Karzeł w naszym mieście.

karzeł

Niedawno uczestniczyłam w strasznie frustrującej sytuacji. Po raz kolejny było to zdarzenie związane z chorobą Calineczki. Ostatnio mamy ich coraz więcej. Po części jest to związane z bezmyślnością ludzi i tym, że najpierw mówią, potem myślą… Z drugiej strony chyba Calineczka coraz bardziej rzuca się w oczy, coraz częściej ludzie zdają sobie sprawę, że nie jest niemowlakiem, że coś jest jednak u niej nie tak, jak powinno być. I kolokwialnie mówiąc ciśnie się im na usta słowo „karzeł”.

 

Zaczepiła nas na ulicy pewna Pani, na oko około 50letnia. Najpierw sytuacja nie wskazywała na to, że miałoby się stać coś, co będzie później dręczyć Calineczkę. Rzekła po prostu, że Cali jest śliczną dziewczynką i zapytała ile ma lat. Nie czekając na naszą reakcję odpowiedziała sama sobie od razu: pewnie około roczku? Calineczka długo nie myśląc odparła oburzona, że ma już 5 lat. Pani zamiast taktownie zakończyć rozmowę i się pożegnać brnęła dalej: 5 lat? Ah, to pewnie jest ta chora dziewczynka, o której opowiadała mi córka? Bo wie pani córka mi mówiła, ze w naszym mieście jest jedno dziecko – karzeł, ale ja jeszcze nie miałam okazji poznać – odpowiedziała, nie zwracając uwagi na Calineczkę, na jej reakcje, na jej uczucia… Na to, że ona po prostu słucha i rozumie, bo ma już 5 lat! Odpowiedziałam, że ja niestety nie znam jej córki, ale cieszę się, że ona zna nas i niewiele myśląc odwróciłam się i odeszłyśmy w inną stronę.

Calineczka oczywiście zaczęła rozbierać, to co usłyszała od starszej pani na czynniki pierwsze. Przestałam się już łudzić tym, że ona nie jest zainteresowana tymi zaczepkami, jak to było wcześniej, że o nich nie myśli, że nie dociera do niej, o co chodzi. Po chwili zaczął się grad pytań:

-Mamo, czemu ta pani powiedziała, że jestem chora? Przecież zawsze mówisz, że nie jestem chora, jestem tylko niska.

To prawda, nigdy nie mówiłam Calineczce, że jest chora, czy niepełnosprawna. Nie chcę sama budować przed nią barier, nie chcę żeby określało ją słowo inwalida, czy kaleka, bo ona przecież jest samodzielna i wszystko potrafi zrobić, nie jest chora i nie chcę, żeby w ten sposób o sobie myślała. Tłumaczę po prostu, że ma krótsze nóżki i rączki przez co jest niższa, ale przecież nie każdy musi być wysoki, nie wszyscy ludzie muszą być tacy sami… Dlaczego to obcy ludzie napotkani na ulicy muszą definiować moją córkę? Starają się burzyć jej poczucie własnej wartości, muszą się wtrącać w jej wychowanie? Dlaczego obcy ludzie sami budują bariery i ograniczenia, których my nie zauważamy? Nigdy chyba tego nie zrozumiem i nigdy nie będę pochwalać takiego wtrącania nosa w nieswoje sprawy.

– Mamo a co to znaczy, że ktoś jest karłem? Kto to jest karzeł?

Słowo karzeł to coś, przed czym chciałam ustrzec moje dziecko najdłużej jak to tylko możliwe. Ma ono dla mnie wydźwięk pejoratywny i nie znoszę go. Owszem czasem sama używam stwierdzenia karłowatość, ale tylko dlatego, ze się ono utarło w naszym języku i jest rozpoznawalne. Gdy powiedziałabym komuś nazwę schorzenia i tak po chwili tłumaczenia musiałabym powiedzieć karłowatość, bo to coś co ludzie znają i rozumieją. Jednak nazywania drugiego człowieka karłem nie rozumiem i nigdy nie będę tolerować…

Miałam świadomość tego, że nie uchronię Calineczki całkowicie przed tym słowem. Spodziewałam się, że może gdy pójdzie do szkoły i będzie miała kontakt z nastolatkami, to wtedy je usłyszy. Wiadomo jaka jest młodzież. Jednak liczyłam na to, że wtedy będzie ona już na tyle silna, będzie znała swoją wartość, że będzie na to przygotowana. Teraz jeszcze nie ten czas i nie ta chwila by nazywać ją karłem… I to jeszcze słowa, które padły od starszej osoby, która teoretycznie powinna dawać przykład innym i być mądrzejsza. Jest doświadczona przez życie i powinna zdawać sobie sprawę, jak to może podziałać. Niestety stało się tak, że obcy człowiek na ulicy, prosto w oczy, przy mnie nazwał 5letnią Calineczkę karłem.

Karzeł już padł. Teraz może być już tylko gorzej.

14 thoughts on “Karzeł w naszym mieście.”

  1. ja i moje urwisy napisał(a):

    Będzie dobrze da sobie radę z tym, jest mądra dziewczynką, znajomej córeczka też jest niziutka ale ona straszy dzieci że karzełki moga być miłe, a także psotnickie i jak ją będą przezywały to zobaczą którym karzełkiem jest ona. Wybierają ta drugą i pomagają jej na drzewa wchodzić :/

  2. napiecyku napisał(a):

    Ja się nie dziwię mojej kuzynce, że lata temu wyjechała do Stanów z dzieckiem z podobną chorobą, Dziewczynka bez trudu i wstydu skończyła szkoły i studia, a dzisiaj jest wykładowcą na uniwersytecie. Ma swój dom, przystosowany do swojej choroby.
    W Polsce ludzie widząc kogoś o innym wyglądzie, mocno się ekscytują. Nie martw się, Twoja córka sobie z tym poradzi, będzie potrzebowała czasu ale jestem pewna, że znajdzie radość życia :)

  3. Tigi napisał(a):

    padł. i co? widzisz, dla Ciebie to słowo ma pejoratywny wydźwięk i boli Cię bardzo. ale jej jeszcze nie. może warto powiedzieć jej po prostu, że czasem ludzie tak określają niskie osoby? że to niezbyt miłe, ale ludzie czasem nie wiedzą jak można powiedzieć inaczej albo się nie zastanawiają? myślę, że warto normalnie to potraktować. i może jednak lepiej teraz niż kiedyś. kiedyś mogłaby być obiektem solidnych drwin w szkole, gdyby się okazało, że nie wiedziała, że to o nią chodzi, kiedy ktoś ją tak nazwał… będzie dobrze. pamiętaj, że Cali to mądra dziewczynka, poukłada to sobie.

    niedawno usłyszałam fajne zdanie. że naszym – rodziców – celem nie jest ustrzeżenie dziecka przed całym złem tego świata, ale wyposażenie go w narzędzia, żeby sobie z tym złem umiało poradzić.

    przytulam:*

  4. Marta Goebel napisał(a):

    Rece opadaja, ze takie komentarze pochodza od osoby doroslej! Dzieci moga cos palnac, ale dzieci sie ucza, a ta pani to powinna juz wiedziec lepiej. Mnie by krew zalala i nie dziwie sie Twojemu zdenerwowaniu, bo nawet mnie szlag trafil czytajac o tym, ze tak czasem ludzie klapia mordami bez zastanowienia i ksztyny empatii…

  5. Leptir napisał(a):

    wydaje mi się, że Cali jest na tyle mądra, że powiesz jej o chorobie, o tym jaka sie urodziła, o przeszczepie, ratowaniu życia, powiedz, że jest w związku z tym WYJĄTKOWĄ DZIEWCZYNKĄ, która ma w życiu dużo dobra do spełnienia, dlatego dostała właśnie taka postać. Nie możesz jej chronić w nieskończoność, lepiej niech dowie sie od ciebie i o chorobie i o leczeniu…i o wyjątkowości…. będzie umiała sama opowiedziec takim głupim ludziom jak ta kobieta….
    Buziaki dla mojej mądrej Viki…
    a swoja drogą, na portalu, którego link ci podesłałam jest ciekawy post…. poczytaj…
    http://biuro-duchow.blog.onet.pl/
    Przeszczepy – czy mogą zmienić człowieka?
    serdeczności

  6. Dagmara Gorczyńska napisał(a):

    To podłe tak mówić i jeszcze udawać, że dziecka nie ma i nie słyszy. Cali jest mądra, a Ty jesteś dobrą matką, więc na pewno jej to dobrze, szczerze wytłumaczysz, ale ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać. I to neurotypowi, niby tacy empatyczni i czytający w myślach. :(
    Pozdrawiam Was bardzo ciepło!

  7. Megi napisał(a):

    Przykre i chamskie zachowanie tej kobiety albo była po prostu głupia. … O co chodzi z tymi ludźmi? Ze są tacy wredni? Przykro mi z powodu tej sytuacji ale niestety one będą się powtarzały i nie da rady przed nimi uchronić dziecka. ..

  8. Patryk napisał(a):

    Cóż niektórzy ludzie zachowują sie jak słoń w składzie porcelany nie bacząc na czyjeś uczucia

  9. Gotowaniepatki napisał(a):

    Mojej przyjaciółki coreczka też tak miała. Nie martw się. Bedzie dobrze.

  10. Karola napisał(a):

    Nie podoba mi się zdanie, ze może być tylko gorzej. To od Calineczki zależy jak odbierze to i inne określenia. Może wcale jej tonie zrani ☺ Oby! Pozdrawiam gorąco!

  11. Rosaline napisał(a):

    A może warto po prostu odczarować to słowo i wytłumaczyć, że wiele osób używa je, jako potocznego określenia dla ludzi o takiej przypadłości? Dla mnie to słowo nigdy nie miało negatywnego wydźwięku i myślę, że dla wielu osób też nie ma. Wszystko zależy od kontekstu wypowiedzi. Akurat wypowiedź tej kobiety była negatywna, ale dla mnie nie tylko ze względu na słowo karzeł, a ignorowanie dziecka i mówienie o nim, jakby go z Wami nie było. Bardziej niepokoi mnie to zjawisko, gdy obgaduje się dzieci przy nich samych. Tak samo wracając do samego słowa, może ma ono wydźwięk pejoratywny dla starszego pokolenia, nie sądzę żeby młodzi ludzie odbierali je aż tak negatywnie.

  12. weronika napisał(a):

    Dziewczyny !!!! Musze wam powiedziec jedno zawsze tak bylo jest i bedzie bo ktos wie lepiej.Tu nie chodzi o chamstwo bezmyslnosc tylko o przyware wtracania sie do cudzych spraw.Slynne tesciowe sasiadki panie na lawkach przed blokiem kolezanki i inne osoby.Trzeba uzbroic sie w cirpliwosc i umiec sie tzw.odszczeknac.Podam przyklady choc nie mam chorego dziecka o wielokrotnie doprowadzona bylam do wscieklosci.Syn jako male dziecko nosil dlugie wlosy caly czas slyszalam jaki sliczny chlopczyk a byl przcietny tylko musi pani isc z nim do fryzjera.Pytalm a po co? Samej by sie pani przydalo ittd.Baba zawsze odchodzila wscikla.Mowilam rowniz ze nie moge bo lek na wszy lepiej trzyma sie na dlugich wlosach.Jeszcze lepiej skutkowalo.Syn dorosly nosi kucyk a ja mam nastepny problem
    w postaci niestrzyzongo malego dlugowlosego psa.Pytania i rady sa identyczne.Ale nauczona doswiadczeniem nie tlumacze sie tylko mam zestaw odpowwiedzi ktore maiazdza zyczlwe osoby.Takze mamo Calineczki nie przeskoczysz tego problemu musisz sie tylko nauczyc jak z grzeczna bezczlnoscia odpowiedziec.A malej na pytanie co to karzel powiedz ze nie masz pojecia.A ty mamo stosuj odpowiedzi dziecko jest male o cholera ni zauwazylam lekarz jest inngo zdania lub ma pani w zwwiazku z ttym jakis problem bo ja nie.Uwwirz mi mam to przetrnowane i wiele razy zolc mnie zalewala.Zycze malej szczescia !!!

  13. Współczuję :( Wydaje mi się jednak, że to pewnie nie pierwsza i nie ostatnia taka sytuacja w waszym życiu. Nasze społeczeństwo jest bardzo nietaktowne. Życzę CI jak najmniej takich sytuacji.

  14. Marta (mama dwóch córek) napisał(a):

    Domyślam się tylko jakie to musi być dla Ciebie, jako Mamy, trudne… Analizując jednak to co napisałaś, może warto zastanowić się, czy nie lepiej powiedzieć Cali, że tak- jest chora, i jedną z oznak tej choroby jest Jej niski wzrost. Wytłumaczyć, że są takie choroby, których nie da się wyleczyć, jak katar, czy kaszel. Może Jej wtedy łatwiej będzie odnaleźć się w tym wszystkim. Myślę, że rozumiem Twoje intencje i to, co chciałaś osiągnąć mówiąc Cali, że jest zdrowa.

    Niezmiennie w ludziach rozbraja mnie ich tupet i taka dziwna bezpośredniość. Nie wiem, czy pani nie wyłapała, że Cali ma 5lat, więc rozumie całą Waszą rozmowę? Że moje Jej być przykro… To naturalne, że ludzie zauważają Jej odmienność, ale zaczepiać Was??? Dla mnie to nie do pomyślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *