Kontrola onkologiczna

Byłyśmy wczoraj z Calineczką na kolejnej kontroli onkologicznej.
Dokładnie tej, o której pisałam przed miesiącem, że nie udało się jej dokończyć.
Tym razem po 40 minutowej męczarni z pobieraniem krwi udało się pobrać brakujące cztery probówki. Calineczka oczywiście krzyczała strasznie. Tym razem jednak nie płakała jak zawsze, a raczej wściekała się i wyzywała wszystkich wokół. Chyba robi się coraz odważniejsza. ;)

Odetchnęłyśmy z ulgą po pobraniu, myśląc, że najgorsze za nami, ale niestety…
Poszłyśmy na szczepienie, potem do sklepiku kupić zabawkę dla Calineczki, za wytrzymałość i odwagę – zawsze kupujemy jakąś zabaweczkę małą po kontroli. Następnie – jak to mamy w schemacie, który Cali już zna – poszłyśmy po wyniki, żeby móc pojechać do domu.
Gdy zaszłyśmy na oddział dowiedziałyśmy się, że w laboratorium przez przypadek wylała się jedna probówka krwi i trzeba pobrać jeszcze raz. Calineczka wpadła w szał, bo była pewna, że jedziemy już do domu i w żaden sposób nie szło jej uspokoić i wytłumaczyć co się stało. Moje biedne maleństwo…

Teraz pozostaje nam czekać na resztę wyników, około tygodnia – dojdą pocztą i jak wszystko będzie dobrze – następne kontrola 16 lipca, dopiero!!! Cieszy mnie bardzo taki długi odpoczynek od szpitala i mam nadzieję, że wyniki będą dobre.

Ze śmiesznych sytuacji w szpitalu, zdarzyło się coś takiego:
Siedziałyśmy sobie w poczekalni i Cali bawiła się lalką. Pokazywała części ciała tej lali i je nazywała. Nagle podbiega inna dziewczynka siedząca w poczekalni, mniej więcej w wieku Cali – pokazuje na pępek lalki i woła: „pupik” – co po czesku oznacza pępek… Na co Calineczka odpowiada jej: „nie pupik – pępek” i powoli sylabizuje, żeby dziewczynka na pewno zrozumiała: „pę-pek, pę-pek”. Chyba powoli w mowie Calineczki będą stawały się widoczne różnice między polskim i czeskim. ;)

Dodam jeszcze, że po wczorajszym szczepieniu Calineczka dzisiaj obudziła się z gorączką, kaszlem i strasznym katarem, przez co jest strasznie marudna i nie ma humoru. Nie lubię gdy musi się tak męczyć. :(

25 thoughts on “Kontrola onkologiczna”

  1. Agnieszka G. napisał(a):

    Biedna Calineczka, tak się musi użerać z ludziami niepotrafiącymi powiedzieć pępek… Nosz co to za ludzie no ;)

  2. Sabina T-P napisał(a):

    Ja, stara baba, do tej pory nie znoszę pobierania krwi i gdy widzę igłę, robię się blada jak trup, więc wyobrażam sobie, co może czuć dziecko. Przed pójściem z moją małą do szpitala pobrano jej dwukrotnie krew i chyba nigdy nie zapomnę reakcji jednej z pielęgniarek, która powiedziała wtedy: "Co ta mała tak płacze, przecież nie ma o co". Dodam, że moja córeczka miała wtedy półtora miesiąca..
    U mnie też będzie problem z wymową, bo mówimy do Gai w dwóch językach i mam nadzieję, że chociaż co do jednego słowa się nie pomyli. Po włosku nasze przekleństwo narodowe na literę "k" znaczy tyle co zakręt i nie wiem, co będzie jak mała się pomyli i powie do mojej mamy: "Popatrz babcia ale k"…(zamiast zakręt)". Pośmiejemy się, to pewne. Buziaki dla Was dziewczyny:)!

  3. Matka Kubiczkowa napisał(a):

    Biedulka nasza kochana. Za co musi się tak męczyć. I jeszcze ta wylana krew. Bardzo przytulam Was Kochane do serca. Dzielna jesteście i wytrwałe.
    Podziwia Cię za tą siłę, że znosisz płacz swojego dziecka. Twoja Córeczka za chwilę będzie wiedziała, że tak już trzeba… Trzymam kciuki za Wasze wyniki :*

  4. Dorota W napisał(a):

    I tak Calineczka jest bardzo dzielna:). Jak ja bym chciała by Drugorodny powiedział pępek:(

  5. Inspiracje Pati napisał(a):

    Biedactwo Nasze…., że też akurat jej musiała wylać się ta probówka… Jak nie urok to wiadomo…

  6. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Zdrówka życzę i żeby wyniki były dobre…ona po prostu chce aby wszyscy mówili poprawnie tak jak ona :)

  7. Świat Sikuni napisał(a):

    Trzymam kciuki za zdrówko Cali i myślę, że kiedyś wyrośnie na dzielną kobietę, tak jak jej mama :)

  8. Ognista napisał(a):

    biedna Calineczka…. wxpołczuj cierpień związanych z pobieraniem:(

  9. Matka Polki napisał(a):

    Ale Wy musicie się męczyć. Nie lubię szpitalnych poczekalni, jako dziecko często jeździłam na kontrole kardiologiczne (operację też miałam na serducho), więc wiem co to za męczarnia. Zawsze mi smutno, gdy widzę takie maleństwa gdy siedzą w poczekalniach zamiast wesoło bawić się w domu czy na dworze.
    Trzymam kciuki za wyniki i by wizyty były coraz rzadsze :*

  10. AniaJ napisał(a):

    Nie będę się wypowiadała na temat pracowników laboratorium, aż mnie trzęsie! Biedna dzielna dziewczynka!!!! Trzymam kciuki i czekam na wyniki!!
    Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie kochana dziewczynka!!
    Buziaki!!!

  11. Agnieszka M napisał(a):

    Ile Ona bidulka musi się wymęczyć, ale najważniejsze żeby wyniki były dobre.

  12. Agnieszka St napisał(a):

    Biedulka, ja to bym chyba się nieźle wyżyła na personelu jakby mi powiedzieli że wylała się probówka z pobraną z takim trudem i krzykiem krwią..

  13. Marta W napisał(a):

    Kurczę, co za masakra z tą próbówką… Wiadomo, że nikt specjalnie tego nie zrobił, ale po tym co Cali przeżywa przy pobieraniu, powinni się z tymi próbóweczkami obchodzić jak z jajkiem.
    Oby ta kontrola była dopiero w lipcu, ściskam Was.

  14. czar-życia napisał(a):

    Biedna Calineczka :-( mam nadzieję ze szybko zapomni o tej wizycie

  15. Anonimowy napisał(a):

    Moj APEL!!!!!!
    Domagam sie zaprzestania dreczenia Calineczki.Ortodonta??? Mala jak kazde dziecko czy kot czy pies ma ostre mleczne zeby./widac na zdjeciach/ i mam nadzieje ze je kiedys zatopi az po nasade w lapska tych co jej dokuczaja.Walcz Calineczko nie daj sie!

  16. Przewijka napisał(a):

    To czekamy na wyniki i oby zasłużony długi odpoczynek od szpitali Wam się trafił! :)

  17. nastusia81 napisał(a):

    Nie rozumiem, jak mogła zbić się probówka;/ Wcale się nie dziwię, że Calineczka miała dość i po tak długim poobieraniu krwi nie pozwalała się więcej kłóć.
    Zdrówka mała kruszynko! Niech mikroby szybko uciekają jak najdalej od Ciebie!!!

  18. HeniaP napisał(a):

    Trzymam kciuki za wyniki i życzę zdrówka małej odważnej kruszynce :)

  19. Wiola Ch. napisał(a):

    To nie za wesoło macie z tym pobieraniem krwi. Dla dziecka to męczarnia. Życzę wzorowych wyników. Trzymam kciuki :)

  20. Megi W napisał(a):

    zdrówka dla małej i trzymam kciuki za wyniki!

  21. Seuleriel napisał(a):

    Wracaj do zdrowia Calineczko najdzielniejsza. :* Ściskam Was mocno.

  22. Aneta Flow napisał(a):

    Jaka słodka! I dzielna oczywiście. To straszne, ze musieli jej pobierać jeszcze raz. zawsze czuję się winna takich sytuacji, moje dziecko mi ufa, a tu nagle -O! Mama się myliła! cali nie będzie nawijać w dwóch językach?

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Kiedyś na pewno będzie. Ale teraz mówi po polsku tylko. Rozumie dużo jak ktoś powie coś do niej w czeskim języku, ale jednak mówi tak jak my, czyli po polsku. ;)

  23. kropka306 napisał(a):

    Dobrze, że teraz dłuższa przerwa, trzymam kciuki za wyniki! Calineczka szybko załapie, że czeski i polski to dwa różne języki :) Moja Córa przy tubylczych dzieciach zachowuje się czasem jak niemowa, nie próbuje mówić po polsku, bo wie, że jej nie zrozumieją ;) Chyba, że akurat umie powiedzieć coś po angielsku, co ma sens, ale póki co to rzadkość ;P

  24. Monika dz. napisał(a):

    Serce się kraje, gdy dzieci muszą przechodzić takie dramaty! Trzymajcie się cieplutko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *