Gwiazd naszych wina

„Gwiazd naszych wina”

Obejrzałam ten film i nie potrafię
dojść do siebie.
Bardzo dołuje mnie tematyka około
rakowa, wracają wspomnienia, budzą się uśpione demony strachu, a
jednak ciągle to robię! Oglądam takie filmy, czytam książki.
Czasem myślę, że to coś w rodzaju
wrodzonego masochizmu… A może to tylko kolejna chęć
uświadomienia samej sobie, że ani na chwilę nie możemy przestać
się bać?
Film jak film… Jest dziewczyna, jest
chłopak, obydwoje mają raka, przeżywają piękne chwile, zakochują
się w sobie, są szczęśliwi, a na końcu jedno z nich umiera.
Przeczytałam na jednym forum, że to
nic specjalnego, normalny „schemat rakowy” jak w każdym filmie,
więc już to się nudne robi. Być może to prawda. Jednak nikomu
nie życzę takiego schematu.
Podejrzewam, że film powstał właśnie
po to by wyciskać łzy, i by wiele osób go zapamiętało. Mam
świadomość tego, że to typowa produkcja, która ma na celu
wzbogacić jej twórców. Jednak nie potrafię przejść obojętnie
wobec takich filmów.
Być może dlatego, że po części
wiem co przeżywają główni bohaterowie. A raczej rodzice głównych
bohaterów. W filmie zostały powiedziane mądre słowa: Od dzieci
chorych na raka bardziej boją się tylko rodzice dzieci chorych na
raka. Zgadzam się z tymi słowami. Zawarty jest w nich cały,
ogromnie wielki ciężar jaki noszą w sobie rodzice chorych dzieci.
Oglądając takie filmy uświadamiam
sobie jeszcze dosadniej jakie kruche jest życie. Jak szybko możemy
wszystko stracić. Uświadamiam sobie również fakt, że często
chemioterapia i przeszczep nie załatwiają sprawy, bo nigdy tak
naprawdę nie wiadomo, czy nie nastąpi odrzut, albo przerzuty.
Przez takie filmy boję się jeszcze
bardziej.
Niestety nikt nie powiedział, że
życie jest sprawiedliwe i należy cieszyć się tym co mamy, bo
nigdy nie wiadomo kiedy możemy to stracić. To rzecz, którą także
ten film powinien uświadomić. I to, że nawet będąc w sytuacji
bez wyjścia należy korzystać z życia. Bo tylko to nam wtedy
pozostało…

18 thoughts on “Gwiazd naszych wina”

  1. burzynka patyczak napisał(a):

    Niby wiemy, że trzeba cieszyć się życiem, że mamy korzystać z każdej chwili życia, smakować je… Ale w codziennym biegu tę wiedzę gdzieś się zatraca i gubi. A dobry film czy książka potrafi nas postawić do pionu i nakrzyczeć na nas: "Widzisz? Obiecałaś przecież sobie, że będziesz cieszyć się tym, co masz! Więc dupa w troki i przestań narzekać, bo tracisz tylko czas!" Lubię!!!

  2. Kropkowo :-)))) napisał(a):

    Prawda jest taka, że żeby NAPRAWDĘ cieszyć się dniem, każdą chwilą i tym kogo się ma i co się ma trzeba do tego "dojść" samemu. Niestety, prawda jest też taka, że to "dojście" bywa bolesne bo wiąże się z doświadczeniami i przeżyciami raczej z tych cięższych…

  3. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Musze to obejrzeć ja chyba też to masochistow się mogę zaliczyć w tym temacie…

  4. Anonimowy napisał(a):

    nie lubie oglądać takich filmów….. przerażaja mnie choc to jest rzeczywistośc…..
    takie scenariusze pisze samo zycie…..
    serdecznosci

    a to mój nowy adres
    http://leptir-visanna7.blogspot.com/

  5. Cukromania napisał(a):

    dlatego ja takich wyciskaczy łez unikam jak ognia…

  6. Tosia napisał(a):

    Po takich filmach ludzie uświadamiają sobie, że każdy dzień może być ostatnim… i przez chwilę celebrują każdą chwilę, ale później wszystko wraca na utarte tory

  7. Elenka napisał(a):

    Ja z rakiem nie "związana" a przeżywam…
    Są filmy, książki które przez własne doświadczenia odbieramy mocniej niż inni…

  8. Kusiątka napisał(a):

    Ja uciekam od tematu tak daleko jak tylko sie da, jestem typem wypieracza :)

  9. Mama Pietruszki napisał(a):

    Ja też "unikam". Strasznie płaczę na smutnych filmach.

  10. Aneta Flow napisał(a):

    Nie widziałam jeszcze tego filmu, muszę koniecznie znaleźć na niego czas.

  11. nataszkowiec napisał(a):

    Ja niestety nie jestem w stanie oglądać tego typu filmów.
    Pomimo tego że mam raczej świadome podejście do śmierci.

  12. czar - życia napisał(a):

    Takie filmy przyciągają, ale są tak bardzo smutne, że staram się ich unikać, bo później trudno zapomnieć…

  13. kropka306 napisał(a):

    To chyba nie masochizm, tylko pewnego rodzaju sposób na uwolnienie negatywnych emocji. Czytając Twojego bloga mam wrażenie, że taki film wyciska Ci łzy, po to, byś mogła je za chwilę otrzeć i ruszyć do przodu z uśmiechem i optymizmem :)

  14. Anna Niezgódka napisał(a):

    fajny szablon, widzę,że mnie tu trochę nie było
    filmu chyba nie widziałam,przynajmniej po tytule nie kojarzę

  15. samotna_droga napisał(a):

    Trochę się zwiodłam bo nie ma nagród przeze mnie ufundowanych, ale cóż przynajmniej udział w konkursie będę miała jako uczestnik ale muszą pomyśleć koncepcję.

  16. Wiola Ch. napisał(a):

    O jak się tu zmieniło. Fajnie :)
    Nominowałam Cię do Libster Blog Award. Zapraszam do mnie

    1. Wiola Ch. napisał(a):

      Zapraszam w wolnej chwili do mnie. Piszę książkę i poszukuję czytelników, komentarzy czy to co pisze się podoba. Zapraszam
      http://ksiazka-bez-tytulu.crazylife.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *