Łapanie moczu…

Dziś temat nieco dziwny, ale jakże trudny. Przynajmniej dla mnie.

Łapaliście kiedyś mocz dziecka, na badania? Takiego dziecka, które już samo chodzi i ucieka, ale nie sika jeszcze na nocnik?

Ja muszę. Na każdą kontrolę onkologiczną. Przez to, że Calineczka nie sika jeszcze na nocnik męczymy się z tym za każdym razem i ten mocz spędza mi sen z powiek.

Jutro jedziemy na kontrolę, więc i kolejne próby łapania moczu mamy za sobą. Na szczęście wieczorem się udało. ;)

Mam już niemałe doświadczenie w tym temacie, więc się z Wami nim podzielę. Może którejś mamie, bądź tacie się przyda, gdy będzie potrzeba moczu na badanie dzieciaczka. :)

Dzisiejsza próba numer 1…
Woreczki na mocz. Do kupienia w aptece za kilka groszy. U nas się nie sprawdzają. Gdy go nakleję w wiadome miejsce zazwyczaj i tak mocz ucieka obok, albo woreczek się odklei i nic z tego. Rzadko kiedy udaje nam się załapać siusiu w ten sposób. Dziś zmarnowaliśmy tak 3 woreczki i nic. :)
Moim zdaniem jednak woreczki są idealne dla chłopców i moim zdaniem nie ma sposobu, żeby w ten sposób nie udało się zebrać chłopcu moczu na badanie. :)

Próba numer dwa…
Kładziemy Calineczkę na łóżku bez pampera. Włączamy ulubioną bajkę. Taką, przy której Calineczka poleży kilka minut spokojnie. Do tego dajemy w rękę butelkę z herbatką i trzymamy w pogotowiu pojemniczek, który można podłożyć, gdy dziecko już zacznie sikać.
Próba nieudana – Calineczka po 5 minutach leżenia stwierdziła, że ma ochotę porysować sobie kółka i poszła… Po blok i kredki.

Próba numer trzy…
Idziemy z Calineczką do łazienki. Tata odkręca kran by woda leciała do wanny, wydając charakterystyczny dźwięk. Mama sadza Calineczkę na nocniku i czekamy. Po minucie Calineczka wstaje z nocnika i chce się rozbierać do kąpieli. No bo woda przecież do wanny leci. Gdy tata mówi, że jeszcze nie czas na kąpanie, Calineczka obrażona wychodzi z łazienki.
Próba nieudana. :)

Próba numer cztery…
Włączamy Calineczkę bajkę, jakąś z tych które lubi oglądać, w której jest dużo motywów z wodą. Wiecie, Myszka Miki pływa sobie w basenie i pije koktajl przez słomkę. :)
Sadzamy Calineczkę na nocniku dając jej dwie miseczki z ciepłą wodą. Calineczka bawi się wodą. Przelewa z jednej miseczki do drugiej, chlapie mamę, chlapie tatę. Następnie myje sobie buźkę i stopy i brzuszek. Trzyma te rączki w wodzie i trzyma. Dzięki zabawom z wodą usiedzi spokojnie na nocniku bez marudzenia. Aż w końcu… Udaje się! Po 15 minutach słyszymy dźwięk płynu lecącego do nocnika! Hurra. :)

Teraz wystarczy tylko przelać do pojemniczka i…
Trzymać kciuki za dobre wyniki badania. ;)

20 thoughts on “Łapanie moczu…”

  1. Budująca Mama napisał(a):

    Powodzenie na badaniach! Mi się udało, i Zosia na nocniku siedzi chętnie, ale siada od kiedy umie siedzieć :) więc na szczęście raczej nie będziemy mieli tego problemu…

  2. Patrycja F napisał(a):

    Korzystałam z woreczków dla dziewczynek i było ok, nie odklejały się. Muszę przyznać, że metody macie świetne!!!!:) Zawsze jest jakiś sposób, tylko trzeba trochę pokombinować :)

  3. meandmyspace.pl napisał(a):

    trzymamy kciuki za dobre wyniki, mojemu biegającemu urwiskowi też ciężko złapać mocz do badania, na nocniku nie wysiedzi długo więc trzeba biegać za nim :)

  4. Strzyga napisał(a):

    Taaa, te woreczki są zdecydowanie dla chłopców. Tymonowi się łatwo mocz pobiera. Z Agusią musimy się nieźle nakombinować :)

  5. Marta W napisał(a):

    U nas w mieście (kurczę, ale to zabrzmiało :)) można kupić osobno dla dziewczynek- porażka- nigdy w nich moczu nie złapaliśmy. W te unisex tak, ale oczywiście po wielu próbach… Trzymam kciuki za badania!

  6. Dominika Frankowska napisał(a):

    ojej współczuję Wam…..trzymamy kciuki za wyniki ! :))

  7. Przewijka napisał(a):

    Dobrze w sumie, że tylko tyle prób :D

  8. m_ysz_ka napisał(a):

    Ależ są sposoby żeby woreczki nie sprawdziły się dla chłopców :)
    Wystarczy, że chłopiec tego nie lubi i będzie się wiercił w nim, biegał itd. to w końcu się odklei. A Myszątek to jeszcze nie siusia na nocnik, ale też już nie siusia ciągle, tylko raz na pewien czas porządnie. Można dłuuugo czekać. :) Nie jest łatwo z takim badaniem :)

  9. fluffycat napisał(a):

    łał – podziwiam pomysłowość!:-)

  10. Seuleriel napisał(a):

    Niesamowite pomysły. ;D Pamiętam jak Milci w szpitalu pielęgniarka zakładała woreczek 3 razy, i wszystko było w pieluszce! Jaka byłam zła, pobiegłam do apteki po pojemniczek, i raz dwa sobie poradziłam bez tego, z miesięcznym maleństwem. Panie były w szoku, a my od tamtej pory zawsze prosto do kubeczka. :)

    1. adm napisał(a):

      Jak Cali była mniejsza i nie chodziła jeszcze to też było łatwiej… Po prostu siedziałam przy niej z pojemniczkiem i czekałam aż zachce jej się siusiu. Nieraz i godzinę albo dłużej. Ale przynajmniej mi nie uciekała tylko leżała spokojnie. Problem się zaczął dopiero jak chodzić zaczęła… :D

  11. Ewa K napisał(a):

    Ostatnio łapałam do posiewu. Specjalny pojemnik który można otworzyć dopiero przed pobraniem moczu, super sterylne warunki itd. Trzy dni prób już miała się poddać i nagle cudem złapałam :)

  12. Inez R napisał(a):

    Mi lekarka powiedziała, że woreczki to ostateczność, bo zazwyczaj dają zafałszowany wynik w przypadku bakterii. Doradzała, aby zaraz po przebudzeniu (podobno wtedy dzieci najczęściej siusiają) włożyć malucha do wanny, odkręcić kran i chwilę poczekać. Zazwyczaj się udaje :)

  13. AniaJ napisał(a):

    Kciuki zaciśnięte :)
    A swoją drogą, my zużywamy około 5 woreczków, i nawet jeżeli takowy nie odklei się w nieodpowiednim miejscu, to zwyczajnie, przez 2 godziny moje dziecko siku nie robi. Kiedy woreczek odkleję, natychmiast opróżni pęcherz!!! Mamy taki problem, przy każdej wizycie w szpitalu, bo oni tego potrzebują do podstawowych badań.
    Co do chłopców, to koleżanka woreczek obwiązuje gumką, żeby się nie zsunął ;) U naszych panienek jest znacznie trudniej!
    Buziaki!!

  14. kropka306 napisał(a):

    Znam temat ;) Z racji refluksu pęcherowo-moczowodowego, musiałam pobierać Córze mocz praktycznie od urodzenia, bardzo często, czasem nawet co miesiąc. W dodatku w większości przypadków na posiew, więc sterylnie, absolutnie odpadał nocnik, prosto do pojemniczka…i to tak, żeby wcześniej nie wsadziła do niego nogi ;) Zdecydowanie łatwiej jest u niemowlaka, dziecko biegające, a nie panujące jeszcze nad moczem, to najgorszy typ ;) Próbowaliśmy wszystkiego o czym piszesz ;) Woreczki były faktycznie do kitu. Nawet wolne z pracy nie raz brałam, bo bieganie po mieszkaniu za dzieckiem z gołym tyłkiem czasem było niezwykle czasochłonne. Najgorzej, kiedy siknęła, a ja nie zdążyłam złapać! Niestety nie ma jednego sposobu idealnego… Na szczęście pewnie do następnych badań, Calineczka będzie już nocnikowa ;)

  15. Aneta Flow napisał(a):

    A mnie mówiono, ze z nocnika to nie wolno, bo nie jest jałowy. Do teraz częściej mi sie nie udawało pobrać moczu niż udawało, na szczęście powoli zegnamy pieluchy

  16. Współczesna Mama napisał(a):

    Pierwsze co pomyślałam…Nierealne;) a potem…Chyba łatwiej jest 'złapać mocz' u chłopców ;D

  17. Żaneta Rakowiec napisał(a):

    Hehe, u nas te woreczki sprawdzały się świetnie.

  18. Monika KB napisał(a):

    Temat jak znalazł dla mnie. Właśnie dzisiaj muszę złapać trochę moczu od małego. Nie wiem czy będzie chciał się podzielić. Nie wiedziałam, że jest coś takiego jak woreczki dla dzieci. Kupiłam po prostu pojemniczek. Jak się nie uda z pojemniczkiem wypróbuję woreczki. Wyniki pewnie już odebrane. Trzymam kciuki;)

  19. Anonimowy napisał(a):

    Czy tutaj zawsze można znaleźć takie dobre teksty?
    Zakładkę już dodałem, zastanawiam się nad stroną startową:)

    Zobacz także moją witrynę … e-smycze.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *