Chwile, które załamują…

Bardzo nie lubię naszych kontrolnych wizyt w szpitalu  onkologicznym. Nie tylko dlatego, że pobierają krew Calineczce i sprawiają jej ból, a ona mocno płacze.
Nie lubię też ich dlatego, ponieważ za każdym razem oglądam tam ogromną ilość cierpienia. I to w dodatku cierpienia malutkich, niewinnych dzieci. To straszne. Zdaję sobie wtedy sprawę z tego jakie życie jest kruche, niesprawiedliwe i nieprzewidywalne. Dlaczego takie okropne choroby spotykają tak małe dzieci?
Miałam w środę na ostatniej kontroli taką sytuację, która mnie załamała i sprawiła, że przez ostatnie dni nie potrafię wyrzucić jej z pamięci. Cały czas o niej myślę.
Spotkałam na kontroli koleżankę.
Koleżankę szpitalną. Znamy się, bo jej syn miał przeszczep szpiku kostnego w tym samym czasie co Calineczka. Leżałyśmy kilka długich miesięcy razem na oddziale. Chłopak miał 4 lata wtedy. Miał bardzo dobre wyniki po transplantacji i wyszedł ze szpitala duuużo wcześniej niż Calineczka. A ja się wtedy smuciłam, że my jeszcze musimy zostać na oddziale, mimo iż wszyscy naokoło wychodzą do domu.
Dawno nie widziałam tej koleżanki, więc gdy ją zobaczyłam z uśmiechem szybko do niej podeszłam. Nagle spojrzałam na jej, teraz już 6 letniego syna, a on jest… łysy. ŁYSY.
Wiadomo co to oznacza. Chemioterapia.
Pytam co się stało i słyszę odpowiedź. Adam miał świetne wyniki. Przestał brać już leki, na kontrolę jeździł tylko raz na pół roku, wszystko było super. Dwa miesiące temu zaczęła go mocno boleć głowa. Pojechał do szpitala. Najpierw zbadali, czy to nie odrzut szpiku kostnego, ale ze szpikiem wszystko ok. Zrobili inne badania. Wykryli guza mózgu. Nieoperacyjnego, z którym nic nie mogą zrobić. Podają mu chemioterapię, by zmniejszyć trochę tego guza. Jest po drugiej chemii i czeka go wiele kolejnych…
Więcej nie wiem, usłyszałam tylko to co mama Adama sama mi powiedziała, a ja nie chciałam wypytywać. Całą drogę do domu miałam łzy w oczach. Nadal mam, gdy o tym myślę. To takie strasznie niesprawiedliwe. Dodatkowo uświadamia mi to jakie życie jest kruche. W każdej chwili może nastąpić coś, co spowoduje, że nic już nie będzie takie jak przedtem.
Cieszmy się chwilą.

22 thoughts on “Chwile, które załamują…”

  1. Samej mi się łzy zakręciły :( , jakie to życie jest kruche . Dlaczego dzieci muszą cierpieć ? Dlaczego ?

    1. adm napisał(a):

      No właśnie… Dlaczego? :(

  2. Sabina Trzęsiok-Pinna napisał(a):

    Takie choroby nie powinny dotykać dzieci. Gdyby to było możliwe… Bardazao wzruszył mnie Twój wpis.

    1. Sabina Trzęsiok-Pinna napisał(a):

      Sorry za literówkę, klawiatura jest w strasznym stanie.

  3. Aneta Flow napisał(a):

    Straszne…

  4. Ja i moje urwisy napisał(a):

    Najgorsze jest to, że te maluchy muszą tak cierpieć..

  5. Carolin Kranz napisał(a):

    Angi
    Aż mi się płakać zachciało. Masz rację, żyjmy chwilą. Nigdy nie wiadomo, co spotka nas jutro

  6. Dorota W napisał(a):

    Masz rację, życie to nie jest bajka. Tylko dlaczego dzieci muszą się o tym dowiedzieć, zanim dorosną?

  7. Agnieszka G. napisał(a):

    Biedny maluch :( Tak wcześnie dowiedział się, że życie wcale nie jest łatwe… Oby było dobrze.

  8. AniaJ napisał(a):

    Tak, masz świętą rację! Musimy cieszyć się chwilą, bo życie nie zawsze jest sprawiedliwe, a o jego kruchości już się przekonaliśmy.
    Kiedy byliśmy na izbie przyjęć w Poznaniu, na końcu czerwca, tam, za drzwiami leżało dzieciątko. Takie maleńkie jak wówczas, 6,5 roku temu Agnieszka. Tylko jego nie uratowali. To samo miejsce, inny czas, inne dziecko… Nie mogłam oderwać wzroku od tych drzwi… Nadal mam kluchę w gardle i łzy w oczach…
    Dlaczego dzieci muszą cierpieć? Nigdy tego nie zrozumiem!!! Mam nadzieję, że u tego chłopca zdarzy się cud…

  9. Anelise napisał(a):

    Mnie przeraża każda odmiana raka u każdej osoby, zarówno u dzieci i starszych osób. Najbardziej przerażające jest to, że raka ciężko wyleczyć, a często się nie da go wyleczyć wcale. Do tego jeszcze te przerzuty. Gdybym miała o coś prosić Boga to chciałabym lek na raka.

  10. mikimaglos napisał(a):

    Łzy w oczach :(

  11. Aż mnie ciarki przeszły, mam łzy w oczach
    oczach. Czemu dzieci spotykają takie straszne choroby?
    Masz rację życie jest takie kryche i trzeba się cieszyć każdą chwilą.

  12. Majerankowo.pl napisał(a):

    Odkąd urodziły się maluchy moje, każda przeczytana tego typu informacja sprawia, że w oczach pojawiają mi się łzy… straszne i tak okropnie niesprawiedliwe…

  13. czar-życia napisał(a):

    To takie przykre, łzy same się cisną do oczu…

  14. Anna Niezgódka napisał(a):

    takie choroby nie powinny dotykać dzieci

  15. Aneta Flow napisał(a):

    Co tam u was? Tęskniem…

    1. adm napisał(a):

      Aneta. Jesteśmy, żyjemy. Byliśmy na Woodstocku, a tam brak dostępu do neta… ;) Czekam na fotki i dzisiaj, bądź jutro pojawi się wpis Woodstockowy. ;)

    2. Aneta Flow napisał(a):

      Z małą??? Ale z was rockowi rodzice ;)

    3. adm napisał(a):

      Tak! Pierwszy raz byliśmy w tym roku z małą i była zachwycona! ;)

  16. Królowa Karo napisał(a):

    Aż sama się popłakałam. Biedy chłopiec – tak mały, a tyle już musiał przejść.

  17. Marta W napisał(a):

    Dla rodzica nie ma chyba nic gorszego niż taka choroba-wyrok u dziecka :( Wszystko inne wydaje się w porównaniu z tym takie błahe, w ogóle bez znaczenia. Chłopczyka oczywiście żal strasznie, ale będąc mamą nie mogę nie pomyśleć o Twojej koleżance- ile Ją to wszystko musi kosztować…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *