Dlaczego zdecydowałam się na in vitro

in vitro

Długo biłam się z myślami, czy temat, który dzisiaj poruszę nadaję się na bloga, czy nie… Wiem, że jest on dość kontrowersyjny i różni ludzie różne opinie posiadają. Same słowa IN VITRO budzą w nas skrajne emocje… Jednak sprawa dotyczy mnie bezpośrednio, dlatego postanowiłam, że nie będę milczeć…

Z tytułu wpisu wywnioskowaliście pewnie, że razem z M. pochodzimy do in vitro, dlatego nie będę Wam tego oznajmiać. Zresztą – wspomniałam już o tym dość ogólnikowo we wpisie Drugie dziecko…? Co Ty na to? Dzisiaj bardziej skupię się na tym, dlaczego…

Jak wiecie – Calineczka jest chora. Ma taką mutację genu, która powoduje karłowatość i wrodzony brak odporności. Jest to dość ciężka choroba, które cechuje się bardzo niskim wzrostem, a do tego konieczny był przeszczep szpiku kostnego, żeby Cali mogła żyć. Długo walczyliśmy o jej życie, nadal walczymy.

W badaniach genetycznych, które zaraz po zdiagnozowaniu Calineczki, wykonali nam lekarze, wyszło, że zarówno ja, jak i mój mąż mamy w sobie mutację genu. Obydwoje jesteśmy nosicielami choroby, którą ma Calineczka. Szansa na spotkanie się dwojga ludzi z dokładnie taką samą mutacją są naprawdę nikłe. A jednak my się spotkaliśmy, pokochaliśmy a z tej miłości powstała nasza cudowna Calineczka. :)

Obydwoje jednak jesteśmy obciążeni chorobą i istnieje naprawdę ogromne ryzyko, że każde nasze kolejne dziecko będzie chore w takim samym, bądź większym stopniu niż Calineczka.

Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na in vitro. Jest to metoda leczenia, która pozwala nam wykluczyć zmutowany gen z naszego DNA. Dzięki temu nie przeniesiemy choroby na kolejne dziecko. Dzięki temu brat, lub siostra Calineczki będzie zdrowym maleństwem.

 

Długo biliśmy się z myślami, czy to dobre rozwiązanie. Pierwszy raz lekarz wspomniał nam o tej metodzie 3 lata temu. Wtedy twierdziliśmy, że lepiej aby Cali była jedynaczką. Baliśmy się starać się o dziecko w sposób naturalny, a w temat in vitro nie chcieliśmy się zagłębiać.. Po jakimś czasie dorośliśmy do decyzji o sztucznym zapłodnieniu. Teraz jesteśmy w trakcie trwania całej procedury. Trzymajcie proszę kciuki, bo jeszcze długa droga przed nami.

 

Nie chcę milczeć w temacie in vitro!

Pewnie wielu z Was zastanawia się – po co pisać o tym na blogu, tak publicznie. Też miałam przed tym opory. Gdy się uda, mogłam po prostu napisać, że zaszłam w ciążę i już, bez wdawania się w szczegóły. Jednak postanowiłam, że nie będę milczeć. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wiele w Polsce jest kobiet, które podchodzą do in vitro… Czy wiecie, aż że jedna na pięć par nie może począć dziecka w sposób naturalny? Jednak dookoła tego tematu jest cisza, bo te pary boją się przyznawać do tego przed innymi. Boją się linczu i niezrozumienia. Mimo, że jest ich tak ogromna liczba, ukrywają się ze strachu, bo in vitro to temat kontrowersyjny. Ja z kolei myślę, że jest to zagadnienie, o którym trzeba mówić głośno, żeby inni zrozumieli jaki to poważny problem i jak wielkiej liczy osób dotyczy. Kiedy wszyscy będziemy milczeć, to nigdy w tym temacie nic się nie zmieni… A pary, które podchodzą do in vitro, wcale nie są gorsze od par, które poczęły dziecko w sposób naturalny. One o niczym innym nie marzą tak, jak o tym, by w końcu zostać rodzicami. Wszystko odbywa się dokładnie w ten sam sposób, tylko przy małej pomocy lekarzy. Dziecko poczęte z in vitro, nie jest gorsze od innych dzieci, jest dokładnie takie samo… Pamiętajcie o tym.

65 thoughts on “Dlaczego zdecydowałam się na in vitro”

  1. Agradabla napisał(a):

    Pamietam. Zgadzam sie w 100%. Gratuluje decyzji! Trzymam kciuki :)

  2. Marta (mama dwóch córek) napisał(a):

    W temacie in vitro, którego jestem ogromną zwolenniczką, wypowiadałam się już nie raz. Wasza historia, to, jaką daje Wam ono szansę, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to naprawdę wspaniały postęp medycyny. Moje dziewczynko zostały poczęte w sposób naturalny, ale nie oznacza to, że nie widzę problemów i pragnień innych ludzi. Nie przekonuje mnie absolutnie żaden argument przeciwników.
    Powodzenia, trzymam kciuki :*

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Bardzo dziękuje Marta. :)

  3. Leptir napisał(a):

    będę trzymać kciuki za powodzenie…. widać, że jesteście bardzo rozsądnymi ludźmi, niesztuka urodzic drugie chore dziecko…. opieka nad dwoma może byc ponad wasze siły, dlatego uważam że wasza decyzja jest jak najbardzie w porządku. No i do tego twoja szczerośc…. mieć odwagę głośno o tym powiedzieć….
    życzę powodzenia, pisz nadal, na pewno wiele par może skorzystać z waszego doświadczenia
    serdecznosci :)

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Leptir uważam, że nie mam się czego wstydzić, żeby milczeć i ukrywać prawdę.
      Dziękuję. :)

  4. Trzymam za was kciuki! Metoda kontrowersyjna, ale dla wielu par jedyny sposób na posiadanie dziecka lub posiadanie – jak w waszym przypadku – zdrowego dziecka. Nie wiem, czy sama bym się zdecydowała, ale popieram taki wybór innych!

  5. Jo 52 napisał(a):

    Powodzenia i trzymam kciuki

  6. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Trzymam kciuki i aby wszystko potoczyło się po waszej myśli 😁

  7. Megi W napisał(a):

    Zgadzam się ze wszystkim prócz zdania ” ze wszystko odbywa się w ten sam sposób przy małej pomocy lekarzy „. Zupełna nieprawda. Po pierwsze sama stymulacja, leki, codziennie zastrzyki. Wreszcie punkcja, pobranie komórek jajowych, oddanie nasienia (jaką drogą- wiemy) . Wreszcie selekcja zarodków. Transfer. Poczęcie dziecka naturalnie a invitro to zupełnie dwie różne sprawy.

    Byśmy się zle nie zrozumialy jestem ogromną zwolenniczką invitro,kibicuje serdecznie kilku parom w powodzeniu leczenia i na Waszym miejscu też bym się na invitro zdecydowala. Ale invitro i poczęcie dziecka naturalnie to nie odbywa się tak samo. Za to taki sam jest owoc- dziecko.

    Itego Wam życzę z całego serca.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Nie chodzi mi o branie leków, czy stymulacje, tylko o to, że samo zapłodnienie przebiega w podobny sposób, plemnik dostaje się do komórki jajowej i powstaje zygota, czyż nie?

  8. mamahania napisał(a):

    Trzymam za Was kciuki od kiedy napisalas o Waszej decyzji poraz pierwszy. Wierze,ze Wam sie uda!
    Bardzo dobrze,ze piszesz o tym tak otwarcie.
    Sciskam mocno!

  9. Monika napisał(a):

    Kochana, z całych sił trzymam za Was kciuki <3
    Rozumiem waszą decyzję, podziwiam odwagę :)
    Powodzenia :)

  10. Zwykła Matka napisał(a):

    Brawo Ty/Wy :) Ja trzymam kciuki tak mocno jak się da :)

  11. Ala napisał(a):

    Tylko co zrobić gdy przyjmie się kilka z zarodków? niestety zazwyczaj te „nadprogramowe” zabija się np przez zastrzyk w małe serduszko :-( Cieszy mnie każde dziecko dlatego ta procedura mimo że jej efektem jest mały człowiek wydaje mi się nieetyczna.A raczej žaden lekarz prowadzący in vitro nie zgodzi się na stworzenie oraz podanie do macicy tylko jednego maleństwa bo prawdopodobieństwo powodzenia jest wtedy prawie zerowe.I nie wiem co lepsze-ryzyko choroby dziecka czy takie coś, miałabym wątpliwości…

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Hmmm… Z całym szacunkiem, ale myślę, że wypadałoby się najpierw zapoznać z procedurą in vitro, a dopiero potem komentować… Bo nie wiem skąd pochodzą informacje, które posiadasz, na pewno nie z żadnej kliniki in vitro.
      Wyobraź sobie kochana Alu, że ja jestem już po transferze zarodka… JEDNEGO zarodka… Lekarz nie miał żadnych przeciwwskazań, bo i dlaczego…?
      „Zastrzyk w małe serduszko”? Sorry, ale gdzie się takich głupot naczytałaś? Bo to tak głupie, że aż śmieszne. :D To takie zacofanie level hard, serio. :)

      Owszem, znam kobiety, które miały podane dwa zarodki, maksymalnie trzy – o większej liczbie nie słyszałam, a uwierz mi poznałam naprawdę multum kobiet w mojej klinice i nie tylko mojej… Dwa zarodki są podawane tylko wtedy, kiedy kobieta w razie przyjęcia się dwóch zarodków jest chętna wychowywać bliźniaki. Tak samo sprawa wygląda z trzema zarodkami, ale to rzadko spotykany proceder.

      Pozdrawiam i serio – warto czasem sięgnąć po sprawdzone źródła. :)

      1. Ala napisał(a):

        To fajnie że są kliniki gdzie podają jeden zarodek:-) Niestety nie jest to normą.Skąd wiesz że nie czytałam na ten temat i nie mam źródeł ?? Mam lekarzy wśród znajomych i rodziny, także znam ludzi z doświadczeniem in vitro.Nie zawsze wszystko jest tak kolorowe jak podają kliniki in vitro,bo zwyczajnie im się nie opłaca podawać tych mniej pozytywnych informacji.W każdym razie trzymam za Was kciuki i na pewno przez myśl by mi nie przeszło że dziecko z in vitro jest gorsze :-) Myślę że dylematy dotyczą raczej innych aspektów.

        1. Mama Calineczki napisał(a):

          Alu dobrze byłoby podać te Twoje rzekome źrodła ;)

          1. Agradabla napisał(a):

            Mama Calineczki ma oczywiscie racje. Fronda to nie najlepsze zrodlo wiedzy o IVF;)

    2. Megi W napisał(a):

      Większych bzdur nie czytałam…

  12. Ala napisał(a):

    A wiedziałaś że czasem żywotność plemników sprawdzana jest na komórce jajowej zwierzęcia? Tworzy się taka hybryde zwierzeco-ludzka tylko na chwilkę,by wypróbować nasienie.Hybryda ginie sama po krótkim czasie.Wiem to od lekarza.Myślisz że to nie jest kontrowersyjne? to że w Waszym przypadku tego nie robiono nie oznacza że tego nie ma i in vitro nie powinno wzbudzać kontrowersji i wątpliwości natury etycznej :-)

    1. Milena napisał(a):

      Alu to kolejne dowody twojego zacofania, fakt około 10 lat temu tworzono ludzko-zwierzęce hybrydy, ale nie po to aby sprawdzić żywotność plemników czy „wypróbowanie plemników”(naprawdę nie wiem skąd taką głupotę wytrzaskałaś), a do badań naukowych nad stworzeniem komórek macierzystych, które by to miały być odpowiedzią i lekarstwem na wiele chorób genetycznych, co więcej z komórek tych zostały wykluczone jądra zwierzęce więc pozostawało 0,1% zwierzęcego pochodzenia w tych komórkach. Nie wiem jak można takie farmazony pisać.
      Nauka zawsze była kontrowersyjna i pewnie już zawsze będzie, ale ludzie wolą być zacofani i zasłaniać się humanitaryzmem ale jak przyjdzie co do czego np. choroba to oczywiście bez wahania sięgają po medykamenty, w końcu chcą być zdrowi lub wspomóc się w chorobie.
      In vitro z powodzeniem stosowane jest u nas od ponad 30 lat, co do twojej teorii o „nadprogramach” to wiele kobiet „nadprogramowe” komórki przekazuje do adopcji, zamrożenia lub do celów naukowych czyli badań naukowych – są to ich świadome decyzje, podobnie jest z zarodkami nie wiem czy tobie się wydaję że tych zarodków to po stymulacji tworzy się 50? nie, w większości przypadków pozostaje 1 lub 2, czasem 3 lub 4(w najlepszej sytuacji) i nie mają one jeszcze serduszek i większość par jeśli im się uda to po roku lub dwóch wraca po swoje maleństwa. Podsumowując wszystkie twoje wypowiedzi to po prostu bzdury wyssane z palca.

  13. Ala napisał(a):

    Nie oceniam Cię ani Was a nawet podziwiam za to ze nie decydowaliscie się na dziecko by nie skazywac je na chorobę i ogólnie to jak odpowiedzialnie i świadomie podchodzić do rodzicielstwa choć musiało to Was wiele kosztować .Ale zachęcam do nieoceniania tych,którzy nie są entuzjastam in vitro, bo za ich poglądami często nie stoi zachowanie itp tylko solidne argumenty z zakresu medycyny,etyki czy antropologii.pozdrawiam:-)

    1. Agradabla napisał(a):

      To nie kwestia oceny osob, kazdy moze miec inne zdanie i metody nie stosowac. Kazdy ma wybor plus nie kazdy ma potrzebe. Tylko niestety to co piszesz to sa jakies straszne wymysly. Poczytaj moze nowsze publikacje, na przyklad z ostatnich 20-30 lat. Mysle, ze rozwieja wiele watpliwosci :)

  14. Ala napisał(a):

    Miało być „zacofanie” a nie „zachowanie” :-)

  15. SaBa napisał(a):

    Ala – uwielbiam teksty typu: mam w rodzinie lekarzy, słyszałam od znajomych… i to są Twoje CAŁE „źródła”??? A potem, z takich oto „źródeł” szerzą się głupoty i mity, nt in vitro, wśród społeczeństwa. Panowie i Panie, jeśli nie braliście PRAKTYCZNEGO (a nie zasłyszanego od rodziny i znajomych) udziału w procedurze in vitro, to wstrzymajcie się od wszelkie wypowiedzi na ten temat. Kibicujecie przyszłym rodzicom dziecka z in vitro? Super! Ale BŁAGAM, nie wprowadzajcie błędnego myślenia w społeczeństwie. Wstrzymajcie się z komentarzami! – w taki sposób, pomożecie nam – przyszłym rodzicom dzieci z in vitro! Pozdrawiam
    P.S. Szanowna Autorko bloga! – cukrzyk podaje sobie insulinę, chory pacjent czeka na przeszczep wątroby… -oto medycyna, która nie leczy, ale poprawia jakość życia, więc dlaczego i Wy, nie macie sięgnąć po medycynę, która da Wam zdrowe dziecko? To tylko w Polsce, temat in vitro, jest tematem kontrowersji!
    Pozdrawiam ciepło.

  16. Ola napisał(a):

    Określanie in vitro mianem kontrowersyjnego ma chyba juz tylko racje bytu w Polsce. Mieszkałam już w 3 rożnych krajach Europy i żadnym, dosłownie żadnym nie słyszałam tego typy określenia w stosunku do sztucznego zapłodnienia. Wpływ kościoła niestetyi rozpowszeniania przez zen nieprawdziwych informacji!
    IVF (z angielskiego in vitro fertilisation) to niesamowite osiągniecie medycyny w dziedzinie leczenia bezpłodności jak rownież pomocy takim parom jak wy u których ryzyko chorób dziedzicznych czy genetycznych jest ogromne. Kibicuje Ci bardzo Mamo Calineczki i mam nadzieje, że uda Wam się obdarować Waszą niesamowitą córeczkę zdrowym rodzeństwem. Z całego serca Wam tego życzę.

  17. Ala napisał(a):

    Nie zamierzam teraz przytaczać tytułów masy naukowych artykułów i książek na ten temat bo niby jak miałoby się to zmieścić w jednym komentarzu?? Natomiast zachęcam SaBa i Ola do uzupełnienia swoich braków w tej dziedzinie zamiast chwalenia się swoją niewiedzą, nie popartą niestety żadnym źródłem lecz jedynie emocjami i garstką wiedzy wyniesioną z popularnych mediów.
    Już sam fakt sprowadzania problemu do kategorii katolicy-inni ludzie albo Polacy-cała reszta świadczy o ogromnej ignorancji, dalsze brnięcie w dyskusję nie ma tu sensu bo dyskusja rzadko jest w stanie uzupełnić czyjeś braki wiedzy. Dlaczego swoją drogą niektórzy w Polsce mają kompleks wobec reszty świata? :-) Pozostawiam refleksji własnej.

    1. mamahania napisał(a):

      Wybacz droga Alu ale jednak naprawde TYLKO w Polsce temat In Vitro budzi tak wiele kontrowersji. A w temacie zrodel- wiesz sa zrodla i ”zrodla”. Jak we wszystkich tematach, czy to medycyna ( szczepienia chocby ) , polityka ( o, jakze temat aktualny w Polsce!) i inne mniej lub bardziej naukowe dziedziny. Wobec tego gdyby ktos na przyklad w temacie szczepionek podal za zrodlo strone antyszczepionkowcow a drugi strone zwolennikow szczepionek i kazdy mialby swoich naukowcow, swoje dane, badania i wykresy, to kto wedlug Ciebie mialby racje? A gdyby w temacie polityki jeden podal zrodlo Gazety Wyborczej a drugi Niezaleznej to kto by mial racje? Wszystko na tym swiecie jest wzgledne a prawda jest jak d…- kazdy ma swoja ;)

  18. Ala napisał(a):

    No ja mam inną opinię w sprawie prawdy – że jest jedna prawda i warto jej szukać, pewne źródła oddają ją lepiej a pewne gorzej, są mniej lub bardziej wiarygodne opracowania itp. Np Gazeta Wyborcza jest dla mnie mało wiarygodnym źródłem, gdyż osobiście znam pewne sytuacje które były tam w sposób kłamliwy opisane :-) Gdyby prawda była względna nie była by prawdą lecz jedynie opinią :-)Zgodnie z definicją prawda to zgodność sądów z faktycznym stanem rzeczy. To jest definicja klasyczna. Relatywizm to pogląd „naszych czasów”, niestety błędny, który nic dobrego nie przynosi, tylko zamęt.

    1. mamahania napisał(a):

      Bede sie jednak trzymac swojej wersji co do defenicji prawdy.
      A Twoje ”prawdy” o zastrzykach w seduszka zwalily mnie ze smiechu wiec wybacz- jednak prawda i gowno prawda isnieja;)

    2. Ilona napisał(a):

      Chciałam zapytać, Alu, jak wygląda procedura dokonywania zastrzyków w serduszko? Bardzo chciałabym się również dowiedzieć, w jaki sposób usuwane są te „zaszczepione” w serduszko płody z organizmu matki, żeby nie doszło do uszkodzenia tej jednej jedynej? Czy te martwe płody są wyciągane pęsetą za kończyny, jak rzekomo w przypadku aborcji? A może rozcina się brzuch, żeby je wyjąć? A może zostawia się je, aby pływały sobie swobodnie w płynach, dopóki się nie rozłożą?
      Co do źródeł, prasy i w ogóle selekcjonowania treści. W „Wyborczej”, jak we wszystkich mediach, sporo jest zniekształceń, przekłamań czy niedbalstwa. Ale przynajmniej sili się ona na obiektywizm. Pracuje tam wielu rzetelnych ludzi. Za to w „Niezależnej” cel jest tylko jeden: zrobić papkę z mózgu 30% społeczeństwa, nauczyć ich nienawiści i utwierdzić w przekonaniu, że za wszystkie ich niepowiedzenia odpowiada jakiś wróg, którego oni nam chętnie przedstawią. Czy to w tego typu „źródłach” dowiem się o zastrzykach w serduszko? Aha, jeszcze jedno. Prawda to prawda. W prawdę nie trzeba wierzyć, bo ona po prostu jest prawdą.

      1. Mama Calineczki napisał(a):

        Alu Chciałam zapytać o to samo, co Ilona, ale mnie ubiegła…
        W jaki sposób wyciągane są te niby otrute „zastrzykiem w samo serduszko” zarodki z macicy kobiety? Bardzo mnie to ciekawi… :)
        I jeszcze jedno… Ja NIE CHCĘ, żebyś w komentarzu cytowała mi całe naukowe źródło… Chcę żebyś podała mi, gdzie znajdę te rzekome SOLIDNE ARGUMENTY… Wystarczy mi tytuł publikacji, artykuły, czy też nazwisko lekarza, albo nazwę kliniki, z którą mogłabym się skonsultować w tej kwestii. :)

  19. SaBa napisał(a):

    Alu, „mądry człowiek – uczy się codziennie, natomiast głupi – uważa że wie już wszystko” pomyśl nad tym.
    Pozdrawiam – MAMA dziecka z IN VITRO!

  20. socjopatka napisał(a):

    Zgadzam się z Tobą w 100% i gratuluję! ;)

  21. Aleksandra Kasprzyk napisał(a):

    Gratuluję odwagi w podzieleniu się swoją opinią, gratuluję mądrej decyzji i życzę wielu wspaniałych chwil w życiu. Trzymam za Was kciuki, wszystko będzie dobrze :) :*

  22. Rez Nor napisał(a):

    „A wiedziałaś że czasem żywotność plemników sprawdzana jest na komórce jajowej zwierzęcia?” I w ten właśnie sposób powstaje homunculus. Potwierdzone info.

    Trzymam za Was kciuki w staraniach o drugie dziecko! Zgadzam się z Tobą – należy o in vitro mówić głośno!

  23. AnkaJ napisał(a):

    Z całego serca trzymam kciuki za Was!! Niech maleństwo rozwija się zdrowo i pełne sił przywita ten świat!
    Tyle ile ludzi, tyle opinii. Najsmutniejsze jest to, że nie chce się komuś doczytać, poznać całej procedury, a wypowiada się, jakby skończył medycynę w tym kierunku. Wbrew temu co niektórzy mówią, dzieci z in vitro nie są gorsze, nie mają znamienia na czole. To zwykłe dzieci, które pewnie są bardziej kochane i bardziej wyczekane przez ich rodziców. Są ich szczęściem!
    Przytulam!!!! :)

  24. Cukromania napisał(a):

    Kochana moja, mocno, mocno trzymam za Was kciuki! I przyznam szczerze, że zazdroszczę Ci tej drugiej szansy, którą zyskaliście od losu i dzięki swojej odwadze! Buziaki dla Cali :*

  25. Ala napisał(a):

    Mamo Calineczki:) Postaram się podać jakieś książki, źródła tymczasem podsyłam link do jednego z forum stowarzyszenia „Nasz Bocian”. Wypowiedzi wydają się wiarygodne, bo niby po co ktoś miał by udawać, że się kogoś radzi co zrobić z zarodkami? Na tym forum mamy zastanawiają się co zrobić z zarodkami. Nie wiedzą co zrobić – urodzić? Odebrać z kliniki i zakopać? Oddać do adopcji by inna kobieta urodziła ich dziecko? Takich zarodków jest 8 lub nawet kilkanaście. Nikt mi nie powie, że to nie jest trudne czy kontrowersyjne a to że dla Polaków jest to kontrowersyjne a np dla Niemców już nie to dla mnie świadczy tylko o tym, że Polacy jeszcze mają trochę wrażliwości…Znam pana który po In Vitro przeżył załamanie bo właśnie nie wiedział co zrobić z 8. zarodków, bo żona nie mogła urodzić tylu dzieci, co mnie akurat nie dziwi :-) http://www.nasz-bocian.pl/phpbbforum/viewtopic.php?f=67&t=82366
    Co się dzieje z nadprogramowymi zarodkami po aborcji? Z tego co wiem, to zazwyczaj się wchłaniają, chyba że aborcja doprowadza do poronienia całej ciąży. Zazwyczaj eliminuje się b małe zarodki, więc na tym etapie wiele mnogich ciąż też obumiera i martwe dziecko zostaje jakoś wchłonięte. Poszukam w wolnej chwili jakichś źródeł. Znam osobę, która poroniła bliźniaka a urodziła drugie dziecko więc to nie jest jakaś wiedza tajemna i jakaś nowość, że jest to możliwe ale poszukam czegoś na poparcie:-) Tu artykuł o aborcji dzieci z in vitro w Wielkiej Brytanii, może nie naukowy ale można też odnosi się do wiedzy ogólnej https://www.oaza.pl/cdz/index.php/pl/in-vitro/298-aborcja-po-in-vitro.html Polecam książkę „Etyka w medycynie. Ujęcie interdyscyplinarne”, Miguel Angel Monge, Medipage, Warszawa 2012

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Trochę mylisz fakty droga Alu… Co innego nadprogramowe zarodki, a co innego zastrzyk w serduszko dziecka, które jest już rozwinięte w łonie matki…
      Tutaj radzę przeczytać definicję zarodka… Najczęściej jest to 3dniowa zygota, wyobraź sobie, że bez serduszka. :)
      Aktualnie w Polsce można zapłodnić jednej parze tylko 6 komórek jajowych, więc tych nadprogramowych komórek nie ma aż tak dużo, zazwyczaj wszystkie są wykorzystywane przez daną parę… :)

  26. Ala napisał(a):

    No oczywiście że zarodek to co innego niż dziecko, które ma już serduszko. Chciałam przez kolejny przykład pokazać, że ten temat nie jest taki oczywisty moralnie – na różnych etapach. O zastrzyku w serduszko nie czytałam książki, kiedyś trafiłam na takie świadectwo i wstrząsnęło mną: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/mrodzina201605_aborcja_ojciec.html.Faktycznie w Polsce strony klinik informują o możliwości poczęcia bliźniąt i raczej nie ma ryzyka że zostanie podane wiecej zarodków niż 2, więc pewnie i dylematów z ciążą mnogą jest mniej. Znalazłam taki artykuł:http://mamadu.pl/120585,ciaza-mnoga-jak-czesto-zdarza-sie-przy-in-vitro. Nie znaczy to jednak że wszędzie tak jest i zawsze tak było ;-)
    Jest też druga strona medalu – czytałaś o Amerykance N. Suleman? Bezrobotna matka szóstki dzieci, która urodziła ośmiaraczki poczęte metodą in vitro? Wychowuje je bez ojca, bo skorzystała z usług dawcy spermy. Dla mnie to jest chore. Gdzie prawo dziecka do wychowywania się w normalnej rodzinie, do poznania swojego ojca?
    Z całą pewnością dziecko z in vitro nie jest gorsze od pozostałych, ma również swoje prawa… Cieszę się, że Twoja córeczka będzie miała rodzeństwo (na prawdę :-) ale nie trafia do mnie stwierdzenie, że w procedurze in vitro „Wszystko odbywa się dokładnie w ten sam sposób, tylko przy małej pomocy lekarzy.” W wyniku naturalnej owulacji raczej się nie umiera a wskutek stymulacji hormonalnej przed in vitro zdarzają się przypadki zgonów. I tak dalej… Temat nieprzypadkowo jest kontrowersyjny i to nie znaczy, że ci, którzy mają wątpliwości to ciemnota albo mohery :-)

    1. Megi W napisał(a):

      Ten artykuł jest przerażający nie wiedziałam, że coś takiego może mieć w ogóle miejsce, to zwykła zbrodnia….przeraża mnie,ze są ludzie którzy mogą dokonać takich rzeczy, w tym przypadku „matka”

  27. meandmyspace.pl napisał(a):

    Trzymam mocno kciuki aby Cali miała rodzeństwo i za Ciebie bo to długa i na pewno ciężka droga do szczęścia. Pozdrawiam

  28. Ala napisał(a):

    A co do zwierzęcych hybryde wiem to od lekarza z dużym stażem,nie wiem co jest zacofanego w zdobywaniu informacji na temat procedur medycznych od lekarzy,no ale niektórzy każde zdanie inne niż ich uważają za zacofane albo mają po prostu taką kulturę rozmowy,że obrażają rozmówcę w celu podkreślenia swojego stanowiska.przykre

    1. j,k, napisał(a):

      Ala dobra rada Zmien lekarza

  29. ira napisał(a):

    Witam mam dwójkę wspaniałych pociech poczętych naturalnie, gdyby były problemy pewnie też pomyślałabym o in vitro, dlatego trzymam mocno. Lekarze niestety często nie są dobrym źródłem informacji.

  30. Ala napisał(a):

    Na pewno lepszym są popularnonaukowe emocjonalne artykuły wyszukane wybiórczo w sieci :-) ;-)

  31. j,k, napisał(a):

    Ale sie usmialam choc to raczej powod do placzu a nie smiechu.Wlasnie przez takie nawiedzone Ale z zastrzykami w serduszko powstaja dziwne grupy i organizacje przeciwne in vitro.Kompletny laik w postaci Ali bredzacej i wypisujacej farmazony to szczerze powiedziawszy popis glupoty.Ala nie jest lekarzem ale Ala wie bo rozmawiala o in vitro z kolezanka.Tragedia!!Takie ostatnie pozdrowienia dla Ali:kobieto zajmij sie pieczeniem ciastek zrob salatke idz do SPA a tematy in vitro zostaw fachowcom.Chociaz moze sie myle moze Ala dostanie Nobla za odkrycie w zarodku „serduszka”

  32. Mama Calineczki napisał(a):

    Alu, czyli jednak nie masz żadnego naukowego SOLIDNEGO (jak sama napisałaś) dowodu na to, że lekarze wszczepiają 10 zarodków, a potem zabijają je zastrzykiem w serduszko? W takim razie dlaczego szerzysz nieprawdę? Wydaje mi się, że rozpowiadanie kłamstw jest bardzo niechrześcijańskie. :)

    Ja kończę już ową dyskusję, bo niestety nie dojdziemy w niej do porozumienia, a poza tym nie mam ochoty czytać więcej takich głupstw. ;)

  33. Anna Niezgódka napisał(a):

    w takim razie trzymam za was mocno kciuki aby szybko się udało!!!
    popieram in vitro, a jeszcze lepiej aby było refundowane, ale to w naszym kraju raczej możliwe nie będzie

  34. Ala napisał(a):

    Oczywiście że mam, nie przesyłałam z powodu sporej ilości pracy. Nie wiem czemu zarzucasz mi kłamstwo skoro nie masz na to dowodów albo czemu powołujesz się na argumenty chrześcijańskie, skoro z nimi do końca się nie identyfikujesz? Pozostawiam to Twojej refleksji bo nie zamierzam tego brać do siebie :-)

  35. Ala napisał(a):

    Tutaj bibliografia – naukowo udowodniona zależność między in vitro a wadami u płodu.
    1. Kallen B,Finnstrom O, Lindam A i wsp. Cancer risk in children and young adults conceived by in vitro fertilization. Pediatrics 2010: 126: 270
    Studium obejmuje dużą grupę dzieci urodzonych z zapłodnienia pozaustrojowego (IVF). Za pomocą Szwedzkiego Rejestru Nowotworów dokonano porównania częstości nowotworów w grupie dzieci z IVF oraz z populacją dzieci poczętych w sposób naturalny. W grupie dzieci z IVF zaobserwowano wzrost liczby nowotworów (53 przypadki), przy wartości oczekiwanej-38 przypadków. Reprezentacja poszczególnych nowotworów w grupie dzieci z IVF jest nierównomierna. Na 53 przypadki nowotworów aż 18 w grupie dzieci z IVF stanowią nowotwory krwi, w tym na pierwszym miejscu znalazła się ostra białaczka limfoblastyczna. Autorzy opracowania przedstawili wzrost liczby nowotworów u dzieci urodzonych z zastosowaniem zapłodnienia pozaustrojowego.
    2. Moll AC, Imhof SM, Cruysberg JR i wsp. Incidence of retinoblastoma in children born after in vitro fertilization. Lancet 2003; 361: 309
    Jest to jedno z pierwszych opracowań naukowych dokumentujących związek przyczynowo-skutkowy jaki zachodzi pomiędzy zapłodnieniem pozaustrojowym (IVF) i nowotworami. Autorzy opracowania wykazali wzrost częstości siatkówczaka (retinoblastoma) w grupie dzieci z IVF w porównaniu z grupą dzieci z populacji ogólnej.

    3. Kallen B, Finnstrom O, Nygren KG i wsp. Asthma in Swedish children conceived by in vitro fertilization. Arch Dis. Child. 2013; 98: 92
    Jest to nowoczesne (2013 r.) i obszerne studium oparte na wynikach uzyskanych ze Szwedzkiego Rejestru urodzeń (Swedish Medical Birth Register). Opracowanie obejmuje 31918 dzieci urodzonych z zastosowaniem zapłodnienia pozaustrojowego (IVF). Autorzy opracowania wykazali wzrost ryzyka wystąpienia astmy u dzieci poczętych z IVF w stosunku do populacji dzieci z populacji ogólnej. Wzrost ryzyka wystąpienia astmy u dzieci z IVF był identyczny dla obu płci.

    4. Carson C, Sacker A, Kelly Y i wsp. Asthma in children born after infertility treatment: findings from the UK Millenium Cohort Study. Human Reproduction 2013; 28: 471
    Kolejne studium poświęcone częstości występowania astmy u dzieci urodzonych z zastosowaniem procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Autorzy opracowania wykazali znaczący wzrost częstości występowania astmy w populacji dzieci urodzonych z zastosowaniem zapłodnienia pozaustrojowego.

    5. Ceelen M, van Weissenbruch MM, Vermeiden JP I wsp. Cardiometabolic differences in children born after in vitro fertilization: follow-up study. J Clin Endocrinol Metab 2008; 93(5): 1682-1688.
    Studium dotyczy oceny podstawowych parametrów fizjologicznych (tolerancja glukozy, ciśnienie tętnicze krwi). W pracy dokonano porównania parametrów fizjologicznych w dwóch grupach dzieci i młodzieży. Pierwsza grupa składała się z 225 dzieci i młodzieży poczętych z zastosowaniem procedury IVF. Druga grupa składała się również z 225 dzieci i młodzieży z populacji ogólnej. Dwie grupy zostały skorelowane co do wieku i płci. W grupie dzieci z IVF odnotowano wzrost ciśnienia (skurczowego i rozkurczowego) tętniczego krwi. Podobnie u dzieci z IVF stwierdzono wzrost stężenia glukozy we krwi na czczo.

    6. Hansen M, Kurinczuk JJ, BowerC, Webb S. The risk of major birth defects after intracytoplasmic sperm injection and in vitro fertilization. New England Journal of Medicine 2002; 346 (10): 725-730.
    Jest to już klasyczne studium naukowe dokumentujące zwiększone ryzyko wystąpienia wrodzonych wad rozwojowych u dzieci narodzonych z zastosowaniem technik IVF i ICSI (intracytoplasmic sperm injection). Autorzy posłużyli się wynikami trzech australijskich rejestrów urodzeń. Okres obserwacji wynosił 12 miesięcy. W grupie dzieci po IVF i ICSI odnotowano dwukrotny wzrost ryzyka tzw. dużych wad wrodzonych w porównaniu z grupą dzieci narodzonych z poczęcia naturalnego

    7. Kermani RM, Nadaifard L, Nateghi MR i wsp. Congenital anomalies in infants conceived by assisted reproductive techniques. Archives of Iranian Medicine 2012: 15(4): 228-231.
    Jest to opracowanie naukowe obejmujące grupę 400 dzieci urodzonych z zastosowaniem IVF w Iranie. Okres obserwacji obejmował 9 miesięcy od urodzenia. W klasyfikacji ujęto wszystkie wady rozwojowe. U 30% dzieci urodzonych z zastosowaniem zapłodnienia pozaustrojowego wystąpiły wady rozwojowe.

    8. Tararbit K, Lelong N, Thieulin AC i wsp. The risk for four specific congenital heart defects associated with assisted reproductive techniques: a population-based evaluation. Human Reproduction 2013; 28: 367-374.
    W opracowaniu przedstawiono dane dotyczące częstości wrodzonych wad serca rejestrowanych przez Paryski rejestr wad wrodzonych (Paris registry of congenital malformations). Grupa dzieci w rejestrze po IVF obejmowała 1583 osoby, grupa kontrolna obejmowała 4104 osoby. Badaniem objęto cztery rodzaje wrodzonych wad serca. W tej grupie stwierdzono wzrost częstości występowania złożonej wrodzonej wady serca- tetralogii Fallota. Tetralogia Fallota w grupie dzieci po IVF występowała ponad dwukrotnie częściej niż w grupie kontrolnej.

    9. Calle A, Fernandez-Gonzalez R, Ramos-Ibeas P i wsp. Long-term and transgenerational effect of in vitro culture on mouse embryos. Theriogenology 2012; 75(4): 785-793.
    Jest to stadium w którym skoncentrowano się na długoterminowych skutkach procedur związanych z in vitro na modelu zwierzęcym. Autorzy przedstawiają rolę mechanizmów epigenetycznych, których zaburzenia nie ograniczają się do jednego pokolenia, lecz przekazywane są kolejnym generacjom.

  36. Ala napisał(a):

    Książka „Etyka w medycynie” również jest naukowa, ponieważ etyka jest nauką -dokładnie filozoficzną nauką o moralności.

  37. Ala napisał(a):

    Ja nie popieram refundacji in vitro ponieważ uważam je za procedurę nieetyczą i nie zgadzam się, by pieniądze wypracowane przeze mnie i opłacone w podatkach miały być przeznaczone na coś, co uważam za niewłaściwe. Ponadto wiele par korzystających z in vitro jest niepłodnych i ta kosztowna procedura nie przyniesie skutków więc lepiej wspierać rodzicielstwo ale w inny, bardziej skuteczny, mniej kosztowny i kontrowersyjny sposób. Takie jest moje zdanie w sprawie refundacji in vitro.

    1. j,k, napisał(a):

      a co ty gluptaku popierasz? chyba swoja glupote.Taki typ jak „Ala” to ktos kto powinien byc zamkniety w szczelnym sloiku.Bo ta baba to zlo.Paskudne wredne zlo.To cos ta Ala nie powinna istniec na swiecie bo choc swieta jest zakala dla ludzi.

      1. Mama Calineczki napisał(a):

        j,k, – proszę Cię bez obrażania, ok? Dziękuję za zrozumienie, chociaż wiem, że może się ciśnienie podnieść czytając niektóre komentarze. :)

  38. Ala napisał(a):

    Nie znalazłam żadnych potwierdzonych informacji o usuwaniu zagnieżdżonej ciąży po in vitro co nie znaczy że tego nie ma, natomiast sam fakt pozbywania się nadliczbowych zarodków to już jest aborcja – na bardzo wczesnym etapie. Poczęcie dziecka metodą in vitro jest dążeniem „po trupach”, w normalnym zapłodnieniu tego nie ma, gdy dochodzi do poronienia jest to proces regulowany przez naturę a nie celowe odbieranie człowiekowi życia na wczesnym jego etapie.

    1. Agradabla napisał(a):

      I tu mozemy napisac: Masz prawo do swojego zdania. Nie kazdy musi popierac in vitro.

      Ja na przyklad nie popieram leczenia raka pluc u palaczy ani cukrzycy u osob co pija piwo i jedza ciastka. Mysle, ze to nie etyczne. Co wiecej nosze okulary, ktore nie lecza mojich oczu ale dzieki nim nie jestem slepa jak kura.

      To napisalam ja, Jarzabek, matka 2 dzieci poczetych naturalnie, ale zyczaca wszystkim ktorzy mieli mniej szczescia, aby doswiadczyli jak cudnie jest byc rodzicem:)

    2. mamahania napisał(a):

      Nieetyczne to jest pisanie takich komentarzy pod wpisem mamy czekajacej na dziecko dzieki metodzie in vitro. A etyka w medycynie to bardzo sliska sprawa. mielismy juz przypadki lekarzy , ktorzy sie zaslaniali etyka, przez co skazywali na cierpienie swoich pacjentow.
      Co do podatkow. To jednak ciesze sie,ze mieszkam w kraju, w ktorym podatki ida na medycyne a nie na kosciol. (Zaznaczam tu rownoczesnie, ze jestem osoba wierzaca, praktykujaca. )

    3. Mama Calineczki napisał(a):

      Ala Ja na przykład jestem ateistką i nie chcę, żeby moje podatki szły na kościół, czy też lekcje religii w szkołach… I jak to rozwiązać?

      1. Ala napisał(a):

        Wiesz że nie wiem? :) Ale logiczne by było, jak dla mnie, byśmy płacili mniejsze podatki na najważniejsze rzeczy które służą większości lub wszystkim a resztę opłacali sami lub zajmowały się tym fundacje. Wydaje mi się że na Polskę podatki na kościół są ok bo większość deklaruje się jako katolicy, korzysta z sakramentów, religii. Domyślam się że opłacasz podatki w Czechach skoro tam mieszkasz i nie orientuję się jaki tam jest system. W Polsce są zbyt wysokie podatki moim zdaniem i znacznie przekraczają to niezbędne minimum.Pracujący płacą duże podatki i żyją trochę „na styk” często nie załapując się na żadne dodatki socjalne. Wokół mnie jest mnóstwo osób, które nie pracują i niejako żyją na koszt tych pracujących – bo dostają świadczenia z ich podatków.Różnica między pensjami minimalnymi a świadczeniami dla bezrobotnych jest na prawdę niewielka jeśli wliczymy np 500+ – pokusa bezrobocia jest duża;) Więc w tym systemie refundacja in vitro brzmi kosmicznie, bo to jest droga procedura. Wielu pracujących ludzi nie stać na pierwsze czy drugie dziecko (sytuacja może zmieniłaby się na plus gdyby podatki nie były takie wysokie) więc już nawet nie chodzi o to czy się zgadzam z in vitro czy nie, po prostu ten system z refundacją był zaskakująco ekskluzywny jak na polskie warunki… Dzięki Twojemu wpisowi i komentarzom uświadomiłam sobie, że być może coś zmienia się na plus w kwestii samej procedury in vitro, choć nie znaczy to, że się przekonam do niej. Wchodziłam na strony różnych klinik, faktycznie coraz częściej, bazując na doświadczeniach przeszłości, odchodzi się np od podawania kobiecie więcej niż 2 zarodków. Jeśli to wszystko prawda co piszą;)

  39. Antyterrorystka napisał(a):

    Trzymam za Was mocno kciuki i życzę wszystkiego dobrego!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *