Dzisiaj kontrolowałyśmy onkologa! :)

Pojechałyśmy z Calineczką dzisiaj na kontrolę onkologiczną do szpitala. Pół roku już tam nie byłyśmy. To była pierwsza nasza tak długa pauza w kontrolowaniu. Nie powiem – stresa miałam niemałego.

Co tu dużo mówić? Moja odważna dziewczyna znów dała radę! Przy odbiorach krwi nie uroniła nawet łezki. Chwilkę tylko pokrzyczała na lekarkę, ale potem dostała w prezencie lizaka i pierścionek, więc jej przeszło.

Dzielna z niej kobietka. Wchodzi, siada na kozetce, a po wszystkim mówi: Noo, to idziemy na śniadanko, głodna jestem. :)

Cieszę się bardzo, że okres buntu i wielkiej histerii na sam widok szpitala i lekarzy mamy już za sobą. Dla mnie to dużo mniej stresu.

 

Po śniadanku i odbiorach krwi poszłyśmy do ośrodka szczepień. Ostatnio pobierali Calineczce krew, żeby sprawdzić ile jej organizm wytworzył przeciwciał na poprzednie szczepienia, żeby wiedzieć, czy szczepionki się przyjęły. Nastraszyli mnie, że u dzieci po przeszczepie, gdzie odporność jest słabsza, niektóre ze szczepień trzeba powtarzać nawet kilka razy, bo osłabiony organizm produkuje za mało przeciwciał. Bardzo się denerwowałam kolejnymi kłuciami Calineczki, ale okazało się, że świetnie się ona wybroniła. Na każdą chorobę wytworzyła przeciwciała. Nic nie trzeba powtarzać. Lekarki były zdziwione i zadowolone. To oznacza, że jej organizm wcale nie jest taki słaby. :) Dzisiaj zaszczepiłyśmy się tylko na grypę. Mam nadzieję, że tak jak rok temu obędzie się bez żadnych komplikacji i Calineczka nie będzie miała nawet katarku, ani podwyższonej temperatury.

 

Ze szczepień udałyśmy się do poczekalni oddziału onkologicznego, żeby czekać na wyniki. Zawieszał się coś system w szpitalu i trzeba było czekać dłużej niż zwykle. Po dwóch godzinach Calineczka zaczęła już się nieźle nudzić, a ja denerwować… Ale wtedy przyszli do nas Oliva i Rene – clowni szpitalni. Zabawiali Calineczkę, opowiadali żarty, puszczali bańki mydlane, grali na gitarze. Super sprawa. Calineczka pierwszy raz miała do czynienia z clownami w szpitalu – kiedy tam leżała, była za malutka, by coś z tego rozumieć, więc jej nie odwiedzali. Teraz na własne oczy widziałam ile oni potrafią dać uśmiechu i radości dzieciom. Wiem, że są bardzo potrzebni i mają ważną misję do zrealizowania.

 

W końcu po kilku godzinach czekania dostałyśmy wyniki… A jakie one są? To pokaże Wam Calineczka na poniższych zdjęciach:

IMG_3870

IMG_3869

11 thoughts on “Dzisiaj kontrolowałyśmy onkologa! :)”

  1. cosmomama napisał(a):

    Cudownie! Inaczej być nie mogło, wyniki badań musiały być dobre :D

  2. Rivulet napisał(a):

    Dzielna kochana dziewczynka :)) Super!

  3. Tosinkowo napisał(a):

    Moja ulubienica dzielna! Brawo Calineczko :***

  4. marcelkowamama napisał(a):

    Brawo!Brawo!Inaczej przecież być nie mogło,tak żywiołowa dziewczynka musiała dać radę!!Wiedziałam,że wszystko będzie dobrze.

  5. Lailapeak napisał(a):

    Cudowne wiadomości!
    Dzielna Dziewczyny! :)

  6. meandmyspace.pl napisał(a):

    Dzielna dziewczyna, życzę Wam odbierania już tylko takich dobrych wyników badań :)

  7. megi napisał(a):

    Wspaniale! Malenka, idziesz do przodu jak burza!:-)

  8. Sylwia N napisał(a):

    Dzielny aniołek!!! Tak trzymać. A wyniki musiały być rewelacyjne, i każde następne też! Bo wszyscy trzymamy kciuki za Cali :)

  9. Henia napisał(a):

    wspaniale, dzielna dziewczynka :))

  10. czar-życia napisał(a):

    Brawo Calineczo !!! Bardzo odważna dziewczynka :-)

  11. Tiny Teaspoon napisał(a):

    Super, dzielna dziewczyneczka :* Czyżby do szpitala zawitała Fundacja Dr Clown? Są bezbłedni :))) pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *