Liberec – Harrachov

Nie było nas kilka dni. Byliśmy w górach. Odpocząć, naładować akumulatorki, poświętować trochę rocznicę.
Byliśmy w Libercu i Harrachovie. Główną atrakcją naszego pobytu miały być Mistrzostwa Świata w skokach narciarskich. Mieliśmy w planach kibicować Stochowi i innym Polakom. Bilety kupione już kilka miesięcy temu. I co? I dupa, jak pewnie wiecie. ;)
Skoki się nie odbyły z powodu zbyt dużego wiatru i opadów deszczu. To się nazywa pech – miesiąc czasu słońce świeci i pogoda jest piękna, przychodzi dzień skoków i… i nic. ;)
Jak twierdzi mąż: chociaż skoczków z bliska widzieliśmy.

Na szczęście Liberec i Harrachov to jedne z ważniejszych ośrodków narciarskich w Czechach, gdzie jest mnóstwo atrakcji, więc nie rozpaczaliśmy bardzo z powodu odwołania zawodów.
Praktycznie większość czasu spędziliśmy w libereckim Centrum Babylon – kto nie był – polecam. Wielkie miasto w mieście, całe zadaszone i nawet mimo złej pogody można się dobrze bawić. Jest tam i IQpark i Aquapark, i kino, i lunapark i labirynt luster. Calineczka była w siódmym niebie – aż żal było wracać. ;)

Wiecie czego najbardziej żałuję? Nie tego, że skoki się nie odbyły, ale tego, że głupia aparatu zapomniałam zabrać. Spakowałam dodatkową kartę pamięci, dodatkowe akumulatorki, ładowarkę, a aparatu w końcu do torby nie włożyłam. I zdjęć nie mam.
Tylko kilka, które mąż robił telefonem, ale one są takie bardzo nijakie…
Oczywiście nie mogłyśmy sobie z Cali nie zrobić zdjęcia pod mamucią skocznią:

I śnieeeeeg:

A na koniec zdjęcie bestseller – tata Calineczki mimo wielkiego znaku zakazu wspiął się na skocznie. Oczywiście nie mamucią, tylko taką mniejszą. K60 chyba. I zrobił nam zdjęcie z wyskoku. Nie było nas za bardzo widać, ale zdjęcie jest. Te dwa małe punkciki w oddali to my, a tata Calineczki przez moment czuł się niczym prawdziwy skoczek. ;)

39 thoughts on “Liberec – Harrachov”

  1. Mama Laury napisał(a):

    najwazniejsze ze sie dobrze bawiliscie :)

  2. Megi W napisał(a):

    wow,ale fajnie! a tato odwazny:-) tez zaluje,ze zawody sie nie odbyly,uwielbiam skoki…a na zywo to juz w ogole!

  3. Dominika Frankowska napisał(a):

    super!:) kurcze ja to w tym roku widziałam raz śnieg przez 5 minut a Wam to zazdroszczę! dobrze, że się fajnie bawiliście:**

  4. Przewijka napisał(a):

    Naładować akumulatory to jest to! :)

  5. Olek napisał(a):

    Jak zobaczyłam pierwsze zdjęcie od razu mi się przypomniało, kiedy nosiłam zimową kurtkę w takim samym odcieniu fioletu co wózek Córy ;) KO śmiał się, że wyglądam, jakbym kurtkę gratis do wózka dostała ;) Szkoda, że skoki się nie odbyły, ale w góry i tak zawsze warto pojechać :))

    1. kropka306 napisał(a):

      Eh, to znowu byłam ja, na mężowym profilu ;)

    2. adm napisał(a):

      A powiem Ci, że kurtkę kupowałam długo po wózku i jak ją wybierałam nawet nie skojarzyłam, że w tym samym kolorze… Dopiero po jakimś czasie ktoś zwrócił uwagę, że kurtkę pod wózek kupiłam. :D

    3. Monika KB napisał(a):

      Ja mam prawie identyczną parkę jak mały kombinezon. Tak jakbym kupiła je specjalnie. A kombinezon dostaliśmy od mojej mamy a kurtkę od kuzynki.

  6. Dorota W napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy:), a wycieczka nawet bez aparatu się udała

  7. Świat Sikuni napisał(a):

    To będzie okazja by tam wrócić i nadrobić "stracone" zdjęcia :)

  8. Budująca Mama napisał(a):

    niczym skoczek i przestępca :) oh…. adrenalina… ;)

  9. Sabina T-P napisał(a):

    Od trzech lat nie widziałam śniegu i nawet nie przypuszczałam, że tak mi będzie go brakować. Masz odważnego męża- mój na pewno by się na taki czyn nie zdobył:). No i śliczna ta czapeczka z różkami diabełka, bardzo mi się podoba:).

    1. adm napisał(a):

      Czapeczkę robiła babcia na drutach. ;)

  10. Magda Kus napisał(a):

    Super, tata dał czadu :) Nasz by zrobił to samo i jeszcze pewnie Wojtka wciągnął :)

  11. Anna Laurman napisał(a):

    najważniejsze, że się dobrze bawiliście :) Mi takie wyjazdy zawsze dobrze robią i dają dużego kopa do działania :D

  12. Wiola Ch. napisał(a):

    O wow, fajnie. Mnie,już nie interesują skoki, kiedyś tak. Teraz wolę popatrzeć na piłkę ręczną.. Ale fajny wypad.. :)

  13. Marta W napisał(a):

    Jak patrzą na Cali w tej czapce, to mi się od razu buzia uśmiecha. Skoków żal, ale w optymizmie Twojego męża coś jednak jest :) Byliśmy w tamtych okolicach, ale na jeden dzień, podczas pobytu w SZklarskiej, także do Centrum Babylon nie dotarliśmy, a widać, że warto.
    Pozdrawiamy

    1. adm napisał(a):

      Centrum Babylon polecam szczerze – pierwszy raz byłam tam jako 13 latka i byłam zachwycona, drugi raz byłam jako 20 latka, jak jeszcze Cali na świecie nie było i byłam jeszcze bardziej zachwycona, a teraz byłam 3 raz i zachwycona była Cali. Także atrakcje dla ludzi w każdym wieku. ;)

  14. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Prawdziwa wyprawa :)

  15. Seuleriel napisał(a):

    Jeszcze zimą powiało,brr. :) Nam też było żal tych skoków, i to przed TV… ;) Zadaszone miasto brzmi interesująco. :))

  16. Żaneta Rakowiec napisał(a):

    Zadaszone miasto….Brzmi ciekawie. Muszę popatrzeć na mapie, czy to daleko od Nysy!;)

    1. adm napisał(a):

      Tu jest ich strona http://www.centrumbabylon.cz/witamy-w-centrum-babylon.html – nawet w polskiej wersji językowej mają. ;)
      Jak kiedyś pojedziecie daj znać – my mamy godzinkę drogi autem od Liberca. ;)

    2. Żaneta Rakowiec napisał(a):

      Wkrótce mamy przenieść się do Nysy. To rzut beretem od granicy, więc szykujemy się na zwiedzanie;)

    3. adm napisał(a):

      Dobra, to umówimy się razem na zwiedzanie. ;)
      My planujemy na wiosnę wybrać się na zwiedzanie Kudowy-Zdrój, bo to ładne miasto na granicy, a zawsze tylko przejazdem jesteśmy. :D

  17. Anna Niezgódka napisał(a):

    ważne,że miło spędziliście czas :)
    ja nawet jak aparatu nie mam to telefonem fajne zdjęcia wychodzą :)

  18. HeniaP napisał(a):

    piękna czapeczka :)

  19. Ociec napisał(a):

    Rany, Harrachov, pod bokiem Izery, studenckie lata tam na biegówkach lub nogach z plecakiem spędziłem. Za kilka lat muszę tam Młodego zaciągnąć. Tony wspomnień :)

    1. adm napisał(a):

      Też mam masę wspomnień z tego miasta i również je uwielbiam. ;)

  20. friggia napisał(a):

    Spakować wszystko do aparatu, a aparatu zapomnieć, no zdolna bestia z Ciebie :P. Ważne, że odpoczęliście :)

  21. Elenka napisał(a):

    Ważne, że czas razem rodzina spędziła :) A że bez aparatu? Cóż… Może powód by wybrac się następnym razem? :)

    1. adm napisał(a):

      Byliśmy już dwa razy. Pierwszy raz sami – jak Calineczki jeszcze na świecie nie było. Mieliśmy mnóstwo zdjęć, ale popsuł się twardy dysk z kompa i wszystkie zdjęcia pooooszłyyy….
      Teraz drugi raz i zapomniałam aparatu, czyli chyba do trzech razy sztuka. :D

  22. Cukromania napisał(a):

    ooo jak super! Zazdroszczę Wam takiego wyjazdu i oderwania się :) Franio też chce jechać "do gór" obiecałam mu i pyta teraz codziennie. Musimy się porządnie wyleczyć i wtedy może uda nam się chociaż na dwa dni wyrwać :)

  23. Monika KB napisał(a):

    Byłam kiedyś w Harrachovie jak skakał Małysz. Ale zmarzłam. Nie mogłam się rozgrzać. Dopiero 2 butelki rumu dały radę. Ale było warto Adam pięknie skakał.

  24. mama_pietruszki napisał(a):

    Na skoki bez aparatu? Wstydź się matka ;)

    1. adm napisał(a):

      No właśnie. Wstydzę się, wstydzę. Ale skleroza nie boli, niestety. ;)

  25. Ela Bednarek napisał(a):

    Piękny odpoczynek. :* Uściski dla Cali!

  26. Aneta Flow napisał(a):

    Ale ból! ja jestem nadwornym kronikarzem naszej rodziny i bez aparatu to jak bez ręki. Zazdroszczę wam takiego spędzenia czasu!

  27. Martuś Arcydziełko napisał(a):

    Byliśmy kiedyś w Harrachovie gdy Kinia była malutka … wróciły wspomnienia – to były czasy! :) Pięknie tam, cudny więc rodzinny wypoczynek mieliście! Pozdrawiam wiosennie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *