Kiedy będę już duża…

„Kiedy będę już duża…” – zdanie, które często wypowiada Calineczka… Niby normalne takie… Ale sprawia ono niesamowity ból każdemu rodzicowi, którego dziecko choruje na karłowatość… Nam także. Czasem nienawidzę tego krótkiego prostego zdania z całego serca.

Mamo, kiedy będę już duża to…

będę sama robić sobie śniadanko, będę dosięgać do pedałów w rowerku, będę mogła sama otwierać drzwi, sama chodzić do sklepu, sama wchodzić na huśtawkę. Kiedy będę już duża to będę nawet mogła sama autem jeździć, wiesz? Kiedy będę już duża, jak Ty mamo, to wtedy sama sobie światło w pokoju zaświecę, sama wszystko dosięgnę, bo będę duża, po prostu!

 

Często słyszę z ust Calineczki plany i marzenia na temat tego, co będzie robić, gdy będzie już duża… Zawsze wtedy milczę i zastanawiam się co odpowiedzieć… Nie umiem powiedzieć wprost: Nie kochanie, Ty nigdy nie będziesz duża, nigdy nie urośniesz, zawsze będziesz mała…

Najczęściej wtedy mówię, że wzrost nie jest najważniejszy, że nie wszyscy są tak samo wysocy, że czasami ktoś jest mniejszy od innych, ale radzi sobie w inny sposób, że nie wszyscy są równi, bo wtedy byłoby nudno… Podchodzę do tematu najbardziej okrężną drogą jaką się da, bo na samą myśl mi się ryczeć chce…

Wszystko bym oddała za to, żeby moje dziecko urosło, żeby było duże, żeby było po prostu zdrowe. Wiem jednak, że się nie da i że trzeba z tym żyć, a w dodatku być szczęśliwym mimo przeciwności losu. Ja to wszystko rozumiem… Tylko jak powiedzieć to Calineczce, patrząc w te jej piękne ufne oczy, pełne nadziei. Jak powiedzieć to wszystko dziecku, które za wszelką cenę chce być duże?

Wiem jednak, że rozmawiać musimy. Dużo rozmawiać… Żeby ta mała istotka zdawała sobie sprawę ze swojej choroby. Ona jest mądrą dziewczynką, dużo rozumie. Nawet ostatnio zdanie „kiedy będę już duża…” zamieniła na „kiedy będę już dorosła…”

23 thoughts on “Kiedy będę już duża…”

  1. Zwykła Matka napisał(a):

    Och kochana, nie zazdroszczę Ci…. Odbyłam już z córką kilka poważnych rozmów, ale nigdy nie musiałam jej tłumaczyć , ze jej marzenia nie do końca się mogą spełnić :( Tulę mocno! Calinka jest mała, ale jest cudowna :)

  2. Marta (mama dwóch córek) napisał(a):

    O, widzisz jaką masz mądrą Córcię? Ja myślę, że Ona naprawdę bardzo dużo rozumie. Tak samo, jak rozumiem Twój ból i ścisk w gardle… To musi być szalenie trudne.
    Pozdrawiam.

  3. Aśka napisał(a):

    Nie mam pojęcia co czujesz i hipokryzja byłoby mówienie, że wiem jak Ci ciężko. Mogę się tylko domyślać…ale mogę napisać jedno. Twoja córeczka pomimo małego ciałka jest WIELKIM człowiekiem. Wielu „dużych” mogłoby czerpać z niej przykład na to jak cieszyć się każdym dniem i najmniejsza rzeczą. I to jaka jest Calineczka to TYLKO i wyłącznie zasługa Twoja i taty Calineczki. Mimo przeciwności losu oraz jak dla mnie dziwnej i niezrozumiałej reakcji otoczenia na chorobę córki sprawiacie, że wasza córeczka to najwspanialsze dziecko jakie udało mi się poznać… no może poza moim synkiem, ale swoje dziecko każda mama wynosi na piedestał ;).
    Pozdrawiam i całuję Was mocno… wielką Cali najmocniej :* :* :*

  4. Łukasz S. napisał(a):

    Mocne.

  5. Iza D napisał(a):

    Calineczka zrozumie. Może i jest niewielka, ale wyjątkowa. Może i nie zawsze dosięgnie by zapalić światło czy do pedałów rowerka, ale wejdzie tam, gdzie wysoki dorosły człowiek nie da rady. Pozna świat z zupełnie innej perspektywy, wcale nie jest dobrze patrzeć na wszystko z góry ;)

  6. Anelise napisał(a):

    Twoja córka mówi to samo, co każde małe dziecko i spróbuj nie myśleć wtedy o jej chorobie, ale pomarz razem z nią. :) Marzenia jeszcze nigdy nikomu krzywdy nie zrobiły :)

  7. Tigi napisał(a):

    a może z jeszcze innej strony – jak Ci ciężko, kiedy Cali o tym mówi, może spróbuj razem z nią pomarzyć jakby to było być bardzo bardzo dużym i bardzo bardzo małym, i bardzo bardzo grubym, i bardzo bardzo chudym, itp? żeby właśnie pomarzyć z nią, ale na wesoło. żeby Tobie także te marzenia kojarzyły się przyjemnie. wiem, że nie o to jej chodzi, że chciałaby po prostu móc to, czego nie może teraz. ale możecie sobie odczarować trochę takie wspólne marzenia, a i poćwiczyć wyobraźnię i pośmiać się trochę;-)

    pozdrawiamy:*

  8. Gąska napisał(a):

    Musi Ci być ciężko :(
    Sama nie wiem co bym na to odpowiedziała :(
    Trzymaj się!

  9. Anna Niezgódka napisał(a):

    Domyślam się jak trudno słuchać ci takie marzenia z ust Calineczki, ale właśnie dużo rozmawiacie i rozmawiać będziecie, więc i ona z czasem wszystko zrozumie
    pozdrawiam

  10. Monika napisał(a):

    Podziwiam Cię dziewczyno, że dajesz radę w takich chwilach…serce pęka.. a nie może. Buziak!

  11. Mom on top napisał(a):

    Bardzo mądrze do tematu podchodzisz – możecie wyliczać dużo rzeczy, które Calineczka będzie mogła robić, gdy będzie DOROSŁA, bo – to całkowita racja – wzrost nie jest najważniejszy! Pozdrawiam Was gorąco!

  12. entomka napisał(a):

    Myślę, że Calineczka wiele już rozumie na swój jeszcze mimo wszystko dziecięcy sposób, jest mądrą dziewczynką. Pozdrawiamy wiosennie!

  13. Zawód Kobieta napisał(a):

    O Matulu… łezka się w oku kręci.
    Cali jest świadoma swojej choroby – prawda? Z reszta, teraz jest taki czas, że będzie dostawała (niestety) jasne komunikaty od otoczenia, że jest w niej coś niezwykłego. Ale pewnie w tej swojej mądrej główce i tak nie potrafi sobie jeszce wszystkiego poukładać.
    Nie lubię trudnych pytań, ostatnio też odpowiadam na wiele. Ale u nas związane są z zupełnie inną sprawą. No cóż. trzeba stawić im czoła :)

  14. Dorota napisał(a):

    Bardzo mądra dziewczynka:)

  15. Wielopokoleniowo Trzy napisał(a):

    A ja myślę, że przez swoją wyjątkowość ona będzie dużo mądrzejszą i odważniejszą dziewczynką od swoich rówieśników. A jeśli przez cały czas będzie czuła Twoje wsparcie i miłość, to będzie mogła góry przenosić – mimo niewielkiego wzrostu :)

  16. Pyzuszkowo napisał(a):

    To prawda musicie dużo rozmawiać, a Calineczka to mądra dziewczynka i ma wspaniałych rodziców, tulimy Was mocno i pozdrawiamy cieplutko :*

  17. 4razy M napisał(a):

    Myślę że najważniejsze jest to by Cali nie załamała się psychicznie a wtedy góry przenosić będzie. Bo przecież jest tak zwinna i sprytna że nic nie będzie jej przeszkodą w osiągnięciu celu. Ja wierzę w nią i ten jej urok. Z pewnością nie jest Wam łatwo ale musicie być silni i pokazać ludziom że to nie wzrost jest ważny i że pomimo tego wiele można zrobić. Buziaki

  18. Jesteś taka dzielna! Zdaję sobie sprawę jak ciężko musi Wam być w takich chwilach… Jednak wiem też, że rodzic jest w stanie zacisnąć język (nawet do krwi) i trwać, wspierać, być przy dziecku i dla niego wbrew wszystkim przeciwnością losu.

    Ostatnio coraz częściej myślę o drugim dziecku. Boję się odrobinę, że znów ie donoszę ciąży do bezpiecznego momentu i znów będziemy przechodzić przez inkubatory, rehabilitacje, szpitale… Pytam męża, a co jeżeli tym razem by się nie udało, co jeżeli coś pójdzie nie tak? A on zawsze z uśmiechem odpowiada, że cokolwiek się nie stanie zawsze zostaniemy rodziną i będziemy kochać nasze dzieci i prowadzić je przez świat. Jesteś dla mnie takim przykładem matki, która nigdy się nie poddaje i zawsze jest silna.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Kasiu Ja na początku naszej drogi się poddałam, gdy poznałam diagnozę… No może nie do końca, ale było blisko… To mąż mnie wspierał i pocieszał, bo on ma niesamowite pokłady pozytywnego myślenia w sobie. Dzięki niemu udało mi się przetrwać. Teraz jestem silniejsza, ale często wspieram się na ramieniu taty Calineczki. :)

  19. Henia napisał(a):

    Dzielna mała-duża dziewczynka, wspaniałe jest to, że ma tak kochaną mamę jak Ty :*

  20. My Home Rules napisał(a):

    Calineczka może nigdy nie będzie duża, ale nikt nigdy nie będzie taki jaki Calineczka- jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, kochana.

  21. Marta napisał(a):

    Nie wiem, czy macie szanse zobaczyc serie „Little Couple”, ale to jest bardzo inspirujaca historia o tym, ze nie wzrost sie liczy, a wielkie serce! Oboje cierpia na karlowatosc- ona jest lekarzem, on businessmanem. Adoptowali dwojke dzieci rowniez z karlowatoscia- chlopca z Chin i dziewczynke z Indii. Wyprawiali sie tam osobiscie, dostosowali dom do swoich wzrostow i w ogole pokazali, ze mozna przelamac stereotypy i pokonac wiele przeszkod, choc nie jest to latwe. Cudna seria! Polecam.
    http://www.tlc.com/tv-shows/little-couple/

  22. Agnieszka napisał(a):

    Doskonale rozumiem Wasz ból. Bardzo trudno jest słuchać o tym jakie nasze dziecko ma marzenia a wiemy,że one się nie spełnią. Nie tak jakby ono chciało i my też. Mój Gabriel też ostatnio zamiast „jak będę duży” używa sformułowania „jak będę mężczyzną” :) Pozdrawiamy :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *