Dzień jak co dzień…

Ostatnio każdego dnia rano motywuję się do tego, żeby wstać z łóżka… Kiedy zadzwoni budzik, nie mam ochoty się podnieść. Nie chcę zaczynać kolejnego dnia. Jakoś się jednak motywuję, bo tak trzeba… Najpierw idę pod prysznic i tam płaczę. Żeby woda zmywała moje łzy. Żeby nie było ich widać… Płaczę tak długo, aż czuję, że zaczyna mi ich brakować… Potem idę do pokoju, ubieram się, ale nawet za bardzo nie przywiązuję uwagi do tego w co. Wyciągam pierwsze lepsze ciuchy z góry. Potem robię sobie kawę, szykuję śniadanie dla Calineczki i ją budzę. Cali się ubiera i idziemy razem do przedszkola. Po drodze rozmawiamy i żartujemy. Zakładam wtedy sztuczną maskę z uśmiechem, bo muszę. Dla niej muszę być wesoła i taka jak zawsze. Bo ona nie może cierpieć przez moje problemy. Kiedy już ją odprowadzę, kieruję się do pracy. Wtedy droga jest trudniejsza, bo jestem sama i trudniej odgonić mi złe myśli. Na szczęście nie spaceruję długo – to zaledwie 300 metrów…

 

W pracy jestem zajęta i również dużo nie myślę. Bardzo lubię swoją pracę… I czasem się zastanawiam, czy dlatego, że strasznie podoba mi się to, co robię, czy właśnie dlatego, że jestem zajęta i moje myśli skupiają się na czymś zupełnie innym… W każdym razie naprawdę ją lubię… Chociaż czasem zdarza mi się załapać „zawiechę” i różne myśli znów wracają. Wtedy zazwyczaj idę do kibla, żeby nikt nie widział moich oczu i tego, że znów się rozklejam. Nienawidzę tego, że jestem taka… No wiecie, że szybko się rozklejam. Nigdy tego w sobie nie lubiłam, ale jestem taka odkąd pamiętam.

Po 8 godzinach kończę pracę i idę po Calineczkę do przedszkola. Mamy kilka godzin na zabawy i wygłupy. To najlepsze godziny podczas całego mojego dnia. Jedyne, w których się uśmiecham i w których odczuwam autentyczną radość.

 

Niestety jednak szybko nadchodzi wieczór, Calineczka zasypia wtulona we mnie, a ja wtedy daję upust emocjom, które tak dusiłam w sobie przez cały dzień. I płaczę cicho w poduszkę. Tak cicho, żeby jej nie obudzić… Płaczę aż w końcu nadchodzi sen, czasem to trwa dłużej, czasem zasypiam od razu. Jedyny pozytyw jest taki, że po całym tym zmęczeniu nic mi się nie śni… Widzę po prostu ciemność. Ciemność, która otacza mnie każdego dnia.

A rano budzę się i znów od nowa…

7 thoughts on “Dzień jak co dzień…”

  1. Tigi napisał(a):

    oj, wiesz, że brzmi jak depresja? sama to przerabiałam. może zastanów się nad odwiedzinami u lekarza albo psychoterapeuty? życie życiem, smutek smutkiem, ale jeśli to depresja lub jej początki, to naprawdę fachowiec może pomóc. i potem tylko jest smutno, a nie tak, że żyć się nie chce.

    tak czy tak, przytulam Cię mocno. dzięki, że piszesz. jeśli choć trochę Ci to pisanie pomaga, pisz. wywalaj z siebie, wypisuj. żeby było choć ciut ciut lżej. a my tu jesteśmy, żeby Cię wspierać jak możemy. przytulam Was obie:*

  2. Seu. napisał(a):

    O nie :-( pewnie nie pamiętasz ale ja bardzo dobrze – taką mamę Calineczki poznałam kilka lat temu. Jak wtedy tulilam Cie w myślach, tak robię to dziś. Całym sercem z Wami.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Pamietam bardzo dobrze i dziękuje.

  3. Megi napisał(a):

    Bardzo mi przykro…nie mogę napisac Ci,ze rozumiem. Ale przykro mi,ze musisz przez to wszystko przechodzić, mam nadzieję że z każdym tygodniem,miesiącem będzie lżej. Ściskam.

  4. marysia_mb napisał(a):

    Tak mi przykro :(

  5. Leptir napisał(a):

    mój Boże….. płacz jest czasami potrzebny bo oczyszcza duszę, ale nie możesz cały czas płakać….. odrzuc to co złe, co nie było dla ciebie dobre….
    nie wiem jak wyniki Cali – bo to inny problem…..
    ale chyba nie przez to płaczesz…..
    przytulam cie mocno, nie pocieszam, bo wszystko co złe musisz sama przepracować, ale wierz mi i w deszczu czasami przebiją sie promienie słoneczne aby póxniej opromienic wszystko dokoła.
    Tego ci życzę, jestes silna i dasz radę, a dla Wikuni buziaczki

  6. Rivulet napisał(a):

    Przytulam z całego serca… I życzę żeby znowu wróciło dla Ciebie światło :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *