Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz…

Niedawno byliśmy w telewizji i gazecie – pisałam Wam o tym… Program z nami był emitowany na jednej z najpopularniejszych stacji o godzinie 20, czyli najlepszym czasie antenowym… Wywiad z nami z kolei był w bardzo popularnej gazecie… Gazecie, którą kupują głównie starsi ludzie… No ale nie o tym jest ten post.

Zarówno w gazecie jak i w telewizji była informacja o tym gdzie mieszkamy… A że mieszkamy w malutkim miasteczku, to nie trudno było nas wyhaczyć na ulicy. Zwłaszcza, że dużo tutaj emerytów, których jedynym zajęciem jest wyprowadzanie swoich słodkich yorków na spacer.

Wczoraj właśnie idąc z Calineczką na zakupy zaczepiła nas pewna starsza Pani ze swoim słodkim pieskiem i rzecze do nas tymi słowy: -Czy ja was czasem nie widziałam w telewizji? Tak mi się coś wydaje. Cześć Viktorko, jak się masz? Występowałaś na koncercie?

Gdybym była sama, pewnie odpowiedziałabym, że chyba z kimś mnie pomyliła, ale że Calineczka jest dość charakterystyczna i w dodatku wygadana – nie dało się nic zrobić. Dziecko się przyznało i z wielką radością zaczęła opowiadać jak fajnie było na koncercie. :)

Wtedy się zaczęło. Prawie godzinę gadania. O chorobach, o tym, że teraz takie małe dzieci i już chore, że to ta chemia która nas wszędzie otacza, że świat schodzi na psy, że strach teraz dzieci rodzić… My próbujemy powolutku i niezauważalnie ewakuować się w stronę domu, a Pani chyba postanowiła nas odprowadzić, bo maszeruje z nami dziarsko i cały czas prowadzi swój filozoficzny monolog. Na koniec dodaje: -A pani droga to się tak nie bała ten szpik kostny od Niemca brać dla dziecka?

Powiem Wam szczerze – opadły mi ręce, cycki i wszystko co jeszcze mogło opaść. A co to za różnica ja się pytam??

Niemiec, Rusek, Eskimos, czy Chińczyk… Jeśli chodzi o ratowanie życie własnego dziecka nie ma właściwie żadnej różnicy. Niech by nawet był gejem, Żydem, czy Murzynem… Tak naprawdę liczy się tylko to, że chce pomóc mojemu dziecku, że jest dobrym człowiekiem…

Szansa na znalezienie dawcy szpiku kostnego naprawdę czasami jest niewielka, więc nie rozumiem – wybrzydzać w takim wypadku?

Spotkałam się z opinią, że biorca może odziedziczyć coś od dawcy i chyba tak samo myślała ta Pani. Jak to tak można hitlerowskie geny dziecku wszczepiać. Przecież to niedopuszczalne! Co z tego dziecka wyrośnie?! Serio zastanawia mnie skąd takie myślenie się bierze u ludzi…

Kiedyś rozmyślałam nad tym dlaczego ciągle tak mało ludzi rejestruje się w bankach szpiku kostnego. Dlaczego nie pomagają, mimo, że ich to niewiele kosztuje, a mogą komuś uratować życie… Jednak im więcej ludzi poznaję, tym mniej się temu dziwie. To przez to cholerne zacofanie. Ludzie myślą, że oddając swój szpik kostny oddają coś swojego, czym nie chcą się dzielić… I to jeszcze z Niemcem by się mieli dzielić??.

Naprawdę – ten świat mnie przeraża i czasem go nie rozumiem.

22 thoughts on “Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz…”

  1. kropka306 napisał(a):

    Viki na koniec powinna powiedzieć pani „auf wiedersehen” :D :P

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Hahaha, nooo… Muszę ją tego nauczyć… Albo jak ją następnym razem będziemy mijać na ulicy, to będę kazała powiedzieć Calineczce: Guten Tag! :D

  2. aguska798 napisał(a):

    A no właśnie. Ze swoim się podzieli- nie ma sprawy. Najlepiej jakby to rodzina była, ale Niemiec? głupota ludzka nie zna granic… :( Kolejne absurdalne zaściankowe myślenie. Najważniejsze, aby dziecko było zdrowe. Za zdrowe dziecko, rodzic wszystko oddałby…

  3. mamahania napisał(a):

    Rzeczywiscie wszystko opada . Ale wiesz co ? Na starsze pokolenie i ich poglady chyba nie ma recepry. trzeba przytaknac i isc dalej. Nawet nie wiesz ile zachodu kosztowalo mnie i meza zeby wyplenic z rodzicow (i moich i meza) nietolerancje w stosunku do innych nacji i religii. Mieszkamy w kraju wielokulturowym,wielowyznaniowym. Teraz nikogo z rodziny ta wielobarwnosc otoczenia nie razi ani nie rzuca sie w oczy ale pamietam ,ze kiedy poraz pierwszy nasi rodzice nas odwiedzali byli przerazeni iloscia muzulmanow. Przeciez to terrorysci itp. Tez nam rece wtedy opadaly opadaly.

  4. pedagogpisze.pl napisał(a):

    Widocznie ta pani nigdy nie była w sytuacji, w której życie jej lub bliskiej osoby wisiało na włosku.

  5. Wierci-Pieta napisał(a):

    Najważniejsze, że udało sie pomóc Twojemu dziecku, ale ludzie są zacofani i zawsze bedą! Nie ma sie co przejmowac, choc z drugiej strony łatwo mówic, toż to może szlag trafic!
    Jestem od dawna w banku ale cisza, może kiedys… Natomiast swojego chłopaka nie moge przekonac. On tak głupio myśli, że jego to nie dotyczy. Oni są w ogóle mniej empatyczni chyba.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Ja byłam kiedyś w banku, ale dlatego, że Calineczka miała chory szpik od urodzenia to zrobiono badania DNA mi i mężowi… Okazało się, że mamy jakąś mutację genu obydwoje i przez to nie możemy być dawcami szpiku. :(

  6. megi napisał(a):

    Swiety Jezu. Ja nie pojmuje logiki niektorych ludzi. Jesli chodzi o ratowanie dziecka, bralabym i od Rosjanina…
    Sytuacja niezreczns, starsi ludzie uwielbiaja gadac o chorobach,kto bardziej chory,ale teksty tejpani byly nie na miejscu…. zdecydowanie. Hmm,ja niezbytlubie rozmawiac z obcymi,i to jeszcze na prywatne sprawy,a starsi ludzie czesto sa bardzo wscibscy i nietaktowni.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Oj tak, wszystko ich interesuje i wszystko chcą wiedzieć… Nie lubię tego.

  7. 4razy M napisał(a):

    Już taka przypadłość starszych ludzi że lubią żyć życiem innych ludzi. A ich szczerość nie zna granic. Niestety

  8. czar-życia napisał(a):

    Mnie też czasami przeraża takie zacofanie, ta kobieta chyba nie ma swoich dzieci, bo wierzyć mi się nie chce, że jakakolwiek inna matka zastanawiałaby się nad taką głupotą jakby w grę wchodziło życie jej dziecka

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Ale za to ma pieska. ;) Yorka, który codziennie ma inną fryzurkę i inne ubranko. ;)

  9. Katka napisał(a):

    Widzę, że mam sporo do nadrobienia…coś mi się widzi, że i przeprowadzka u Was była. Trzymam kciuki za piękne dni.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Była, była… U Was chyba też?

  10. Królowa Karo napisał(a):

    Ta niechęć do Niemców to może kwestia tamtego pokolenia. Mają zaszczepione pewne rzeczy w głowach i tak już im zostało.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Pewnie tak. Nasze pokolenie będzie miało niechęć do Rosjan. :)

  11. Wcześniak i co dalej napisał(a):

    Myślę, że ludzie się boją i niewiedzą jak to wygląda. Plus boją się, że przy okazji pomagania komuś sami coś złapią. A do tego mentalność: co ja z tego będę miał. Dlatego moim zdaniem ludzie nie oddają szpiku.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Właśnie… Dlatego trzeba to nagłaśniać wszystko… Żeby dawców szpiku było jak najwięcej.

  12. Marta (mama dwóch córek) napisał(a):

    Hmm, no a ja chyba będę tej starszej pani bronić :) Bo- raz, że w tamtym pokoleniu to wszystko nadal jest żywe. Oni nie patrzą na kwestię narodowości tak, jak my. Dla tych ludzi, a przynajmniej dla wielu z nich, te zaszłości nadal funkcjonują. A dwa- jeśli kobieta nie miała bliższej styczności z kwestią przeszczepu szpiku kostnego, to skąd Ona ma to wszystko wiedzieć. Starsi ludzie mają swoje prawa, i wkurzanie się na nich nic nie da. O wiele bardziej można ubolewać nad tym, kiedy młodzi, wykształceni ludzie plota jakieś herezje w tym, czy innym temacie- jak choćby in vitro.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Oj tak, tu się zgadzam…
      Co do in vitro.. Niedługo być może będę bardziej zaangażowana w temat i więcej będę miała tu do napisania. ;)

  13. GosiaSkrajna napisał(a):

    Witaj, dziękuje za odwiedziny na moim blogu. Teraz zaczytuje się w twój. Jestem pełna podziwu drogi jaką prześliście. Córcia jest cudowna i taka dzielna…
    Co do postu…głupota ludzka nie zna granic…choć najbardziej rozbawiły mnie komentarze..
    też bym nauczyła córkę „guten tag” i auf wiedersehn”… :PP
    To cudowne że są na świecie ludzie gotowi pomóc innym i to się liczy…
    pzdr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *