Im więcej tym mniej

W sierpniu byłyśmy na cudownym urlopie. podczas którego mocno naładowałyśmy akumulatorki. Chciałam Wam go opisać, ale wiadomo jak u mnie z systematycznością i natchnieniem – zwłaszcza ostatnio… Tak długo się do tego zbierałam, że… Mamy już koniec września. No cóż. Nie wrzucę Wam tu opisu urlopu i wydarzeń jak z pamiętniczka, co i kiedy robiliśmy… Będzie to raczej garść przemyśleń, jakie mnie naszły podczas wyjazdu… A na końcu mnóstwo zdjęć. :)

Pierwszy dzień naszego urlopu przypomniał mi jedną rzecz. Wiem to w sumie już od dawna, ale teraz wydało mi się tak tak bijące w oczy, że chcę się tym z Wami podzielić. Właściwie to nie jest nic odkrywczego, tylko niestety człowiek często o tym zapomina. Ja ostatnio szczególnie.

 

Jak powiedzieć to najkrócej? Czym mniej tym więcej… Po prostu. A celem naprawdę nie jest cel, tylko droga do niego… Człowiek jedzie na urlop z ambicjami i planami na temat tego, co chciałby zobaczyć. Chce wyciągnąć z tych kilku dni maksymalnie jak najwięcej… W końcu tyle pieniędzy kosztuje wyjazd, trzeba go jak najbardziej wykorzystać, no nie? Tylko potem często się staje, że miły wypoczynek zmienia się w pogoń za niczym… Ciągle myślimy, co jeszcze musimy zdążyć zobaczyć, gdzie jeszcze nie byliśmy… A z dziećmi to wcale takie łatwe i przyjemne nie jest… One w końcu mają zupełnie inny plan na wakacje… Dzieci lepiej niż my, dorośli potrafią cieszyć się każdą chwilą, najmniejszą drobnostką… Żyją tu i teraz. Nie myślą nad tym, co by jeszcze mogły… Myślą, co mają teraz. I są szczęśliwe.

 

Podczas naszej kolejnej wizyty w Zakopanem doszłam do takich właśnie wniosków… Zatrzymałam się na chwilę i pomyślałam: Kurcze, nieważne co zwiedzimy, ile atrakcji uda nam się odhaczyć… Ważne, żeby Calineczka była zadowolona i szczęśliwa… Żeby jej się podobało… A najważniejszy jest po prostu uśmiech i spędzanie czasu razem. Dlatego wiele chwil spędziłyśmy w strumyku, chodząc po kamieniach i chlapiąc wodą… Na spacerach… Na wspólnej zabawie. Obydwie tego potrzebowałyśmy. Spokoju i odpoczynku, bez zamartwiania się tym, co będzie.

W głowie czasem przemykały mi obrazy tych wszystkich pięknych miejsc, które mogłabym zobaczyć, a których nie widziałam… A jednocześnie wyobraźnia podsuwała mi przed oczy świat dzieci, kolorowy i pełen zabawek.

 

Potwierdziło się to, co wiem już od dawna… Im więcej mamy możliwości i wariantów, tym bardziej nie wiemy gdzie najpierw… I chodzimy wszędzie… A to tak naprawdę nas strasznie ogranicza… Przez to przeżywamy wszystko tylko połowicznie, dlatego, że zaraz idziemy dalej, nie zatrzymując się na dłużej, nie zastanawiając się nad niczym… Nie tylko na urlopie, ale i w życiu działamy dokładnie tak samo. Warto czasem się zatrzymać i wyciągnąć z jednej małej chwili maksimum.

Oczywiście nie jest problemem włożyć dzieci do wózka, czy nosidełka i iść z nimi na koniec świata… Jednak warto się czasem zastanowić, czy dzieci właśnie tego chcą… Czy nie lepiej dla nich będzie po prostu zatrzymać się na chwilę… Usiąść na placu zabaw i pozwolić im się bawić.

 

Dlatego jeśli gdziekolwiek ze swoimi dziećmi pojedziecie, bądźcie z nimi tu i teraz. Cieszcie się każdą chwilą i wyciągajcie z niej ile się da. Nam się to zdecydowanie udało. Wszystko, co będziecie robić, róbcie dlatego, że możecie, a nie bo musicie. :)

 

 

Nasz urlop nie byłby tak wspaniały, gdyby nie to, że spędziłyśmy go z osobami, które są nam bliskie, i na które zawsze możemy liczyć. Towarzyszyli nam: Monika i Mikołaj. Monikę pewne wielu z Was kojarzy z bloga Zawód Kobieta. Ugościł nas z kolei Karol w hotelu Sośnica. Cudowne miejsce, gdzie zdecydowanie czuć klimat Zakopanego. Na pewno nie raz jeszcze z wielką chęcią tam wrócimy.

Zobaczcie sami jak fajnie się bawiliśmy:

 

 

11 thoughts on “Im więcej tym mniej”

  1. maya napisał(a):

    Calineczka – jak fajnie! Milo zajrzec u Ciebie do Zakopanego! Pozdrawiam!

  2. Nikola Tkacz napisał(a):

    Życie chyba trochę narzuca takie schematy, że trzeba ciągle dużo i intensywnie, ciągle coś. I zapominamy, że wakacje są od tego, żeby nic nie musieć.

  3. Klaudyna napisał(a):

    Wychodzę z podobnego założenia – nieważne gdzie, ważne, byle dziecko było zadowolone, a my spokojni. Chętnie zwiedzamy nasze okolice i różne ciekawe lokalizacje na Śląsku, bo jest tu całe mnóstwo atrakcji i wcale nie uważam, że na wypasionych wakacjach w Chorwacji czy na Bali córka byłaby szczęśliwsza ;)

    Piękne zdjęcia, miło popatrzeć na bajeczne widoki i szczęśliwą rodzinę :)

  4. Ania W napisał(a):

    Świetna z was rodzina! Ja zawsze jeżdże z takim planem, że z wywieszonymi językami przeganiam wszystkich :) z dziećmi tak się nie da i taki już urok takich wyjazdów. I dobrze, bo można odpocząć i na spokojnie odwiedzić kilka miejsc. Najważniejsze, to żeby wszyscy byli szczęśliwi :)

  5. isabell napisał(a):

    W Zakopanem nigdy nie byłam, jakoś mnie nie ciągnie w te rejony. Jednak bardzo ważne jest to co napisałaś, nie liczy się czy zobaczymy dokładnie, to co sobie wymyśliliśmy, że chcemy zobaczyć. Najważniejsze jest cieszyć się tym co jest tu i teraz, a co jeszcze ważniejsze – trzeba się cieszyć każdą chwilą spędzoną z rodziną :)
    PS. Bardzo piękne imię wybrałaś dla córeczki :)

  6. Lucy eS napisał(a):

    Fajne, wartościowe wnioski. Oby zostały w życiu dłużej niż wakacyjna opalenizna.

  7. Natalia napisał(a):

    Zgadzam się z Twoim podejściem do życia. Zazwyczaj więcej nie znaczy lepiej. Pozdrowienia!!!

  8. Rivulet napisał(a):

    O, byłyście u nas :) Do tężni solankowej w Wieliczce to sobie spacerkiem chodzimy…
    A pierwsza fotka z Tatrami – rewelacja!!!!
    Wspaniale, że sobie odpoczęłyście :))) I masz rację, trzeba się cieszyć chwilą i uczyć tego od dzieci :)

  9. Asia napisał(a):

    To pierwsze zdjęcie w nagłówku jest tak piękne, że powinniście je oprawić i gdzieś powiesić. Jest fantastyczne!

    A relacja, jak z pamiętniczka? Niepotrzebna. To właśnie te przemyślenia się liczą, a nie skrupulatne notowanie, co się działo w każdej minucie.

  10. Nina napisał(a):

    Mam takie samo podejście. Świetny wpis. Pozdrawiam serdecznie.

  11. Ania napisał(a):

    Świetny urlop, a buziaki uśmiechnięte najważniejsze :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *