Inwałd Park

Wróciliśmy z wakacji. Naładowaliśmy akumulatory i pełni sił wracamy do codzienności… Choć powiem Wam, że jest ciężko. Miesiąc bez komputera, internetu i całej tej otoczki fejsbukowo – blogowej sprawił, że nie mam jakoś natchnienia by znów do tego wracać. Myślę, że potrzebuję troszkę czasu, by wrócić z powrotem na swoje tory, by wszystkie trybiki zadziałały tak jak mają działać. Pocieszam się faktem, że w sumie są wakacje i sezon ogórkowy wszędzie, więc i Wy pewnie wypoczywacie i nie macie czasu na czytanie moich wypocin. :)

 

Przed wyjazdem na wakacje zaczęłam opis trzech parków rozrywki jakie odwiedziliśmy w Małopolsce. Postanowiłam, że zakończę tutaj ten mini cykl, żeby wszystko było po kolei. Jeśli ktoś nie czytał części pierwszej może to nadrobić tutaj: Trzy dni – trzy parki rozrywki.

 

Drugim parkiem rozrywki jaki odwiedziliśmy był Inwałd Park w Inwałdzie. Tutaj również jest to kilka parków rozrywki w jednym miejscu. Są to kolejno: park miniatur z lunaparkiem, park dinozaurów, wioska średniowieczna, mini zoo i park Jana Pawła II… I powiem Wam szczerze – tak jak bardzo zachwyciliśmy się Zatorlandem, tak bardzo tutaj byliśmy zawiedzeni… Ale od początku.

 

Zwiedzanie Inwałd Park zaczęliśmy od parku miniatur. Był on podzielony na dwie części – najpierw zabytki ze świata, potem zabytki polskie. Miniatury prezentowały się bardzo fajnie. Jednak przy wszystkich była podana informacja o skali 1:25, co wydaje mi się nieprawdziwe, bo niektóre miniatury były naprawdę malutkie, a niektóre takie, że można było do nich wejść, a skala wszędzie taka sama… Wydaje mi się więc, że coś z tą skalą było nie tak, ale może się mylę, jeśli tak to mnie poprawcie. ;)

Minusem był też fakt, że był niesamowity upał a w całym parku nie było w ogóle cienia, żadnych drzew, czy miejsca gdzie można by na chwilę ochłonąć. Zraszaczy też nie było.

W parku miniatur był lunapark, niby darmowy… Było tam kilka atrakcji między innymi dmuchany zamek, karuzela, mini pociąg, diabelski młyn i łódź piracka. Do tego była jedna atrakcja – rwąca rzeka, płatna 12 zł… I wiecie co mnie tam bardzo zniesmaczyło? Na żadne darmowe atrakcje nie wpuścili Calineczki, bo niby była za mała. Na nic tłumaczenie, że ma prawie 4 lata, czy pokazywanie aktu urodzenia, nie wpuścili i koniec, bo to niby niebezpieczne… Ale na atrakcje płatną wpuścili ją bez problemu, mimo, że moim zdaniem była naprawdę ekstremalna. Ważne, że zapłaciłam 12 zł, wtedy niebezpieczeństwo od razu zniknęło. Dla mnie po prostu śmiechu warte!

Kilka zdjęć z parku miniatur:

DSC_0250 DSC_0305 DSC_0307 DSC_0349

 

Z parku miniatur pojechaliśmy darmową ciuchcią do mini zoo „kucyk”. Na stronie widniała informacja, że znajduje się tam:

  • 40 gatunków zwierząt
  • przejażdżki ciuchcią
  • wioska indiańska
  • szałas
  • eko-warsztaty
  • jazda konna
  • park zabaw

Oczywiście na stronie wszystko ładnie wygląda, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Park zabaw to małpi gaj postawiony w mega wielkim słońcu, do którego nie dało się wejść. Wioski indiańskiej nie było. Zwierzątek było mało, większość pochowało się przed upałami, niektóre klatki były puste. Całe mini zoo było dość zaniedbane. Wszędzie wysokie zielsko i trawa, nic nie było widać. W dodatku chodzenie po zoo jest niemożliwe z wózkiem, a noszenie dziecka na rękach jest dość męczące. Dużo nie pooglądaliśmy z tego powodu, zwłaszcza, że większość klatek było pustych, więc nawet nie opłacało się chodzić. Dłuższą chwilę spędziliśmy na karmieniu zwierzątek, gdzie za 5 zł można było kupić dla nich karmę. W mini zoo miało być też ognisko i możliwość zakupienia dań przygotowanych na ogniu, jednak nic z tych rzeczy… Nawet miejsca na ognisko nigdzie widać nie było. Był za to sklepik, gdzie można było kupić stare paluszki, lody i coś do picia. :)

DSC_0384 DSC_0388 DSC_0400 DSC_0416 DSC_0433 DSC_0436

 

Z mini zoo pojechaliśmy do wioski średniowiecznej. Tutaj nasze humory się trochę poprawiły. Było tam kilka chatek a w każdej chatce bardzo mili młodzi ludzie, którzy pokazywali różne rzemiosła. W jednej chatce Cali z tatą wyrabiała serduszko z metalu, w innej chatce robiła miseczkę z gliny, a w jeszcze innej pani pokazywała przędzę. Było to bardzo fajne i ciekawe. W końcu zauważyliśmy jakiekolwiek zainteresowanie turystami. Potem poszliśmy oglądać ruchome smoki, które również były w tej wiosce. Jeden nawet ział ogniem i śpiewał piosenkę. :)

Kiedy już wszystko obejrzeliśmy, poszliśmy wyżej do średniowiecznej warowni. Był tam zamek, mur obronny, sala tortur i zbrojownia. Bardzo ładne miejsce. Była tam też królewska restauracja, gdzie wystrój był ciekawy, ale do jedzenia niestety tylko kebab, bigos i rosół, który smakował jak woda z kostką rosołową. Ogólnie w całym Inwałd Parku miało być kilka restauracji z dobrym jedzeniem, a w sumie nic oprócz fast foodu nie można było nigdzie kupić.

DSC_0442 DSC_0444 DSC_0469 DSC_0473 DSC_0479 DSC_0481 DSC_0514 DSC_0538 DSC_0565 DSC_0575 DSC_0583

Z wieży średniowiecznego zamku widzieliśmy dinopark i stwierdziliśmy, że nawet do niego nie pójdziemy, bo nie zachwyca. Do parku Jana Pawła II natomiast nie poszliśmy, bo z tego co przeczytaliśmy nie było tam nic co mogłoby zainteresować Calineczkę, a byliśmy już zmęczeni.

 

Podsumowując: Wstęp do Inwałd Parku kosztował 69,90zł, czyli o 10 zł więcej niż do Zatorlandu, a był dużo gorszy i miał dużo mniej atrakcji. Do dzisiaj żałujemy wydanych pieniędzy, bo naprawdę nie było tam zbyt wielu ciekawych rzeczy. I wątpię byśmy kiedyś do Inwałd Parku wrócili.

16 thoughts on “Inwałd Park”

  1. Nianio born to be wild napisał(a):

    Dzięki za recenzję miałam chęć się wybrac z Młodym ale z tego co widze to tylko średniowieczna warownia i pasjonaci, którzy tam byli warci sa pokazania. Szkoda, ze własciciele uważają że nie warto inwestować w dzieci

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Oj szkoda, szkoda… Faktycznie jedynie to średniowiecze było ciekawe – chyba można kupić bilet na wejście tylko do jednego parku, ale pewna nie jestem.

  2. marcelkowamama napisał(a):

    Bardzo dobrze,że o tym piszesz bo szkoda kasy na takie miejsca gdzie tylko na kasę naciągają a zobaczyć i tak nie ma co..

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Dokładnie, szkoda kasy. :)

  3. Rivulet napisał(a):

    Inwałd to super sprawa, mnie też kusi :) Tylko ceny dla nas, niestety, zbyt wysokie :/

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Rivulet – zdecydowanie bardziej polecam Zatorland – taniej i więcej atrakcji. ;)

  4. Maamaa BaalBinkaa napisał(a):

    Szkoda, że mój Filip za głupiutki na takie atrakcje :( Pocieszam się, że w przyszłym roku już będzie bardziej rozumiał pewne rzeczy i zwiedzanie z nim będzie wtedy przyjemniejsze :)

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Maamaa BaalBinkaa – my też z takimi wyjazdami czekaliśmy aż Cali trochę podrośnie i będzie rozumiała choć trochę co ogląda. Teraz na szczęście lubi podróżować i zwiedzać. ;)

  5. Ogarniam Wszechświat napisał(a):

    Jakie piękne serduszko! Co do skali, to przecież w naturalnych rozmiarach też nie są wszystkie równe :)
    Też się ostatnio zawiedliśmy Dinoparkiem w Ochabach Wielkich, niestety ktoś zainwestował w infrastrukturę, ale zająć się turystami to już się nie chciało…

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Ogarniam Wrzechświat No ja wiem, ale tam na przykład wychodziło, że dworzec w Cieszynie jest co najmniej tak wielki jak piramida itp… :)

  6. Antyterrorystka napisał(a):

    Już widzę moją Młodą w akcji zwiedzania :)

  7. agata napisał(a):

    No tak, jak płacisz to od razu niebezpieczeństwo znika… dobrze chociaż, że Malutka zadowolona, co po niej widać :)

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      agata no właśnie, byle tylko zapłacić i od razu nic nie jest niebezpieczne. :)
      A Calineczka zawsze jest zadowolona i ze wszystkiego. :P

  8. zielonamatka napisał(a):

    My byliśmy w Inwałdzie 2 razy, raz zwiedzaliśmy Park Miniatur, a drugim razem Park Dinozaurów i wydaje mi się, że aby dobrze zwiedzić każdy z Parków potrzeba przynajmniej pół dnia. A obskoczenie wszystkich pięciu w jeden dzień to po prostu męczarnia i nie dziwię się, że Wam się nie spodobało. Wydaje mi się, że po prostu kiepsko trafiliście, bo w ten weekend było bardzo upalnie i wcale się nie dziwię, że zwierząt w Zoo nie uświadczyliście. Mnie się osobiście podobało i na pewno będziemy do Inwałdu wracać:)

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Być może źle trafiliśmy, nie twierdzę, że nie… Ale najbardziej wkurzyła mnie ta akcja z atrakcjami, a jestem uczulona na coś takiego. :) Zdecydowanie bardziej podobało mi się w Zatorlandzie i jeśli miałabym wrócić to właśnie tam. ;)

  9. kropka306 napisał(a):

    Oj, skąd ja to znam, jak się zrobi przerwę w pisaniu, to potem człowiek wraca, wraca i wrócić nie może ;) Też mamy takie zdjęcia z kozami, one tak smyrają tymi mordkami, aż miałam ochotę je wyściskać :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *