Nie zaczepiaj mojego dziecka!

Nie macie pojęcia jak wkurzają mnie osoby, które zaczepiają na ulicy moje dziecko. Mam tutaj na myśli obce osoby. Kiedyś po prostu się nie odzywałam, zaciskałam zęby, przeczekałam aż ów osobnik powie swoje i szłam dalej… Jednak teraz tacy ludzie działają na mnie po prostu jak płachta na byka! Nienawidzę ich i tego, że wtrącają się do wychowywania mojego dziecka bez mojej zgody…

 

Sytuacja sprzed kilku dni… Robimy z Calineczką zakupy w pewnym sklepie z biedronką w logo. Cali na fochu idzie i ryczy, że chce zabawkę, której nie chciałam jej kupić. Nie chciałam jej kupić zabawki nie dlatego, że jestem złą mamą, albo dlatego, że mnie na to nie stać. Po prostu uważałam, że Cali nie potrzebuje setnego konika pony, tylko z tego powodu, że chce i już. Poryczy chwile i przestanie…

Ale nie! Nagle zaczepia nas pewna stara baba i głosem dobrej kochanej cioci zwraca się do Calineczki: „czemu płaczesz kochanie? mama nie chce ci kupić zabawki? niedobra mama, powinna ci przecież kupić jak chcesz słoneczko, wtedy byś nie płakała…” – potem powtarza jeszcze kilka razy zwrot „niedobra mama”.

Przepraszam bardzo, czy ta pani decyduje o tym jakie ja zabawki kupuję mojemu dziecku i co powinnam zrobić, a czego nie? Przecież to do cholery moje dziecko! A co jeśli nie miałabym pieniędzy na zabawkę? Też byłabym wtedy niedobrą mamą? Bo mnie nie stać?!

Noo halo!

Na mój lodowaty wzrok i słowa, że może niech sama kupi, skoro uważa, że dziecko powinno mieć zabawkę, odpowiedziała, że to nie jej dziecko, żeby mu prezenty dawać… I poszła. A Cali w ryk, bo Pani powiedziała, że mama ma kupić zabawkę…

 

Co kieruje takimi ludźmi, powiedzcie mi? Czy tak trudno zając im się własnym życiem, własnymi sprawami… Po co zaczepiają obce dzieci? Skoro to „nie jej dziecko” jak sama powiedziała, to po co się odzywa?

A potem gadają jakie to dzieci w dzisiejszych czasach są rozpuszczone i niegrzeczne…

Ehh brak słów po prostu.

Jak wy reagujecie na tego typu sytuacje? Nie zwracacie na nie uwagi, czy wręcz przeciwnie?

25 thoughts on “Nie zaczepiaj mojego dziecka!”

  1. Kochana podziwiam Twój spokój i opanowanie, bo ja nie kazała bym jej kupić zabawki, tylko bym jej wygarnęła, że oceniać czy jestem złą czy dobrą mama to może moja rodzina a nie ma prawa podchodzić do mojego dziecka i wciskać mu takich rzeczy, bo to podlega pod paragraf niesłusznego obrażania i oczerniania, no normalnie bym ją zwyzywała…też nienawidzę takiego zachowania…przez co często słyszę, że jestem bezczelna, bo co? Bo bronię swoich dzieci, siebie i naszej prywatności?!

    1. Kamila Czekaj napisał(a):

      powiem szczerze zrobiłabym dokładnie tak samo.

  2. Ewa napisał(a):

    Nie dziwię się Tobie … Jak mojemu dziecku jakas baba mówi „dziecko nie chodź tak bo spadniesz” to mówię stanowczo, że do góry nie poleci … Strasznie nie lubię wygnania nosa w moje życie …

    1. Ewa napisał(a):

      Ah ten słownik :) wciskania nosa ;)

  3. Pyzuszkowo napisał(a):

    Nie podoba mi się równiez takie zachowanie, a już nie wspomne o dotykaniu mojego dziecka przez obce osoby. Zazwyczaj grzecznie zwracam uwagę ;)

  4. mamahania napisał(a):

    Nigdy nie zapomne jak bylam z mala ( poltora roku ) Zosia na spacerze. Bylam wtedy juz na ostatnich nogach w ostatnim miesiacu ciazy a Zosia lubila chodzic swoimi sciezkami i mi uciekala. Podeszla do niej jakas baba i powiedziala- ”Uciekasz mamie? To chodz, ja cie zabiore, dja raczke, pojdziesz ze mna”. Zosia dala jej raczke i poszla. Myslalam,ze urodze na miejscu. Ja 50 metrow od nich, dogonic ich nie moge,krzyczec nie mam sily. A babsztyl zabral mi dziecko i sobie poszedl. Niby tak dla moralizatorstwa. A ja sobie do teraz mysle, a jakby tak nastepnym razem zagail moja Zosie jakis zboczeniec i powiedzial ”chodz ze mnaa ” , to Zosia tez by z nim poszla…. Makabra. Tez nie cierpie takich sytuacji. Ale wiesz co? Powiem Ci szczerze.ze w Anglii nie zdazylo mi sie to ani razu, tylko jak jezdzimy na wakacje do Polski takie cyrki sa.

  5. Henia napisał(a):

    Ja zwykle reaguje tak ja ty, mówię im by same kupiły, skoro tak zwracają się do mojego dziecka.
    Strasznie denerwują mnie tacy ludzie :/

  6. Antyterrorystka napisał(a):

    Nie cierpię takich sytuaacji. Jedyne co mi się na palce ciśnie to słowa co komu do tego jak dupa nie jego. Takie wtracanie się w wychowanie dziecka przez obce osoby jest bardzo nie na miejscu. Jak dziecku dzieje się krzywda, jest bite poniżane nikt gęby nie otworzy…wrr ubiłabym babę

  7. sabina napisał(a):

    No jak mogłaś nie kupić zabawki Cali ;)? A poważnie, też mi podnoszą ciśnienie takie sytuacje. Dzieci zawsze płaczą i stroją fochy, kiedy nie chcemy spełnić ich żądań, więc nikt nie powinien się do tego wtrącać. Gdy jesteśmy w sklepie z Gają, też zdarza się jej płakać z powodu jakiejś zabawki, ale jeszcze nikt nam nie zwrócił uwagi z tego powodu. A babka, która się odezwała, nie powinna podważać Twojego autorytetu rodzica…

  8. Nie dziwię Ci się. To co, żeby kupić zabawkę to już jednak „nie jej dziecko”, ale żeby się wtrącać, to ma prawo, to jej dziecko? Żenada!

  9. Ewiczka napisał(a):

    Pal licho, że się wtrąca, ale by podważać autorytet rodzica? No słów brak. Nam na szczęście takie sytuacje się nie zdarzają, w kwesti kupienia czegoś – gdy Stefano ma fochy bo np. nie chce mu kupić chrupek czy loda to owszem zdarza się, że sprzedawczynie pytają ”co się stało” – po otzrymaniu odpowiedzi zawsze przyznają mi rację wobec zachcianek dziecka typu ”słuchaj mamy, trzeba jeść obiad itp…”. Zaznaczam, że są to kasjerki, ze sklepu gdzie robimy zakupy niemal codziennie.

  10. Zwykła Matka napisał(a):

    Ciekawe czy ta baba ze sklepu swoim dzieciom też na każde zawołanie wszystko dawała!!! Nie znosze takich ludzi :(

  11. Agata napisał(a):

    Nie dziwie sie, ze sie wkurzylas! Moja Bi ostatnio ma takie fazy, ze upatrzy sobie cos w sklepie i ryczy o to. Najczesciej wlasnie o jakas plastikowa duperelke, ktorych cale stosy wala nam sie po domu, albo o slodycze. Odmawiam, a ta ryczy na caly sklep, zeby jej to kupic. Bardzo czesto otrzymuje od innych kupujacych, wzrok w stylu „Ale nieudolna matka, zeby dzieciaka nie uspokoic!”, ale na szczescie jeszcze nikt nie powiedzial mi wprost, ze powinnam dziecku kupic to, o co wrzeszczy. ;)

  12. pestka napisał(a):

    czy pani zaczepia tak wszystkie dzieci? może ja powinnam wezwać policję albo chociaż ochronę !! – zawsze działa :)

  13. Mom on top napisał(a):

    Ło, rany, co za babsko! Chyba bym wyszła z siebie na Twoim miejscu!

  14. My Home Rules napisał(a):

    Rozumiem Ciebie bardzo dobrze. Też nie lubię takich bab, ale faceci też mogą zachowywać się podobnie. Podstarzali Panowie w sytuacji jaką opisałaś najczęściej mówią: „oj zaraz chyba Cię zabiorę”, coś w ten deseń, a dziecko ryczy jeszcze bardziej. I sobie pójdzie…a Ty jeszcze się martw jak uspokoić dziecko, bo dostało spazmów.

  15. Ala Res napisał(a):

    Bardzo dbam ,żeby nikt nie wtykał nosa w moje sprawy:) Trening czyni mistrza;) Powodzenia:)

  16. Anibarpiomar napisał(a):

    jak dobrze że mi się takie sytuacje jeszcze nie przytrafiły … ale za to kiedyś starsza PAni ochrzaniła mojego 6 letniego wtedy syna że jej w drzwiach do sklepu nie przepuścił on wchodził a ona wychodziła.

    1. Sylwia napisał(a):

      wpierw sie wychodzi a potem wchodzi.Swieta racje miala ta kobieta ze go ochrzanila.Matki przewaznie uwazaja ze dziecku wszystko wolno a dziecko uczyc trzeba.Jak matka tego nie robi to dobrze ze ktos obcy reaguje.Super sa wlasnie takie sytuacje jak wychodzi sie ze sklepu a w drzwiach na sile przeciiska sie dzieciak

  17. salusiowo napisał(a):

    Dokladnie tak jest.. też czasami mam problem z opakowaniem…

  18. Takie sytuacje też doprowadzały mnie do zdenerwowania, z czasem nawet zaczęłam reagować alergicznie na nie. Jednak zawsze prosiłam o uzasadnienie tej „niedobrości” przez taką osobę, okazywało się, że argumentów brakowało. ;)

  19. Marta napisał(a):

    Kurczę No! Co Za babsko.. Mi ostatnio u fryzjera zdarzyła sie mega nieprzyjemność- Antek sie boi maszynki i całe 10 mi it ryczał. Paniusia, stare próchno siedzące na fotelu obok zaczęła sie wydzierać na moje dziecko- bo ona przyszła sie do fryzjera relaksować a nie słyszeć ryków dzieciaka, wiesz byłam w takim szoku, ze nawet nie umiałam jakos sensownie ja zbesztać. Ehh skąd Ci ludzie sie biorą.

    1. j,k, napisał(a):

      a skad sie biora tacy ludzie ktorzy uwazaja ze ryki dzieciaka powinny byc z usmiechem tolerowane przez otoczenie.Okreslenie stare prochno pokazuje pani straszne prostactwo wiec trudno sie dziwic ze dziciak nie wychowwany.Nie kazdy wwyznaje teorie ze wrzeszczacy przeez 10 minut dziciak to swieta krowa.Proponuje zastanowic sie na spokojnie jakim babskim pani jest ?

  20. Ania napisał(a):

    Powiem że mi się tak nie zdarzyło jeszcze ale na pewno bym jej powiedziała do słowa. To są nasze dzieci a nie obcej baby. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *