Kontrola

Wczoraj byłyśmy na kontroli onkologicznej.
Ja, zadowolona i podbudowana sukcesem u okulistki, byłam pełna nadziei, że na onkologii pójdzie tak samo. O, jakże się myliłam. Calineczka już w windzie szpitalnej jadąc na piętro naszego oddziału zaczęła marudzić, a potem było już tylko gorzej.
Przy wejściu do gabinetu zabiegowego tak się rozpłakała, że już nic nie dało się zrobić.

Calineczka została najpierw zmierzona i zważona:
Waga 9,120 kg.
Wzrost 71 cm. Wychodziłoby na to, że od grudnia urosła 6cm, co jest dla mnie raczej mało realne, zwłaszcza, że w całym roku 2013 Cali urosła tylko 1,5 cm… Przy mierzeniu tak strasznie się
wyrywała i wrzeszczała, że wydaje mi się, że znowu została źle zmierzona. Co wizyta to wychodzi nam zupełnie inny wzrost. ;) Na kolejnym mierzeniu w czerwcu pewnie okaże się, że ma 66 cm. ;)
Co nie zmienia faktu, że bardzo bym chciała aby te 71 cm okazało się prawdziwe – jednak nie robię sobie na to zbyt dużej nadziei.

Po mierzeniu i ważeniu przyszedł czas na najgorsze. Pobieranie krwi. 6 probówek.
Calineczka ma już takie zrosty na rączkach i nóżkach, że bardzo ciężko jej cokolwiek pobrać. Najpierw lekarka próbowała się dwukrotnie wkłuć w rączkę, ale nic z tego nie wyszło. Postanowiono, że spróbujemy po raz pierwszy pobrać krew z główki. Przeraziło mnie to bardzo, a Calineczkę tym bardziej, gdy zaczęto jej trzymać głowę i widziała zbliżającą się igłę. To było straszne przeżycie, zarówno dla niej, jak i dla mnie. Nawet nie wiem dla kogo gorsze. Po ostatnich wizytach myślałam, że już się uodporniłam na calineczkowe pobieranie krwi, jednak wczoraj na tym pobieraniu z główki cały czas starałam się nie rozryczeć razem z Calineczką. Tak strasznie było mi jej żal.
Niestety i z główki pobrać krew było ciężko, udało się pobrać dwie probówki, a potem Calineczka się tak spociła, że nie można jej było utrzymać bez ruchu. Nawet lekarce zrobiło się jej żal i zrezygnowała.
Dostałyśmy nakaz przyjazdu za miesiąc. Na pobranie tych pozostałych 4 probówek. Jak my to przeżyjemy?

Po pobraniu krwi poszłyśmy jeszcze na rentgen nadgarstka – by ustalić wiek kości Calineczki.
Wyniki będziemy miały za miesiąc, jak przyjedziemy na pobieranie krwi.

Na sam koniec tej męczarni czekało nas jeszcze szczepienie. Na ospę. W przypadku Calineczki jest ono obowiązkowe.
Wiecie co? Nie chcę zapeszać, ale cieszę się, że od wczoraj Cali nie dostała ani gorączki, ani kataru, a zawsze po szczepieniu to była u niej norma. Mam nadzieję, że skoro po 1,5 dobie nie miała żadnych objawów poszczepiennych, to już ich nie dostanie. Oby.

25 thoughts on “Kontrola”

  1. Inez R napisał(a):

    Pobieranie krwi z główki dziecka jest dla rodzica koszmarnym przeżyciem, które też mam za sobą. Chociaż podobno jest dla dziecka mniej bolesne, bo szybsze (według pielęgniarek).
    Pozdrawiam ciepło :)

  2. Mama Laury napisał(a):

    Biedactwo :( Ile takie Maleństwo musi przejść. Oby wyniki były dobre! Tfu co ja mówię, na pewno będą dobre! A Tobie się nie dziwię, ja na szczepieniu płakałam z moją córcią, a co dopiero pobieranie krwi. No nic, dużo zdrówka!

  3. Budująca Mama napisał(a):

    Oby było dobrze, żadnych objawów i żadnych komplikacji. A może spróbuj Calineczkę zmierzyć na stojąco przy szafce (tak jak zawsze się za dzieciaka robiło). Będziesz sobie po malutku zaznaczać i będziesz wiedzieć dla samej siebie :D

    1. adm napisał(a):

      Ja czasem po prostu wolę żyć w niepewności. Jak była młodsza miałam świra na tym punkcie – mierzyłam ją prawie codziennie i codziennie się załamywałam, że nic nie urosła. Teraz już się z tego wyleczyłam, nie mam "parcia" na kolejne centymetry i niech tak zostanie. :)
      Aktualnie w moim domu miara to wróg numer jeden. ;)

  4. Agnieszka Triebs napisał(a):

    dużo cierpliwości i powodzenia;**

  5. Anonimowy napisał(a):

    yak bardzo jest mi was szkoda….. wiem co to takie pobieranie krwi…. moja najmłodsza przez pierwsze 6 lat zycia prawie mieszkała w szpitalu….
    no i zastanawiam sie czy nie mozna Calineczce posmarować raczke Emlą? albo do pobierania podać jakis środek uspokajający ? przecież dla niej to straszny stres i ból….
    trzymam kciuki za wyniki
    buziaki dla dzielnej Dziewczynki
    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    1. adm napisał(a):

      Smarujemy miejsce wkłucia maścią przeciwbólową – myślę, że to pobieranie nie boli aż tak bardzo – jak była młodsza i mniej ogarniała to nie płakała wtedy w ogóle, więc chyba musi nie boleć… Ona po prostu tego nie lubi, tego, że się ją trzyma, że musi leżeć bez ruchu. Na sam widok igły się spina i wrzeszczy… :(

  6. Seuleriel napisał(a):

    Są takie fajne naklejki na ścianę czy szafę dla dzieci żeby mierzyć wzrost. Róbcie to sami w domu, bezstresowo. ;)
    Jak miałam 8 lat byłam przy tym jak pobierali krew z główki mojemu bratu, to było straszne! :(
    Rozumiem też co to znaczy płakać z dzieckiem kiedy widzisz jak cierpi. Wiem jak ciężko jest Tobie, i drżę na samą myśl o Calineczce, która musi się mierzyć z taką rzeczywistością. Jest wspaniała. Ściskam ogromnie, wszystko będzie dobrze. :*

  7. Anonimowy napisał(a):

    Dzień dobry…
    Trafiłam tu zupełnie przypadkiem (szukając informacji na co trzeba zwracać uwagę przy kupowaniu rowerka biegowego)… i prawie jednym tchem przeczytałam całość.
    Mamo Calineczki – tak pięknie o niej piszesz…
    Twoja Córeczka ma wielkie szczęście, że trafiła jej się taka Mama.
    Calineczka jest prześliczna i mądra… a przy Tobie wyrośnie na wspaniałą osobę.
    Współczuję zmagań z otoczeniem, ludźmi i ich komentarzami. Życzę zdrówka dla Calineczki i jak najwięcej radości.
    Pozdrawia mama bliźniaczek troszkę starszych od Waszej Córeczki.

    1. adm napisał(a):

      Bardzo dziękuję za tak miły komentarz. Takie słowa podbudowują i utwierdzają mnie w tym, że warto pisać bloga. :)

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego! :)

  8. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Będzie dobrze, trzymajcie się :)

  9. www.meandmyspace.pl napisał(a):

    Jesteście bardzo dzielne obie :)

  10. kobieta diabelska napisał(a):

    Jest trudno, ale dajecie radę, a to jest najważniejsze! Ściskam i pozdrawiam!

  11. Majerankowo.pl napisał(a):

    Dzielna córeczka i dzielna mamusia! Nic dodać nic ująć! Ściskam Was mocno!

  12. Matka Polki napisał(a):

    ale często macie te kontrole, nie dziwię się, że dla Cali to koszmar :( Mam nadzieję, że wyniki będą dobre. Trzymam za Was kciuki :)

    1. adm napisał(a):

      Teraz to i tak tylko raz w miesiącu, więc nie aż tak ciężko – kiedyś jeździłyśmy na kontrolę 3 razy w tygodniu, to dopiero była katastrofa.

  13. Agnieszka M napisał(a):

    Też trzymam kciuki.

  14. Matka Kubiczkowa napisał(a):

    Za kazdym razem przypominasz mi ile trzeba mieć w życiu siły i jak dużo siły brakuje mi żeby być podobną do Ciebie! Jesteś wielka :* i Calineczka też :*

    1. adm napisał(a):

      Dziękuję i ściskam mocno :*

  15. Aneta Flow napisał(a):

    Dzielna dziewczynka! Wcale się nie dziwię, ze się boi. Z wiekiem pewnie będzie coraz lepiej. Karmel kiedyś darł się od wejścia do gabinetu, teraz idzie grzecznie. Ostatnio też była szczepiona na ospę (też nie miala nawet humorów, ani temp.), szczepienie wyszło spontanicznie, przyszłysmy do gabinetu z wynikami, więc siedze w poczekalni i tłumaczę jej, ze miało nic nie być, ale tak wyszło, ze trzeba ukłuć, bo jak nie dziś, to za tydzień, i gadam i gadam, a ona tylko główkę zwiesiła, pociągnęła nosem i powiedziała: "dobla…"

  16. Świat Sikuni napisał(a):

    Parę dni temu i ja byłam na pobraniu krwi swojej córce. Całą poprzednią noc ze strsu nie spałam, byłam przekonana, że tak jak ostatnio będzie ogromna histeria do tego stopnia, że 4 osoby ledwo dały radę utrzymać córkę. A tu przy ogromnym zaskoczeniu nas wszystkich, tak udało mi się córkę zagadać, że nawet nie pisknęła. Pani pielęgniarka była sama zdziwiona. Myślę, że i Ciebie kiedyś Calineczka tak zaskoczy. Czytając Twoje posty, podziwiam Twoją siłę!!

  17. AniaJ napisał(a):

    Kochana, Agnieszce pobierają krew z wierzchu dłoni. Jak była mniejsza, pobieraliśmy też krew ze stopy. Może tak spróbujcie, bo słabo mi się zrobiło jak to przeczytałam!!!
    A co do tych pomiarów, to się nie dziwię. Agnieszka już nam raz zmalała, teraz cudem urosła 4 cm, a przybrała 20 deko, więc z niecierpliwością czekam następnych pomiarów ;)
    Czekam razem z Wami na wyniki, które musza być idealne :)
    Przytulam!!

    1. adm napisał(a):

      Cali cały czas pobierali z wierzchu dłoni, ale ma tam już takie zrosty, że nie da rady się wbić i znaleźć żyły, to samo na stopach. :(

  18. malamoda napisał(a):

    Od samego czytania słabo mi się zrobiło. Biedna Calineczka, jest na początku swego życia a tyle już przeszła. Bardzo trzymam za Was obie kciuki. Oby kolejne wizyty były łatwiejsze. Ale pewnie jeszcze musi minąć trochę czasu. Życzę super dobrych wyników. Trzymam kciuki. Powodzenia

  19. nocnyplan napisał(a):

    Bardzo Cię podziwiam. Przypomniało mi się jak któryś raz z kolei pobierano krew mojej córce i już byłam w takiej rozsypce, że mój mąż powiedział żebym lepiej wyszła z gabinetu a pielęgniarki od razu go poparły. Też mam za sobą chorobę dziecka, bo moja córka urodziła się z wadą serca, więc wiem, jak te wszystkie kontrole są stresujące. Calineczka ma cudowną i bardzo dzielną mamę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *