Jakoś tak smutno

Ostatnio mało mnie tutaj bardzo.
Trochę problemów i zmartwień nałożyło się na siebie naraz i nie mam ani czasu ani nastroju do pisania czegokolwiek. Wszystko jest takie strasznie szare i nijakie, chociaż na szczęście dzisiaj pojawiło się małe światełko w tunelu…

Calineczka chorowała od piątku, miała gorączkę, katar i straszny kaszel, narzekała na ból gardła również. Najgorszy był ten kaszel. Bałam się, żeby nie dostała jakiegoś zapalenia płuc, albo oskrzeli. Nie spała praktycznie 3 noce, a jak spała to ja nie spałam i nasłuchiwałam jak oddycha i czy trzeba jechać do szpitala, czy nie. 3 dni też nic nie jadła. Nic oprócz kilku biszkoptów dziennie. Nie chciała, bo jak zaczynała jeść, to zaraz płakała, że boli ją gardło.

Dziś na szczęście mała poprawa. Kaszel się zmniejszył i gorączka się nie pojawiła. W dodatku wrócił apetyt. Dwie miski zupy ogórkowej i jeszcze wyjedzone ziemniaczki z zupy taty świadczą o tym, że Calineczka wraca do zdrowia. Całe szczęście. Oby jutro było jeszcze lepiej.

O reszcie problemów nie chcę na razie pisać. Boli mnie strasznie to, że dzieją się one w Polsce, a ja nie mogę jechać pomóc, czy po prostu być, bo Calineczka chora… Zaraz jak wyzdrowieje to pojedziemy.

_______________________

Z rzeczy bardziej wesołych. Wczoraj zaczął się w końcu długo wyczekiwany sezon żużlowy po zimowej przerwie. Nasza ukochana drużyna wygrała mecz. A po meczu (który oczywiście Calineczka oglądała – bo to kibicka po mamie:D) wstała i ogłosiła: Brawo Niunia Pepko! Co w wolnym tłumaczeniu oznacza oczywiście Unię Leszno. Dziadek jak usłyszał to dumny z wnuczki jest jak paw – bo u nas miłość do żużla to rodzinna jest, z pokolenia na pokolenie przechodzi… :)

A na koniec chciałam Wam pokazać piękny prezent, który dostałam już jakiś czas temu od Moniki z bloga Świat Sikuni – KLIK.
Monika to wspaniała kobieta i bardzo chciałam jej podziękować za ten miły i bezinteresowny gest. Nie – nie kazała mi wspominać na blogu o tym małym podarunku, ale jest mi tak strasznie miło, że ktoś myśli o nas, o Calineczce i chce jej coś podarować, że myślę, iż warto publicznie o tym pisać. Dziękujemy Ci Moniko z całego serca i całujemy Twoje córeczki. ;)
A nasza piękna niespodzianka prezentuje się tak:

Niestety nie mam zdjęć na modelce, bo Cali traktuje spinki jak ogień. Może znacie jakieś sposoby, by zachęcić dziecko do noszenia ozdób do włosów?  :)

26 thoughts on “Jakoś tak smutno”

  1. HeniaP napisał(a):

    To piękny gest ze strony Moniki, czasem własnie taka jedna rzecz, potrafi skutecznie poprawić humor.
    Calineczka to dzielna dziewczynka, życzę Wam dużo zdrówka i trzymam kciuki, by jutro już było lepiej.
    Fajnie, że macie wspólne pasje, to bardzo zbliża :)

  2. Agnieszka M napisał(a):

    Niech szybko zdrowieje, pewnie obie jesteście wykończone. Cudny prezent. Trzymajcie się.

  3. nastusia81 napisał(a):

    Zdrówka dla naszej Małej Księżniczki;) skoro zjadła dwie michy ogórkowej, to znaczy, że wszystko jest na dobrej drodze!
    A Tobie moja droga życzę, by problemy – tu w Polsce – szybciutko minęły, siły, byś dała radę im stawić czoła i z owej walki wyszła obronną ręką;)

  4. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Może niech sama sobie je zakłada przed lusterkiem. Tak "wmuszalam" w siostrę spineczki. I zdrówka życzę aby więcej skarb niechorowal :)

  5. ciąża po czesku napisał(a):

    A kysz…wszytsko co złe!

    A Calineczka może lalę wystroi a potem siebie?

  6. czar-życia napisał(a):

    Zdróweczka dla słodkiej Calineczki, mam nadzieje że te gorsze dni szybko się skończą, pozdrawiam :-)

  7. Marta W napisał(a):

    Cali traktuje je jak ogień, a Lila jak jedzenie… Już nie mam do Niej zdrowia :) A włosy tak Jej rosną, że wszystkie "lecą" na buzię…
    Czasami tak jest, że problemy się piętrzą, a jeśli nie możemy aktywnie ich rozwiązywać, o dołuje nas to tym bardziej. Zdrowie Cali zawsze będzie dla Was najważniejsze, to oczywiste. Ale choróbsko już sobie idzie, także głowa do góry.
    Każdy dowód sympatii i miły gest bardzo cieszą.

  8. Aneta Flow napisał(a):

    Piękny prezent! Najlepszym sposobem chyba jest czas… Bubalowi musiałam ściać grzywkę przez jej awersję do spinek, a wyjatkowo niekorzystnie jej było w krótkiej :/ Po kilku miesiącach, gdy włosy zaczęły jej wchodzić do oczu i utrudniać życie, sama przychodzi i prosi, by spineczkę poprawić.

  9. Se nia napisał(a):

    duzo zdrowka dla Calineczki!! i oby wiosenny wiatr przepedzil wszystkie czarne chmury, ktore sie nad Wami zebraly, glowa do gory :-*

  10. Seuleriel napisał(a):

    Jeśli lubi lalki to niech im zakłada najpierw, albo mamie. :-) Ja zauważyłam że Mili naśladuje mnie. Sama najczęściej mam rozpuszczone włosy, i ona życzy sobie tak samo, ale niestety nie jest to najwygodniejsze, więc zaplatam jej warkoczyk malutki z tych włosów co na buzię lecą.
    Była chwilowa fascynacja ozdobami do wlosów na początku. Bo nowość. ;p
    Niech się poukłada wszystko u Was najprędzej. :*

  11. Agnieszka G. napisał(a):

    Dużo zdrowia dla Calineczki i trochę odpoczynku dla mamuśki :)
    A prezent – super. Jeśli chodzi o spinki, to chyba musi po prostu do nich dojrzeć.

  12. Sabina Trzęsiok-Pinna napisał(a):

    Dużo zdrowia dla Calineczki i wytrwałości dla mamusi! też mam problem ze spinkami i z gumką do włosów- mała ściąga je nieustannie. No cóż, dzieci takie są:). Uściski!

  13. ale LARMO napisał(a):

    Kochana, ściskam i tulę. My też na duży bakier jesteśmy z byciem na bieżąco z powodu chorób. Życzę Tobie, Wam siły:)!!! i przesyłam moc, uśmiech i wiarę, żeby przyjdzie moment wytchnienia, spokoju, oddechu. A Monika jest wspaniałą Kobietą:):):)

  14. Panna Oceanna napisał(a):

    zdrówka! i głowa do góry!

  15. Monika KB napisał(a):

    Zdrowia dla Calineczki. Co do żużla ja jestem z Piły, a przecież Piła żużlem stoi. Przynajmniej kiedyś. Moja rodzina jakoś nie podzielała tej ogólnej euforii. Co do kłopotów. Ostatnio nad nami też rozciągnęła się czarna chmura, ale o dziwo niebo szybko się rozchmurzyło czego i Wam życzę;)

  16. Anna Laurman napisał(a):

    Trzymaj się. Pomyśl, że z perspektywy czasu wszystko nie będzie już wydawać się straszne i podejdź do tego bardziej zadaniowo. Jeżeli da sie jakoś rozwiązać problemy, po prostu to rób. Jeżeli nie masz na nie wpływu, to się nie zamartwiaj bez sensu :)

  17. Przewijka napisał(a):

    Trzymajcie się obie! Bo niesamowicie dzielne jesteście!!! :*

  18. Majerankowo.pl napisał(a):

    Dużo zdrówka dla Cali i wytrwałości dla Ciebie kochana! Zawsze po burzy wychodzi w końcu słonko, pamiętaj :-* jesteśmy z Wami myślami :-) buziaki!!!

  19. Wiola Ch. napisał(a):

    Calineczka musi chcieć takie ozdóbki. Ja tez strasznie nie lubiłam. W gimnazjum dopiero zaczęłam nosić :)
    Życzę dużo zdrówka dla Calineczki i Tobie, żeby Ci się nie dostało choróbki :)

  20. Hania napisał(a):

    Mam nadzieje,ze wszystkie problemy szybko sie rozwiaza. Co do spineczek i innych ozdob to chyba od dziecka zalezy,moja starsza do teraz sciaga wszystkie ozdoby z wlosow i chodzi przymusowo w kitce w czasie dni szkolnych,najmlodsza natomiast sama mi rano gumki do wlosow przynosi:) Moze poczekaj az sama dorosnie do takich ozdobek? :)

  21. małamoda napisał(a):

    Cieszę się, że u Calineczki już lepiej. Życzę dużo zdrówka. A co do ozdób, moja też nie chce ich nosić, myślę że zwyczajnie ją gniotą i ciągną włoski. Takie delikatne te nasze dziewczyny.

  22. Matka Kubiczkowa napisał(a):

    Cieszę się, że Calineczce przechodzi. Może to angina? Teraz w natarciu :( W ogóle, jak nie ma zimy ostrej to później wszystko lata w powietrzu i szuka. Dużo zdrówka Wam życzę i uśmiechu

    Wczoraj zrobiłam bigos i myślałam o Tobie. :)
    A pamiętasz kolczyka, który kupiłam na naszym spotkaniu? Tego samego dna go założyłam i myślę cały czas o Twojej pachnącej wiatrem młodość ilekroć metal zastuka o szkliwo :)

  23. Anulek napisał(a):

    Witaj, czytam od jakiegoś czasu Twojego bloga, bardzo mi przykro, że macie gorszy okres w życiu :(.
    Co do ozdób, myślę, że to zależy od indywidualnych upodobań każdego młodego człowieka, ja mam Synka, który uwielbia różnego rodzaju ozdoby do włosów, a już najbardziej opaski (może dlatego, że tylko je umie sam założyć). Nie gardzi tez spinkami, jak tylko jakąś znajdzie, zaraz przynosi i pokazuje na swoją główkę. Czasem jest ciężko, bo ma dosyć krótkie włoski, ale jeśli przypnie Mu się spinkę choć na chwilę, to jest dumny, jakby Mu kto koronę na głowę wsadził :). A Cali pewnie dorośnie do ozdóbek i innych takich, podejrzy koleżanek i też będzie chciała :).
    Pozdrawiam serdecznie.

  24. mikimaglos napisał(a):

    Też mam jakieś zejście ostatnio, taki to jakiś dziwny czas, trzeba to przetrwać.
    Spokojnych Świąt dla Was!

  25. Współczesna Mama napisał(a):

    Zawsze w końcu wychodzi słońce :)) Pozdrawiam i ślę całusy :)

  26. Megi W napisał(a):

    ale mily gest!

    AWam kochani wesolych i zdrowych świąt, by wszystkie problemy się wyprostowały i byście wyszli na prostą. Czasem i tak sie zycie uklada, ze nie zawsze jest sie na fali.
    pozdrawiam cieplutko i zdrówka dla córeczki*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *