Cottonove Love

W blogosferze aż huczy, odkąd Agnieszka, właścicielka Cottonove Love postanowiła zawojować świat. Może to robić śmiało, bo posiada asa w rękawie, coś naprawdę ekstra, co intryguje, zachwyca i czaruje. Bawełniane kule, które świecą ciepłym uroczym blaskiem. Od dawna obiekt moich ochów i achów, pożądliwych spojrzeń i nieśmiałych marzeń. Wreszcie spełnionych….

25 lecie i medale. ;)

Wczoraj mieliśmy ogromną przyjemność i szczęście być na niezwykłej imprezie. Dziecięca klinika onkologiczna, w której transplantowana była Calineczka obchodziła swoje 25 lecie. Z tej okazji dostaliśmy zaproszenie na uroczyste świętowanie. I było cudownie. Wszystko tak znakomicie się udało dzięki zaangażowaniu lekarzy, pielęgniarek, wolontariuszy i fantastycznych sponsorów. Cieszymy się, że mogliśmy…

Naleśniki ze szpinakiem i kurczakiem w sosie tymiankowo-cytrynowym, zapiekane z serem..

Ostatnio znowu poeksperymentowałam w kuchni. Miałam trochę świeżego szpinaku i musiałam coś z niego upichcić na obiad, a że nie lubię szpinaku, bo wydaje mi się strasznie mdły, musiałam wymyślić coś, dzięki czemu zjem go ze smakiem. ;) Dodanie do niego soku z cytryny było strzałem w dziesiątkę! Danie wyszło…

Twarz

W poście na temat zachowania ludzi i ciągłych pytań słyszanych przeze mnie na ulicy (jeśli ktoś nie czytał, może to zrobić tutaj – KLIK) bardzo się denerwowałam i irytowałam. Bo ileż razy dziennie można słuchać tych samych pytań, udzielać tych samych odpowiedzi. Jak długo można być uprzejmym? Kilkoro z Was…

W Rumunii nas jeszcze nie było…

Zadzwonili do mnie wczoraj ze szpitala onkologicznego, w którym leczona jest Calineczka…. Nie powiem, że widząc numer przestraszyłam się, że może coś nie tak z ostatnimi wynikami. No bo przecież jeśli byłoby wszystko ok, to po co mieliby dzwonić? Pani lekarka chyba po głosie poznała moje zdenerwowanie i powitała mnie…

Dzień Dziecka.

W niedzielę byliśmy z Calineczką na Dniu Dziecka w Polskiej Ambasadzie w Pradze. Było cudownie, a Calineczka bawiła się wyśmienicie. Impreza miała charakter indiański. Było dużo przebierańców, indiańskich zabaw i zadań… Co bardzo się mojemu dziecku podobało. Nawet wyjątkowo dała sobie założyć pióropusz na główkę i cały dzień w nim…