Mandacik…

U nas na osiedlu w każdy pierwszy wtorek miesiąca czyszczą ulice, chodniki, koszą trawę, ogólnie – sprzątają. Z tego powodu nie można w ten jeden dzień w miesiącu parkować samochodów na parkingu przed blokiem. Matka, głupia zapomniała…

Wczoraj, 6:20 ktoś dzwoni do drzwi. Obudziłam się i myślę: co za debil o tej porze mnie budzi. Postanowiłam, że nie otwieram, nie chciało mi się wstawać. Podzwonił chwile i przestał. O 7 znowu powtórka – ktoś dzwoni i w dodatku wali do drzwi. Pomyślałam sobie, że pewnie jakiś głupi żart Prima Aprillisowy. Wstałam i idę wkurzona do drzwi z zamiarem opieprzenia ów osobnika. Otwieram drzwi, a tu sąsiad:
-Pani! Policja! Samochód zaraz odholują, już na lawetę wciągają! Szybko.

Mój mózg wskoczył na szybsze obroty mimo wczesnej godziny. Myślę sobie: kurde przecież wtorek dzisiaj. :D Pobiegłam po Calineczkę, wyciągnęłam ją śpiącą z łóżeczka, wciągnęłam na głowę czapkę i sama w piżamie wybiegłam pod blok. Mój samochód już stał na lawecie z założonymi blokadami. Więc wołam do policjanta, że przepraszam, że to mój i czy mogę go zabrać, że mam dziecko chore i z domu nie mogłam wyjść – trzeba coś powiedzieć na złagodzenie kary ;)
Pan policjant myśli, myśli i mówi, że nie wie, musi zadzwonić do kolegi.
No i dzwoni. Kolega szef mówi, że musi przyjechać osobiście zadać sprawę i mamy poczekać. No to czekamy w tych piżamach pod blokiem jak idiotki. Oczywiście wszyscy sąsiedzi w oknach, bądź pod blokiem stoją i obserwują, no bo przecież 7 rano to najlepsza pora na obserwowanie innych, zresztą jak każda inna pora. :)

Przyjeżdża policjant szef po jakichś 20 minutach. Zaczynam tłumaczenie, że sama jestem z dzieckiem, że jechałam w nocy do lekarza i nie chciałam parkować daleko od domu, by z dzieckiem nie chodzić po nocy i że zapomniałam rano przeparkować, oraz, że proszę o łagodny wymiar kary.
Oczywiście gadam jak najęta, by nie dopuścić policjanta do słowa, poza tym, zawsze w stresie włącza mi się „gadanie”.  Wychodzę z założenia, że policjantowi ściemniać można, by mandatu nie dostać i czasem trochę nagiąć rzeczywistość, bo bo kto tak nie robi. :)

Pan myśli, myśli i mówi, że ok, można ściągnąć samochód z lawety i sobie go gdzieś przeparkuję, ale mandat dostać muszę, bo laweta przyjechała, a to kosztuje. I mówi, że kosztować mnie to będzie 1500 czeskich koron, czyli jakieś 230 zł. Pyta czy się zgadzam. Jasne! Zgadzam się – za odebranie samochodu z policji po odholowaniu płaci się ok. 1500 zł, więc zdecydowanie wolę te 230 zł. ;)

Pan policjant wziął się za wypisywanie mandatu, ukucnął sobie i pisze. Wtedy Calineczka zauważyła jego pistolet, który strasznie ją zafascynował i próbowała mu go wyciągnąć. :)
Wyciągała do niego paluszki w kształcie broni i wołała: pif! paf! (nauka dziadka :D), co Pana bardzo rozbawiło i bawił się z Calineczką, rozmawiał z nią, śmiał się. Po jakiejś pół godzinie wręczył mi mandat, zerkam na kwotę, a tam tylko 45 zł. Dziękuję Ci Calineczko. Już od dziecka wiesz jak przekabacić policjantów, to przydatna umiejętność. ;)

Po tej „przygodzie” nasuwają mi się dwa wnioski:
1. Zawsze muszę pamiętać o pierwszym wtorku w miesiącu.
2. Zawsze będę otwierać drzwi, nawet o 6 rano. :D

39 thoughts on “Mandacik…”

  1. Anonimowy napisał(a):

    Powiem jedno-żenada..Za własną głupotę i lenistwo robić wymówki chorym dzieckiem..Kiedyś naprawdę ktoś z pani bliskich może zachorować i wtedy pani pożałuje, że kiedyś się tak głupio wymigiwała od płacenia..Czasami trzeba umieć wziąć na klatę to co się zrobiło źle..

    1. adm napisał(a):

      A i jeszcze jedno – następnym razem proszę się podpisać i brać na klatę swoje negatywne komentarze.
      A nie zasłaniać się słowem "Anonimowy".
      Pozdrawiam!

    2. adm napisał(a):

      A ja powiem Ci jedno. Nie wierzę w żadne zabobony i "małomiasteczkowe" myślenie, że jak coś powiem źle, to wtedy to odwróci się przeciwko mnie. Rozumiem, że Ty powiedziałabyś: Poproszę o 1500 zł mandatu, po południu przyjadę po samochód. :D – No każdy robi to co chce.

      Gdybyś czytała mój blog, a nie weszła tylko po to, by coś negatywnie skomentować wiedziałabyś, że moje dziecko jest po przeszczepie szpiku kostnego i choruje na karłowatość, więc pisanie mi, że kiedyś ktoś z moich bliskich naprawdę zachoruje jest nie na miejscu. ;)

      Buziaczki i miłego dnia! ;)

  2. Budująca Mama napisał(a):

    :P dobrze, że Cali nie zaczęła Cię poprawiać, że zdrowa :D

  3. Rivulet napisał(a):

    Mądre dziecię :) Mnie ostatnio tak się upiekło w tramwaju, przez głupotę własną kara mi groziła za brak biletu i pan popatrzył na mój brzuszek i stwierdził, że tym razem daruje ;) dobrze mieć dzieci!

  4. Ja i moje urwisy napisał(a):

    A moim zdaniem dobrze zrobiłaś każdy ma prawo zapomnieć, ja bym musiała sama im mandaty wystawiać za budzenie mnie po nocach bo klatki mylą…Była to jednorazowa wpadka każdemu się może zdarzyć i policjanci to zrozumieli, a co do choroby w końcu jak Calineczka bawiła się z nim to zauważył że nic jej nie dolega. I tak gliniarze weryfikuje wszystko przez grube sito co do nich mówimy, porostu zauroczyl się mała i nie chciał wyciągać brudów z worka ;)

  5. Wiola Ch. napisał(a):

    Calineczka wie jak udobruchać policjanta :D
    Miałaś szczęście w nieszczęściu.
    Dobrze, że się tak skończyło. Sąsiad nie musiał nic Ci mówić. Dobrego sąsiada masz :)

    1. adm napisał(a):

      Jak się potem dowiedziałam – najpierw dzwonił inny sąsiad, a potem kiedy otworzyłam jeszcze inny. Czyli kilku dobrych sąsiadów mam. Co najśmieszniejsze, tego jednego pierwszy raz na oczy widziałam – bo ja raczej z takich co ich nie obchodzi życie innych. Więc dziwi mnie, że on wiedział gdzie mieszkam i jeszcze w dodatku jaki samochód mam. :D

  6. Anonimowy napisał(a):

    brawo Calineczko…. dasz sobie radę :)….
    ale przygody nie zazdroszczę….
    buziaki :)

  7. Paulina Filiks napisał(a):

    Ha ha! Ale 45 zł to nie wiele…

    1. adm napisał(a):

      I całe szczęście. ;)

  8. Anna Laurman napisał(a):

    dobrze, że tak się to skończyło.
    Wstyd się przyznać, ale kilkumiesięcznego syna zawsze zabierałam na wyprawy do dziekanatu na uczelni. Wszystko szybciej i łatwiej załatwiałam :)

  9. Seuleriel napisał(a):

    O Wy biedne… Zawału bym dostała na Twoim miejscu. A ja się wkurzałam jak mi rano przychodzili liczniki spisywać. ;p ;D

  10. Inez R napisał(a):

    Nam tylko raz odholowali samochód i to właśnie w Czechach :) Kosztowało nas to 600 zł i mnóstwo nerwów, bo schodzimy sobie spokojnie po śniadanku, wychodzimy przed hotel a tam nie ma samochodu. Pierwsza myśl to ukradli. Całe szczęście mój mąż nie jest panikarzem (jak ja) i wpadło mu do głowy, żeby sprawdzić na stronie policji. No i było nasze wozidło, jak to ujęli (strasznie nas to słowo rozbawiło)

    1. adm napisał(a):

      Vozidlo to pojazd po czesku. Oni tu bardzo lubią odholowywać samochody chyba. Człowiek źle stanie gdzieś, jeszcze nie zdąży z auta wyjść, a tu już miejska nadjeżdża. :D

  11. HeniaP napisał(a):

    Całe szczęście, że dobrze się skończyło, niezła spryciara z twojej córeczki ;)

  12. Ela Bednarek napisał(a):

    No to stresu było trochę, ale pięknie z sytuacji wybrnęłyście!!! :)

  13. Wiola Ch. napisał(a):

    Sąsiedzi jak marzenie :)

  14. Dominika Frankowska napisał(a):

    O jacie chyba bym zawału dostała na Twoim miejscu, a Calineczka jaka kochana jejciuu ;))

  15. malamoda napisał(a):

    A to miałyście przygodę.

  16. Świat Sikuni napisał(a):

    Uważam, że musimy sobie jakoś radzić w życiu, a Calineczce zaczyna już to nieźle wychodzić :)

  17. Agnieszka G. napisał(a):

    Dobrze, że Calineczka trzyma rękę na pulsie :)
    Jestem u Was pierwszy raz, ale jeszcze tu wrócę! ( to nie była groźba ;p).

  18. Sabina T-P napisał(a):

    Oj, rozumiem ten ból:). My mamy notoryczny problem z parkowaniem, bo aut tutaj jest więcej niż miejsc parkongowych, więc czasem zdarza się zostawić naszą "brykę" w niedozwolonym miejscu. Już dwa razy przywitał nas rano piękny mandat- bagatela 80 euro, więc staramy się pilnować, ale czasem nam nie wychodzi. A Calineczka to mała spryciula:)!

  19. Anonimowy napisał(a):

    Dawno się tak nie uśmiałam. Wygrałyście obie wszystko! A zaraz wygracie tym wpisem internety :D
    Ilcza

  20. Matka Polki napisał(a):

    Co za Prima Aprilisowa przygoda :) Dobrze, że nie pomyślałaś, ze sąsiad sobie jaja robi i poszłaś jednak zobaczyć co się dzieje. Fajnie, że policjant uległ urokowi Cali i niewiele Was kosztowało zapominalstwo :)

  21. Anonimowy napisał(a):

    Gdyby Calineczka go zastrzeliła nie musiałabyś płacić w ogóle :)
    Kminek

  22. Patrycja F napisał(a):

    Ja, jak śpimy, też prawie nigdy nie otwieram, wręcz się wściekam -jak ktoś może dzwonić, przecież moje dziecko śpi, no ale cóż, nie każdy wie, że dzwoniąc może obudzić małego szkraba. Fajna przygoda, uśmiałam się :D Rozbroiłyście policjanta :)

  23. mama_pietruszki napisał(a):

    Zuch dziewczyna z Calineczki :).

  24. modawkolorzeblond akip napisał(a):

    hehe Calineczka stanęła na wysokości zadania :D
    jej urok osobisty, załatwił Pana policjanta!

  25. Współczesna Mama napisał(a):

    My kobiety wiemy jak wpływać na mężczyzn.Od małego :)) i powiedz,że nie rodzimy się z tym ;D

  26. Matka Kubiczkowa napisał(a):

    No to chciałaś narobić sobie Matko kłopotu :D

    Całuję Was dwie <3

  27. Aneta Flow napisał(a):

    Ale fart!!! Strasznie słono sobie liczą za parking policyjny…

  28. Przewijka napisał(a):

    No to teraz stawiasz Cali lody :)

  29. AniaJ napisał(a):

    Uśmiałam się! A Calineczka dokładnie zrozumiała o co chodzi, i że mamie potrzebna pomoc. Teraz różnica w zapłaconym mandacie należy się Calineczce!!!

  30. Anna Niezgódka napisał(a):

    uśmiałam się jak czytałam całą historię :)

  31. Elenka napisał(a):

    3. Wychodzic na takie akcje tylko z Cali :D

  32. kropka306 napisał(a):

    Haha! I zawsze zabieraj Calineczkę na negocjacje :D

  33. Anonimowy napisał(a):

    Obojetnie na straszna skleroze Mamy Calineczki /w kazdym taka jest/
    zobaczcie jacy gospodarni sa Czesi i zawsze byli.A u nas smrod bruditd

  34. Agnieszka Triebs napisał(a):

    a to Ci numer;] córcia pomogła i super, kiedys nas tez policja zatrzymala a ja w ciazy a maz przekroczyl predkosc o 20km i dostalismu pouczenie, ze trzeba dbac o zone w ciazy a nie narazac na niebezpieczenstow;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *