaleźć jakiś pretekst. Raczej nie byłam wtedy Pajączkiem, śmiejąc się zdrowo z innych Pajączków. Ale Calineczce tego nie powiem. Bo w tej książce nie chodzi nawet o to, by nastawić się na wielozadaniowość i wytrwale brnąć do celu – mimo wszystko. Chodzi o prostą zasadę: zrób najpierw to, co musisz.
Calineczko, córeczko moja: posprzątaj wreszcie te zabawki, to poczytamy „Pajączka!” :)

 

DSC_0002 DSC_0003 DSC_0004 DSC_0005 DSC_0006 DSC_0007

 

 

Jeśli ktoś z Was chciałby kupić „Pajączka”, to podpowiem Wam, że książeczka została wydana przez Wydawnictwo Tatarak i można ją kupić tutaj: KLIK. Właśnie jest w promocji!

Polecam!

5 thoughts on “Pajączek – Eric Carle”

  1. Martyna napisał(a):

    ciekawa ksiazeczka :)

  2. Agnes napisał(a):

    Lilustracja wzbudza ciekaowść

  3. Agnieszka napisał(a):

    Mam awersję do pająków od dziecka

  4. Nianio born to be wild napisał(a):

    książeczka fajna ma w sobie tajemnicę a dzieci to lubią

  5. meandmyspace.pl napisał(a):

    Nie słyszałam o Pajączku ale nic straconego :) może i Piotrowi się spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *