Dlaczego się ze mnie śmieją?

Wracamy z przedszkola… Calineczka dzielnie maszeruje obok mnie. Słyszę w oddali śmiechy. Odwracam się i widzę dwie kobiety, mniej więcej w moim wieku, może odrobinę starsze. Już wiem, że śmieją się z Cali, choć ona jeszcze tego nie rejestruje. Idziemy dalej w powolnym tempie – takim na jakie pozwalają malutkie nóżki Calineczki. Kobiety są coraz bliżej, więc też coraz głośniej słychać ich śmiech i docinki.

-Zobacz taka mała i już chodzi, ale śmieszna

-Chodzący niemowlak!

Calineczka już domyśla się o kim mowa…

-Mamo, czemu one się ze mnie śmieją?

-Nie śmieją się kochanie, uśmiechają się

-Śmieją się, przecież słyszę…

Kobiety podchodzą bliżej, zrównują się z nami, aż w końcu nas wyprzedzają. Przeszły kawałeczek cały czas oglądając się na nas, na Calineczkę… Nagle chyba ich ciekawość zwycięża i zatrzymują się czekając na nas… Gdy do nich dochodzimy jedna z nich odpala:

-Taka mała a już chodzi! Mogę się zapytać ile ona ma?

-Już Pani zapytała – odpowiadam…

Na to odzywa się Calineczka:

-Wcale nie jestem mała! Mam już 4 latka…

Panie wybuchają jeszcze większym śmiechem i odchodzą, dyskutując jaki to przemądrzały niemowlaczek, twierdzi, że ma 4 latka – takie to słodkie, ahh.

 

 

A ja? Ja zaczynam myśleć, że ich nienawidzę. Nienawidzę tych głupich bab i wszystkich innych w około, którzy na głos komentują wzrost Calineczki, głośno się przy tym śmiejąc. I nie obchodzi mnie to, że oni nie zdają sobie sprawy z jej choroby, że naprawdę myślą, że to po prostu mały niemowlaczek, który nauczył się chodzić. Ja mam już tego dość… Praktycznie każdy nasz spacer kończy się tak samo, każdego dnia. Ile można? Mnie się serce kraje, nie chcę nawet myśleć, co czuje Calineczka…

Czasem naprawdę warto się zastanowić nad swoim zachowaniem… Uczymy dzieci tolerancji, mamy za złe młodzieży, że jest niewychowana… A jak zachowujemy się my, dorośli? Dzieci w końcu skądś biorą przykład… Widzisz na ulicy kogoś kto odbiega od ogólnie przyjętych standardów? To proszę, nie komentuj, nie śmiej się, nie wytykaj palcami… Tobie może wydawać się, że jesteś miły, że śmiejesz się z serdecznością… Jedak sam zainteresowany może tak tego nie odebrać…

 

Po wczorajszym spacerze Calineczka przeżywała długo, że panie się z niej śmiały… Pierwszy raz dotknęło ją to tak mocno, bo choć często spotykamy się z takimi sytuacjami, to zawsze starałam się to załatwić tak, żeby Cali nie słyszała, lub nie zareagowała… Teraz się nie dało…

Coraz częściej zaczynamy rozmawiać o tym, dlaczego jest mała… O tym, że jest „karłem”.

37 thoughts on “Dlaczego się ze mnie śmieją?”

  1. Megi napisał(a):

    Ludzie nie mają wyobraźni,często są zwyczajnie głupi. ..przykro mi,że musicie się mierzyć z takimi sytuacjami. Rozumiem, że takie ciekawskie spojrzenia i jeszcze komentarze są wkurzajace. Sama bym się zwyczajnie wściekła na te tępe baby i powiedziała im parę słów…ale też ze względu na córeczkę lepiej nie kłócić się na ulicy.

    Ludzie są wstretnie ciekawscy. Pamiętam, że raz jak syn miał niecały roczek i był na krótko przed zabiegiem udrazniajacym kanalik lzowy-bardzo lzawilo mu oko i przez to wyglądał jakby był zaplakany. No i byliśmy na spacerze i podeszła do męża (ja akurat byłam w sklepie)starsza babka spojrzała na mojego synka i zapytała mojego męża z grubej rury: „czy on ma jakąś wadę „? No kurcze! Nawet gdyby miał to nikt nie będzie o tym na ulicy z obcą baba rozmawiał! Ludzie są bezczelni, piszesz o młodych,ale często starsi nie mają za grosz kultury,bo myślą ze z racji wieku wszystko im wolno.

  2. sabina napisał(a):

    Bardzo przykro czytać taki wpis. To, że dorosłe osoby śmieją się z małego dziecka, zasługuje na podwójne potępienie. W ogóle tyle się trąbi o tolerancji, akceptacji, ale to są puste frazesy. Nie można wyśmiewać dziecka za wygląd, bo to może mieć poważne konsekwencje. Kiedy byłam mała, mnie też wyśmiewano, jako że byłam grubaską. Nie oszczędzali mnie dzieci, ale co gorsza, również dorośli nie zostawiali na mnie suchej nitki, jakby myśleli, że jestem za mała, by zrozumieć ich słowa. A słowa ranią i to niestety bardzo. Łatwo się mówi: „nie przejmuj się”, ale to tak nie działa. A zachowanie kobiet, które głośno oceniały wzrost Calineczki, jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Trochę empatii by im się przydało…Przytul mocno Calineczkę!

  3. Ewiczka napisał(a):

    No co za popaprane głupie baby?! Piękny przykład dla młodszych pokoleń. Wszyscy wiemy, iż nie należy się przejmować takim gadaniem, a mimo wszystko w jakiś sposób nas to dotyka i jest nam źle z tego powodu. Mogę sobie jedynie wyobrazić jak to przeżyła Cali. Przykro mi bardzo!

  4. Wcześniak i co dalej napisał(a):

    Wyrośnie z niej bardzo silna kobieta. Choć mnie też boli, że będzie musiała przez to przechodzić. Bo niestety, ja to wiem i Ty pewnie też, że to nie ostatnia taka sytuacja. A myślałam, że po Grze o tron ludzie staną się bardziej tolerancyjni i dostrzegą, że wzrost to mało istotny aspekt i nie czyni cię lepszym czy gorszym… Ale nikt nam nie zabroni marzyć o świecie bez podziałów…

  5. Tosinkowo napisał(a):

    Calineczka ma rację. Wcale nie jest mała – to wielki człowiek. Co z tego, że tamte panie wydają się mieć większe ciała, co z tego? Nie dorównują Calineczce do pięt. Nie, nie trafia i do mnie tłumaczenie, że może nie mają pojęcia o chorobie dziecka. Głośny śmiech z kogokolwiek nie jest przyjemny. Proponuję robić to samo, ja bym się pokusiła. Hahahahahah jakie ta pani ma wielkie uszy, ręce, brzuch etc.

  6. Iza D napisał(a):

    Czasami mam wrażenie, ze dzieci mają w sobie więcej taktu i świadomosci niż dorośli. Bardziej rozumieją różne sprawy, albo nie zwracają na nie uwagi. Te panie za mądre nie były, bo jak dorosły moze się śmiać z kogokolwiek prosto w twarz? I jak Tosinkowo, chyba bym to samo zrobiła- zaśmiała się z nich, chociaż to z drugiej strony zły przykład dla dziecka.

  7. Antyterrorystka napisał(a):

    Jedyne co ciśnie mi się na usta to niecenzuralne słowa. Co za ludzie, jak już pisałam- buraki

  8. Rivulet napisał(a):

    Ojjj no chyba bym te kobiety tam zbluzgała na miejscu :/ Nosz kurde zero wyobraźni wrr…
    Tak btw to ja znowu idąc ulicą muszę wiele razy odpowiadać na pytanie „A to pani te wszyyystkie dzieciiii???”. Tak jakbym miała ich ze 20 :P I też muszę potem zdziwionym dzieciom tłumaczyć, czemu się ktoś tak pytał. Nie rozumiem, czemu ludzie na ulicy tak się wpitalają w życie innych i komentują bez obciachu. Mnie by do głowy nie przyszło tak kogoś zaczepiać, no ale ok…

  9. marcelkowamama napisał(a):

    Wiki ma rację nie jest mała!!A serduszko ma jeszcze większe!!Nie lubię takich ludzi normalnie zagryzła bym na miejscu!

  10. Joanna napisał(a):

    Współczuje… ale nie Wam tylko tym wszystkim ludziom, którzy nie maja mózgu.
    Wam, a przede wszystkim Calineczce mogę tylko życzyć spotykania jak najmniejszej ilości ludzi pozbawionych wyobraźni i dużo siły do „walki” z nietolerancją.
    Dla mnie Calineczka choć mała wzrostem jest WIELKA duchem!
    Pozdrawiam serdecznie!

  11. bliźniak napisał(a):

    Myślę,że te Panie nie chciały zrobić przykrości Wam-one pewnie nie wiedzialy ze Cali jest chora!doskonale jednak wiem jak się czulaś!Jestem mamą blizniaczek i też czesto słyszymy rozne”teksciki”niby śmieszne,zabawne ale potwornie nas wkurzajace!!!!wiem-moje są zdrowe i to jest duża różnica w tych „dowcipach” zawsze po kilku dniach po takim doświadczeniu próbuję wytłumaczyć ludzi!dzięki takim doswiadczeniom sama jestem bogatsza o wiele uczuć,których niestety ludziom brakuje -żal mi ich bo są bardzo ubodzy!!!!głowa do góry!

  12. Tigi napisał(a):

    chyba jedyne co Wam zostaje, to rozmawiać z Cali. mówić, że ludzie nie zawsze rozumieją, nie zawsze wiedzą jak się zachować. właśnie to, co piszesz – że wydaje im się, że jest mniejsza. wydaje mi się, że im wcześniej zrozumie, że ludzie będą się z niej śmiali, tym łatwiej będzie jej się przed tym bronić, nie będzie zdziwiona. wiesz, zawsze najtrudniej ma ten, który nie rozumie, że się z niego śmieją, a nagle, w jakiejś sytuacji, zrozumie. i wtedy całkiem nie ma co zrobić, jak wyjść z twarzą, z poczuciem własnej wartości. jak będzie wiedziała, że to nie jej wina, że ludzie po prostu tak funkcjonują, tacy są, że śmieszy ich inność, odmienność, że sobie nie radzą stykając się z czymś odbiegającym od normy, to łatwiej jej będzie się w tym odnaleźć. nie będzie się zastanawiała dlaczego, będzie wiedziała, że chodzi o wzrost. a przecież wśród nas są duzi i mali. są grubi i chudzi. i ludzie zawsze będą się śmiali z każdej skrajności – ten wysoki to „żyrafa”, ten niski to „karzełek”, ten chudy to „szkapa”, ten gruby to „wieloryb”. powiedz o tym wszystkim Cali. niech wie i niech wie, że ci, którzy nie zatrzymają się na wyglądzie, ale spróbują ją poznać, pokochają ją na pewno. ja mam nadwagę od czasu skręcenia obydwu kolan i też stykam się z różnymi komentarzami. człowiek musi rozumieć skąd się biorą i co oznaczają, żeby umieć siebie cenić. to, że śmieją się z Twojego wyglądu, nie oznacza, że śmieją się z Ciebie. ufff, popisałam;-) pozdrawiam Was ciepło!:*

  13. MPFanaberie napisał(a):

    Mówi się, że dzieci są okrutnie, ale dzieci uczą się od dorosłych. Dziecko samo z siebie nie dostrzega różnic, a jeśli nawet, to przyjmuje je jako coś oczywistego, normalnego. Dorosły musi wytknąć palcem, wyśmiać, upokorzyć. Nie wiem może niektóry w ten sposób chcą maskować własne kompleksy, własne ułomności. Łatwiej jest kogoś wyśmiać niż zrozumieć.
    Kiedy mój syn przychodzi ze szkoły i mówi, że koledzy się z niego śmieją bo nie lubi grać w piłkę jest mi tak cholernie smutno, a przecież jest zdrowym chłopcem, zwyczajnie ma inne zainteresowania, ale dzieciom wpojono, że facet to musi kopać piłkę bo inaczej jest baba. Na pewno nie do końca, ale poniekąd rozumiem twoje rozżalenie i ból kiedy słyszysz uwagi na temat Cali. Matkę zawsze będzie bolało kiedy ktoś krzywdzi jej dziecko, nawet słownie, a słowa niestety mogą potwornie ranić.

  14. meandmyspace.pl napisał(a):

    My mamy chciałybyśmy uchronić nasze dzieci przez wszystkimi przykrościami. Szkoda że się nie da i same muszą zmierzyć się z tym w życiu. Uściski dla Cali, jest najwspanialszą dziewczynką pod słońcem.

  15. Pyzuszkowo napisał(a):

    Buziaki dla Calineczki, a dla mamy dużo siły…brak mi słow!!!

    Ściskamy mocno :*

  16. rrruda napisał(a):

    nie chcę być w skórze tych bab gdyby to na mnie trafiły. zrugałabym je tak że w piety by im poszło i jeszcze by się kajały i przepraszały. na takie zachowania trzeba ostro reagować – pokazać im gdzie ich miejsce posłać do diabła i nie przebierać w słowach. tak by poczuły się zażenowane i zaswtydzone swoim zachowaniem. ja potrafię tak odpyskować a to tego być tak bezczelna że ten człowieczek purpurowieje jak burak i zaczyna się jąkać nie wiedząc jak mnie przepraszać. ręce opadają na takie zachowanie. dwie stare baby ( w sensie nie nastolatki) a gorsze jak gimnazjalistki

  17. Leptir napisał(a):

    wiem co Cali przeżywa i najbardziej matkę boli to, że nie może jej w tym pomóc, ale myslę, że trzeba duzo z nią rozmawiać, tłumaczyc….
    a takim obcym babom bym powiedziała, moja córka jest chora i zyczę aby i pani wnusia taka sie urodziła, wtedy pani zrozumie problem….
    przytulam Blondaska, jest bardzo mądra i z takich ludzi wyrastają geniusze….
    buziaczki

  18. mamahania napisał(a):

    Bardzo mi przykro,ze musicie znosic takie sytuacje. Ludzie sa jednak okrutni. Okrutni i msciwi. Dzieci potrafie jeszcze zrozumiec-ta ciekawosc innosci ,brak hamulcow itd ale dorosli powinni miec troche wiecej oglady,rozumu i empatii. Przykre,przykre to bardzo. Pewnie niestety nie jedna taka sytuacje razem przejdzieci. A Cali jest madra dziewczynka,,dobrze,ze zaczynacie z nia na takie trudne tematy rozmawiac.

  19. Zawód Kobieta napisał(a):

    Mówiłam już Tobie, że Cię za cierpliwość podziwiam ogromnie. Ta sytuacja choćby tu u nas, w Gnieźnie… na Twoim miejscu pewnie strzeliłabym tej babce no ale właśnie.. ona przecież nie wiedziała. NIE MIAŁA pojęcia, że Cali nie jest niemowlakiem.. nie miała też niczego złego na myśli.. czasem trudno sobie to uświadomić.. ale widzisz.. często to my, same się tej „inności ” doszukujemy. zupełnie niepotrzebnie

  20. Maszt napisał(a):

    Powiedz Rumcajsie córce, że Bóg chciał aby żyła, że anioły chciały by w takim wieku znalazł się szpik i operacja się udała… Że jest małym cudem, a reszta się śmieje, bo zazdrości i śmieje się na złość…

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Maszt nie wierzymy w Boga… Ale tak, mówię jej, że jest cudem każdego dnia. :)

  21. Ela napisał(a):

    Dziewczyny. Jesteście Wielkie. Życzę Wam siły, bo niestety ludzie to ludzie i jest wielu nie używających głowy.
    Ściskam mocno.

  22. pestka napisał(a):

    A ja zamiast tłumaczyć Celi ( ile będziesz tłumaczyć? do kiedy ? usprawiedliwiać kogo?) zaatakowałabym informacyjnie panie.Przygotuj sobie ulotkę z opisem choroby a najlepiej z jakimś kontem i fundacją zajmującą się opieką nad takimi dziećmi jak Celi. Jak zobaczysz że pani znów się śmieją i gadają podchodzisz i mówisz że cieszysz się że panie zainteresowały się córcią , dajesz ulotki i prosisz o wsparcie. Założę się że nigdy więcej głupiego komentarza od nich nie usłyszysz.

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      To świetny pomysł! Nigdy o tym nie pomyślałam… Muszę wykorzystać. Dziękuję Ci!

  23. entomka napisał(a):

    Zapewne jeszcze nie jeden raz spotkacie się z taką lub podobną sytuacją, to jest raczej nieuniknione, w dużej mierze od ciebie zależy jak na to przygotujesz Calineczkę. Dużo wytrwałości w radzeniu sobie z takimi przeszkodami!

  24. Wyspa Mam napisał(a):

    ja też nienawidze takich bab…i chciałabym wykrzyczeć im co o nich myślę. Jedna z takich bab nazwała moje dziecko chore psychicznie, bo…źle się zachowywało w na poczcie :( myślałam, że już nie wytrzymam ale wtedy pani z okienka powiedziała do niej: „prosze panią to jest normalne dziecko a jak się pani nie podoba to proszę nie patrzec na nie” :)ludzie bywają okrutni i nie zstanaiwają się nad tym co robia czy mówią. Przynajmniej mam nadzieję, ze robia to ze swojej niewiedzy czy głupoty, chociaż to ich nie usprawiedliwa.

  25. Wyspa Mam napisał(a):

    dodam, że moja córka jest dzieckiem otyłym i ma zachowania z pogranicza zespołu Aspergera. Na porzadku dziennym są uwagi: „jaka ona gruba”, „ale pyza”, „pulpecik” itd. Już nie tłumaczę, ze jesteśmy pod opieką endokrynologa i że to efekt zaburzeń chorobowych a nie nadmiernego jedzenia…obłęd :(

    1. Mama Calineczki napisał(a):

      Wyspa Mam Ludzie niestety patrzą na innych bardzo stereotypowo i jak ktoś odbiega od ogólnie przyjętych norm to zaraz jest wyśmiewany… To jest straszne. :(

  26. jap napisał(a):

    Witaj, rozumiem Cię bardzo dobrze. Moje dziecko ma zespół Tourettea. Ma bardzo dużo tików, które zwracają uwagę. Słyszę nie tylko śmiech ale i ataki, że moje dziecko jest „niegrzeczne”, że „krzyczy”, itd. To strasznie boli. I córkę i mnie. Ona przecież nie ma wpływu na swoją chorobę. Przykro mi strasznie. Nie umiem sobie z tym radzić. Tłumaczenie nie wystarcza. Całusy dla Was.

    1. daria napisał(a):

      Pracuje w sklepie i mam takiego nastoletniego klienta z ta chorobą. Fajny i mądry. Gdy z nim rozmawiam to wogóle nie pamiętam o jego chorobie. A on chyba też lubi przychodzić bo zawsze fajnie sobie pogadamy.mimo ze na początku nie wiedziałam o co chodzi to zawsze traktuje ludzi normalnie i z szacunkiem wiec nie widzę różnicy. Jedyny wyjątek to chamstwo i agresja. To zawsze jest dla mnie niezrozumiałe i wymagające komentarza. I to by było na tyle. Ale się rozpisalam😁

      1. Mama Calineczki napisał(a):

        Daria masz racje! Ludzie o niskim wzroście to normalnie ludzie. Inteligencją, czy poczuciem humoru wcale nie odbiegają od tych wysokich… Są po prostu niżsi… Ale niestety nie wszyscy to rozumieją. :(

    2. Mama Calineczki napisał(a):

      jap Dokładnie wiem co czujesz, ludzie są po prostu okropni… Trzeba nauczyć się z tym żyć… Tylko jak?

  27. Marta (mama dwóch córek) napisał(a):

    Głupie, puste baby…
    Przykro mi, że musicie przez to przechodzić. Domyślam się tylko jak boli to Ciebie- mamę i jak przykro musi być Cali.
    Ludzie są tak beznadziejnie wścibscy, wydaje im się, że mają prawo do każdej reakcji- niektóre powinni zostawić dla siebie.

  28. Pani Miniaturowa napisał(a):

    Do mnie dopiero w wieku 12lat zaczęło docierać, że zaczynam się różnić od moich rówieśników. Przestałam rosnąć w wieku 9/10lat, ale zawsze byłam najniższa w klasie. Gimnazjum to był koszmar, ale wiesz co mi uratowało skórę i psychikę przed depresją? Cięty jęzor i umiejętne reagowanie na zaczepki, obracanie wszystkiego w żart, choć czasem naprawdę było bardzo, bardzo ciężko :(

  29. Młodyy napisał(a):

    Mam 16 lat i mam młodszą siostrę, gdybym usłyszał że któraś się śmieje rozerwał bym na miejscu. Pozdrowienia dla Calineczki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *